Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna
Sobolewski: Nie wiemy, co zrobić z piłką2010-10-02 08:52:00

Radosław Sobolewski uchodził przez lata za jednego z najbardziej walecznych graczy ligi. W piątkowy wieczór schodził do szatni w towarzystwie gwizdów rozczarowanych kibiców. – Ja dałem z siebie wszystko. Myślę, że podobnie było w przypadku pozostałych kolegów. Może to było za mało… - tłumaczył kapitan Wisły Kraków.


- Zupełnie nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że zabrakło nam ambicji. Utrzymywaliśmy się przy piłce przez 60-70% czasu gry. Chodzi o odpowiednie zużytkowanie posiadanej przewagi, bo jeśli ją mieliśmy, to oznacza, że nie pozwoliliśmy przeciwnikowi rozwinąć skrzydeł – przekonywał rozwijając temat zaangażowania w mecz.

Dla krakowian remis był niczym porażka. Najbardziej martwi jednak fakt, że nie potrafią oni znaleźć przyczyn utrzymującej się słabej dyspozycji. W lidze nie udało się bowiem odnieść zwycięstwa od czterech kolejek. – Niestety tak to obecnie wygląda i nie potrafię wyjaśnić, z czego to wynika. Brakuje nam jakości. Na pewno nie mamy problemów komunikacyjnych. Po prostu zawodzi wykonanie – przyznał „Sobol”, po czym dodał: - Staraliśmy jak najszybciej dokonywać odbiorów. To nam się udawało. Problem tkwi w tym, że nie wiemy, co zrobić z piłką, gdy ją odzyskamy.

Wiślaków czeka dwutygodniowa przerwa. Będą mieli nad czym pracować, bo sytuacji strzeleckich stwarzają sobie jak na lekarstwo. Pocieszeniem była postawa obrońców, którzy tym razem nie pozwolili rywalom na wiele. – Nie mamy sobie nic do zarzucenia, ale przy tym wyniku trudno o optymizm – krótko podsumował Mateusz Kowalski, który jako jeden z pierwszych opuścił klubowy budynek.
rb


wislaslask3.jpg



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty