Trzecią porażkę z rzędu poniósł w Ekstraklasie mistrz Polski. Lech Poznań przegrał u siebie z Zagłębiem Lubin 0-1 po pięknej bramce Mateusza Bartczaka, która jednak obciąż też konto Jasmina Buricia. Lechitów żegnały gwizdy kibiców.
Lech Poznań - Zagłębie Lubin 0-1 (0-0)
0-1 Bartczak 74
Sędziował Dawid Piasecki (Słupsk). Żółte kartki: Bosacki, Djurdević, Kikut.
LECH: Burić - Kikut, Bosacki, Djurdjević, Gancarczyk, Peszko, Injac, Drygas (63. Tschibamba), Kriwiec (78. Kiełb), Stilić, Rudnevs.
ZAGŁĘBIE: Isailović - Kocot, Stasiak, Horvath (29. Reina), Rymaniak, Dąbrowski, Mateusz Bartczak, Pawłowski, Plizga, Traore (90. Woźniak), Kędziora.
- Nie dziwię się, że kibice gwiżdżą - przyznawał samokrytycznie po meczu obrońca Lecha Seweryn Gancarczyk. - W pierwszej połowie wyglądało to wszystkie nieźle, w drugiej już nie. Zgadza się, że ten jeden gol to najniższy wymiar kary.
Bohaterem lubinian został Mateusz Bartczak, który fantastycznym strzałem Mateusz Bartczak z około 25 metrów pokonał bramkarza Lecha. Piłka była mocno uderzona, ale leciała na wysokości, na której Burić mógł chyba lepiej interweniować. Inna sprawa, że Zagłębie jak najbardziej zasłużyło na tego gola, zresztą na więcej niż jednego. Pawłowski i Plizga sprawiali ogromne kłopoty rywalom. Zagłębie ostrzeliwało bramkę Lecha - Rymaniak trafił w poprzeczkę, Pawłowski w słupek.
Lech ugrzązł na dobre w dole tabeli.
ST/ASInfo