Kiedy Lech Poznań zdobył, a w zasadzie otrzymał w prezencie od Wisły mistrzostwo, wiele osób wyśmiewając krakowian twierdziło, że wreszcie mamy zespół na Ligę Mistrzów. Dzisiaj okazało się, że i "Kolejorz" jest za słaby, aby myśleć o grze w elitarnej Champions League. (FOTORELACJA)
LECH POZNAŃ - SPARTA PRAGA 0-1
Lech Poznań - Sparta Praga 0-1 (0-0)
0-1 Kladrubský 50 (rzut karny)
Sędzia: Fredy Fautrel (Francja). Żółte kartki: Wojtkowiak, Arboleda - Wilfried, Brabec, Řepka. Czerwone kartki: Bosacki (80) - Matějovský (80), Sionko (85). Widzów 13 500.
Pierwszy mecz 1-0 dla Sparty i jej awans do IV rundy eliminacji.
LECH: Kotorowski - Wojtkowiak (86 Kiełb), Arboleda, Bosacki, Gancarczyk - Peszko, Drygas (57 Stilić), Injac, Wilk (53 Tshibamba), Kriwiec - Wichniarek.
SPARTA: Blažek - Kladrubský, Řepka, Brabec, Pamič - Hoheneder - Sionko, Kucka (74 Hejda), Matějovský, Kadlec (67 Zofcak) - Wilfried (90+2 Lacny).
Już w 4 minucie rzut wolny z lewej strony egzekwował Kriwiec. Z piłką w polu karnym minął się Arboleda, a Brabec był bliski pokonania własnego bramkarza. Sparta - grająca w nietypowych żółtych strojach - od początku prezentowała się lepiej niż w Pradze, długo starała się utrzymać przy futbolówce i kontrować. W 8 minucie rzut wolny z 18 metrów egzekwował specjalista od tego typu stałych fragmentów gry - Matějovský - i tylko przytomnej interwencji Kotorowskiego lechici zawdzięczali czyste konto. Po chwili z dystansu uderzał Chorwat Pamič i spadająca piłka poszybowała tuż nad poprzeczką. Czesi w tym okresie gry prezentowali się lepiej, kontrolowali wydarzenia, a Lech miał problemy z budowaniem akcji. W doliczonym czasie gry Peszko z prawej strony zagrał piłkę na szósty metr, ale Wichniarek nie trafił. Inna sprawa, że był na spalonym, czego sędzia boczny nie zauważył.
Początek drugiej połowy praktycznie rozstrzygnął sprawę. W zupełnie niegroźnej sytuacji Bosacki mógł podawać do Kotorowskiego, także bramkarz Lecha mógł się inaczej zachować i spokojnie wybiegiem złapać futbolówkę. Tymczasem z nieporozumienia skorzystał Kadlec, który wyprzedził w polu karnym stopera poznańskiego i ten ratował się faulem. Rzut karny pewnie wykorzystał Kladrubský. "Kolejorz" chcąc awansować musiał strzelić trzy bramki, co wydawało się zadaniem praktycznie nie do wykonania.
W 80 minucie tego brzydkiego spotkania doszło do nieprzyjemnego incydentu. Bosacki zaatakował od tyłu Matějovský'ego, który wymierzył sprawiedliwość i łokcie uderzył lechitę. Włączył się do tego Peszko i odepchnął Czecha. Sędzia pokazał czerwone kartki Bosackiemu i Matějovský'emu, choć zamiast Bosackiego powinien ją ujrzeć Peszko. Pięć minut później kolejna czerwona kartka, a otrzymał ją Sionko za brutalny atak na nogi Gancarczyka.
To był wyjątkowo słaby występ Lecha. Piłkarze nie popisali się i tylko szkoda kibiców "Kolejorza", którzy w przeciwieństwie do zawodników prezentują klasę na wagę Champions League. Sparta awansowała do ostatniej, czwartej rundy play-off Ligi Mistrzów, natomiast Lech zagra w ostatniej rundzie eliminacji Ligi Europy. Upłynęło już 14 lat, a my nadal czekamy na grę elitarnej lidze.
Aktualizacja 20:48, 21:12, 21:55
Zdaniem trenerów:
- Graliśmy w fajnej atmosferze. Będziemy przygotowani na to, że będziemy grać w piekle. Doping będzie jeszcze lepszy, gdy otwarty zostanie cały stadion. Dziękuję kibicom Lecha za stworzenie takiej atmosfery. Z pokorą podchodziliśmy do tego meczu. Byliśmy przygotowani na grę Lecha. Problemem były dla nas głównie sytuacje ze stałych fragmentów gry. Był to emocjonujący mecz – podsumował Josef Chovanec.
- Przegraliśmy mecz i Sparta gra dalej, to najkrótszy komentarz. Mieliśmy inne nadzieje, inne zamiary, ale boisko to zweryfikowało i pozostała nam gra w Lidze Europy. Piłkarska prawda jest taka, że jak nie strzelasz bramek, to przegrywasz. Kolejny raz kończymy mecz wynikiem 0:1. To już jakieś fatum. Nasza sytuacja jest skomplikowana, musimy szybko zastanowić się co z tym zrobić – mówił po meczu Jacek Zieliński.
lechpoznan.pl
AnGo