Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna
Legia w dziesiątkę pokonała Lecha!2010-09-24 22:10:00

Warszawska Legia pokazała wreszcie charakter. W hitowym meczu 7. kolejki ekstraklasy pokonała Lecha Poznań, mimo że przez całą drugą połowę grała w dziesiątkę. Fart wrócił też do trenera Macieja Skorży - jego dżoker wszedł na boisko przed końcem meczu i zdążył strzelić zwycięską bramkę.

Trener Maciej Skorża: wielka radość po wygranej


Legia Warszawa - Lech Poznań 2-1 (1-1)

0-1 Kriwiec 9
1-1 Kucharczyk 38
2-1 Mezenga 88

Sędziował Mirosław Górecki (Katowice). Żółte kartki: Rybus, Kiełbowicz, Vrdoljak, Antolović - Henriquez, Kriwiec. Czerwona kartka - Rybus (44,druga żółta). Widzów 22 tys.
LEGIA: Antolović - Rzeźniczak, Astiz, Choto (70. Jędrzejczyk), Kiełbowicz - Manu, Vrdoljak, Borysiuk, Rybus - Kucharczyk (63. Radović) - Chinyama (81 Mezenga).
LECH: Burić - Wojtkowiak (86 Kiełb), Arboleda, Bosacki, Henriquez - Kikut (65. Wilk), Injac, Stilić (77 Wichniarek), Kriwiec, Peszko - Rudnevs.


W pierwszej połowie to mistrzowie Polski zdecydowanie przeważali i powinni prowadzić kilkoma bramkami. Dobre okazje marnowali jednak Artjoms Rudnevs, Siergiej Kriwiec i Sławomir Peszko. Dobrą grę udokumentowali jedynie trafieniem Kriwca z 9. minuty. Legia zawodziła, potrafiła jednak doprowadzić do wyrównania za sprawą gola Michała Kucharczyka.

W drugiej połowie na boisku nie było widać różnicy jednego zawodnika po czerwonej kartce dla Rybusa. Gospodarze zagrali z wielką ambicją i determinacją. Powinni wyjść na prowadzenie już w 80. minucie, gdy Tomasz Kiełbowicz po strzale z rzutu wolnego trafił w słupek, sztuka ta udała się jednak osiem minut później, gdy Jasmina Buricia pokonał Bruno Mezenga, wprowadzony przez Skorżę parę minut wcześniej. Brazylijczyk to jeden ze sprowadzonych latem do Legii zawodników. Za swoją postawę we wcześniejszych spotkaniach był mocno krytykowany, tym razem golem zapewnił jednak swojej drużynie wygraną.

Zawieszony na dwa mecze trener Lecha Jacek Zieliński oglądał mecz z trybun, zespół prowadził jego asystent Ryszard Kuźma. Na swoim stanowisku nie wytrwał do końca meczu także Maciej Skorża, został wyrzucony z ławki w przerwie za dyskusje z arbitrem.

 

Tak padły bramki:

0-1 Kriwiec 9
Artjoms Rudnevs ładnie odegrał na prawe skrzydło, w pole karne dośrodkował Grzegorz Wojtkowiak, a nieatakowany Siergiej Kriwiec strzałem z ostrego kąta pokonał niepewnie interweniującego Marijana Antolovicia.

1-1 Kucharczyk 38
Manu doskonałym prostopadłym podaniem obsłużył Michała Kucharczyka, który w sytuacji sam na sam nie dał szans Jasminowi Buriciowi.

2-1 Mezenga 88
Tomasz Kiełbowicz doskonale dośrodkował w pole karne z rzutu wolnego wywalczonego przez Mezengę, a Brazylijczyk strzałem głową dał swojej drużynie zwycięstwo.

Trener Skorża: wielka radość po wygranej

- W naszej szatni panuje ogromna radość. Lech szybko zdobył bramkę, a nam niewiele wychodziło. Na szczęście na boisku było kilku zawodników, którzy wzięli na siebie ciężar gry. Bramka Kucharczyka była impulsem do odniesienia sukcesu - cieszył się Maciej Skorża po zwycięstwie Legii nad Lechem 2-1.

Mistrz Polski w stolicy nie tylko prowadził 1-0, ale miał też znakomite szanse, by prowadzić nawet trzema bramkami. Nieoczekiwana kontra Legii, podanie Manu i strzał Michała Kucharczyka (jego premierowy w ekstraklasie) przyniósł remis 1-1. Ale jeszcze przed końcem pierwszej połowy za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Maciej Rybus i nic nie wskazywało, by Legia, która przegrała trzy poprzednie ligowe mecze miała spore szanse nawet na remis. Tymczasem w drugiej połowie gospodarze zagrali niezwykle ambitnie. W dodatku dwie minuty przed końcem zdobyli zwycięskiego gola. No i w dodatku wynik ustalił Bruno Mezenga w poprzednich spotkaniach kompletnie bezproduktywny, zresztą w piątek po wejściu na boisko także był słaby. A jednak dał Legii trzy punkty, być może także ocalił posadę trenera. Dla Brazylijczyka był to w ogóle pierwszy gol w oficjalnym spotkaniu Legii.

