Tomasz Rząsa, dyrektor sportowy Cracovii, uczestniczył dziś w treningu z pierwszą drużyną. Pomagał tymczasowemu szkoleniowcowi Marcinowi Sadko. - To też jest moja porażka, liczyliśmy wraz z zarządem na trenera. Wydawało się, nam, że Rafał pomoże dużo więcej - komentuje rozstanie z Rafałem Ulatowskim i sytuację ostatniego zespołu we tabeli.
- Był Pan kiedyś w podobnej sytuacji, by być na treningu, ale w innej roli, nie jako piłkarz?
Ja z chłopakami wyszedłem tylko na rozbieganie... Oczywiście, że nie miałem wcześniej podobnych doświadczeń, przecież nie jestem trenerem, nie mam uprawnień.
- Jeszcze dzisiaj mógłby Pan pomóc tej drużynie jako piłkarz...
... Proszę o następne pytanie.
- Przed wami niezwykle istotny mecz z Polonią Bytom, który trzeba koniecznie wygrać, by mieć jeszcze szansę na uratowanie ekstraklasy.
- Nie ma co za bardzo nadmuchiwać atmosfery. Widzieliśmy, jak kibice reagowali podczas ostatniego spotkania, jest spore zniechęcenie na trybunach. Nie ma co mówić, że jest to mecz o wszystko.
- Ale właśnie taki jest, innego rozwiązania jak zwycięstwo po prostu nie ma...
Wszyscy o tym wiedzą, ale piłkarzom będzie dużo łatwiej, kiedy wszyscy będą im sprzyjać, a nie tylko podkreślać wagę tego meczu.
- Trener Rafał Ulatowski doznał porażki i musiał odejść. A czy Pan czuje się współodpowiedzialny za sytuację, w jakiej jest teraz Cracovia?
To też jest moja porażka, liczyliśmy wraz z zarządem na trenera. Wydawało się, nam, że Rafał pomoże dużo więcej. Długo można się zastanawiać, dlaczego stało się tak jak się stało, jest wiele przyczyn, teraz nie czas na rozpamiętywanie tego.
- Kto będzie ustalał skład na mecz z Polonią?
- Wyraźnie jest powiedziane, kto jest trenerem. Ja jestem... dobrym duchem tej drużyny.
Rozmawiał Jacek Żukowski, Polska Gazeta Krakowska