- Zostaję w Niecieczy - mówi Mirosław Hajdo, trener I-ligowej Termaliki Bruk-Betu Nieciecza. Prezes klubu Danuta Witkowska nie przyjęła rezygnacji szkoleniowca, złożonej w sobotę po przegranym 0-2 meczu z KSZO w Ostrowcu.
- Spotkałem się dziś z panią prezes. Absolutnie nie chciała słyszeć o rezygnacji. Przedstawiłem skalę problemów zespołu. To była bardzo trudna rozmowa, bo dotyczyła trudnych problemów. Daliśmy sobie czas na przemyślenie sprawy, a wieczorem doszliśmy do porozumienia jak je spróbować rozwiązać. To dotyczy spraw wewnątrz zespołu, więc nie mogę o nich mówić. Pierwszy musi o nich usłyszeć zespół - mówi nam Hajdo.
Po 13. kolejkach I ligi Termalica z 8 punktami zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Jak rozwiązać ten problem? - Nasza sytuacja nie jest łatwa, ale biorąc pod uwagę możliwości zespołu, nie jest beznadziejna. Jesteśmy w stanie wygrać z Dolcanem i Flotą u siebie, nie stoimy na straconej pozycji także w meczach wyjazdowych. Warunek jest jeden - musimy pamiętać, że jesteśmy jednym zespołem. Do końca rundy pracujemy razem, potem będziemy się zastanawiać, czy potrzebne są zmiany - mówi Hajdo.
Decyzję o rezygnacji podjął zaledwie po miesiącu pracy. Czy to była tylko próba wstrząśnięcia zespołem? - Absolutnie nie - zapewnia szkoleniowiec. - Teraz najlepszym lekarstwem dla nas jest czas.
MAS