- Wierzyliśmy, że jesteśmy w stanie zagrozić Lechowi w drugiej połowie. Uczulałem zawodników, by zachowywali maksymalną koncentrację podczas stałych fragmentów gry. Cała ta sytuacja z kartką dla Rybusa bardzo nas zmotywowała. Za całą drugą połowę meczu słowa uznania dla całej drużyny. Jestem ciekawy statystyk meczu. Dziś było bardzo dużo odbiorów. Drużyna w końcu nabiera charakteru. W końcu dyscyplina taktyczna była na takim poziomie, jakiego wymagam. W końcu byliśmy drużyną. Nie wiem tylko gdzie popełniłem błąd, że zawodnicy wyszli zbyt zdekoncentrowani na początku meczu - mówił Skorża po meczu.

Lech zagrał z Legią bez trenera Jacka Zielińskiego odsuniętego na trybuny za obrażanie sędziego w poprzedniej kolejce. Po przerwie piątkowego meczu trenera straciła także Legia. Skorża został odesłany przez arbitra na trybuny. Chociaż niedokładnie, bo szkoleniowiec stołecznej drużyny całą drugą połowę oglądał nadal z wysokości boiska, tyle że przy wejściu do tunelu prowadzącego do szatni. - Jestem zaskoczony, że musiałem opuścić ławkę. Schodząc do tunelu rozmawiałem z sędzią i podzieliłem się wątpliwościami, co do ukarania Rybusa. Nie używałem żadnych niecenzuralnych słów, więc nie rozumiem decyzji arbitra. Tym bardziej, że nie ukarał mnie od razu, ale dopiero po wyjściu z szatni. Zawsze starałem się unikać spraw sędziowskich. Ostatnio jednak nie mamy szczęścia do arbitrów. Straciliśmy gole po ich błędach i w meczu z Bełchatowem i z Zagłębiem w Lubinie. Zauważyłem też, że sędziowie, którzy prowadzą spotkania przy Łazienkowskiej są bardzo surowi szczególnie na naszą niekorzyść. Wydaje mi się, że chcą pokazać, iż nie boją się presji trybun. Niestety, my na tym tracimy.
W tym meczu Skorża nadal nie korzystał z przesuniętych do rezerw Macieja Iwańskiego, Jakuba Wawrzyniaka i Piotra Gizy. - W przyszłym tygodniu spotkam się z każdym z zawodników, którzy zostali odsunięci od drużyny i z nimi porozmawiam. Oczywiście nie oznacza to, że zostaną przywróceni do zespołu - wyjaśnił wyraźnie odprężony szkoleniowiec legionistów. - Chciałem natomiast wyróżnić dziś Ivicę Vrdoljaka, który pokazał, że jest liderem drużyny. Ivica już w poprzednich meczach był najjaśniejszym punktem - zakończył.

Trener Lecha: przegraliśmy wygrany mecz

- Przegraliśmy wygrany mecz - tak podsumował porażkę w stolicy zastępujący w roli pierwszego trenera Lecha, Jacka Zielińskiego, jego asystent Ryszard Kuźma.
- Nie udało mi się zastępstwo za Jacka. Przegraliśmy wygrany mecz. Pierwsza połowa zdecydowanie należała do nas. Zmarnowaliśmy jednak wiele stuprocentowych okazji, a straciliśmy gola po jedynej okazji Legii. W drugiej połowie brakowało nam jakości gry. Wdaliśmy się w grę, którą zaproponowała nam Legia i zostaliśmy za to ukarani - podsumował wygrane przez Legię w niecodziennych okolicznościach spotkanie.

Wojtkowiak: nie powinniśmy stracić punktów

- Przyjechaliśmy do Warszawy po komplet punktów. Szybko strzeliliśmy gola, prowadziliśmy grę i wydawało się, że wygramy. Później popełniliśmy dwa proste błędy w obronie - mówił Grzegorz Wojtkowiak, który opuścił boisko przy stanie 1-1. W końcówce Legia grająca w dziesiątkę strzeliła jednak gola i wygrała z Lechem Poznań 2-1.
Reprezentacyjny obrońca pauzował w ostatnim meczu Pucharu Polski ze względu na uraz stawu skokowego. - Pauzowałem, bo chciałem zagrać z Legią. Jednak jeszcze nie wszystko było w porządku. Ale to nie miało znaczenia. Gdyby Sławek Peszko i Semir Stilić w pierwszej połowie wykorzystali wspaniałe okazje to nie tylko byśmy nie przegrali. Nie byłoby nawet remisu - mówił rozczarowany w drodze do autokaru.

ASInfo


legia1.jpg
ll1.jpg
ll2.jpg
ll6.jpg
ll5.jpg



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty