- Ten mecz zadecyduje o naszym losie. Wiemy, jak jest ważny i wierzymy w zwycięstwo – deklaruje drugi trener Wisły Can-Pack Kraków, Jordi Aragones. W środę o godzinie 18 odbędzie decydujące starcie I rundy play-off Euroligi z MiZO Pecs, a jego zwycięzca otrzyma przepustkę do ćwierćfinału.
Przed niespełna tygodniem Węgierki okazały się lepsze, wyrównując stan rywalizacji play-off na 1-1. – Zdajemy sobie sprawę, że zaprezentowaliśmy się słabo – otwarcie wyjawia Aragones. W pamięci pozostaje jednak mecz numer jeden serii, kiedy „Biała Gwiazda” rozbiła przeciwniczki 80-53. – Chcemy zagrać tak agresywnie w obronie jak wtedy. Zawodniczki są skupione, a ja jestem optymistą – dodaje.
Z lekkim urazem łokcia boryka się Janell Burse. W przeddzień zawodów trenowała jednak z pełnym obciążeniem, a jej występ przeciwko MiZO jest niezagrożony.
Bojowe nastroje panują również w szeregach rywalek. – Jesteśmy przygotowani od strony psychicznej oraz fizycznej – podbija zaś ich opiekun, Akos Fuzy. Ku jego zadowoleniu w kadrze znalazła się Anna Vajda. Poniedziałkowe badania nadgarstka nie wykazały żadnych przeciwwskazań do gry. Dodatkowo spodziewana jest obecność około 200-osobowej fanatycznej grupy kibiców.
*****
Awans wywalczyły już UMMC Jekaterinburg, Spartak Moskwa, Good Angels Koszyce, Fenerbahce Stambuł i Ros Casares Walencja. Po dwóch meczach remisują Bourges Basket z Halconem Avenida Salamanka, a także Frisco Sika Brno z Rivas Ecópolis. Zwycięzca tej drugiej pary spotka się w ćwierćfinale z Wisłą Can-Pack lub MiZO.
rb