Ponad tydzień temu koszykarki Wisły Can-Pack Kraków zakończyły sezon zdobywając mistrzowski tytuł. Kiedy one rozjechały się na urlopy lub zgrupowania reprezentacji, Generalny Menedżer Piotr Dunin-Suligostowski rozpoczął działania zmierzające do budowania składu na kolejny sezon. W tym roku jest to zadanie podwójnie trudne.
– Maj puka do drzwi, a my wciąż nie wiemy, według jakiego regulaminu i według jakich zasad będziemy grać w nadchodzącym sezonie. Możemy tylko spekulować. Sytuacja jest patologiczna – dosadnie mówi na łamach oficjalnego serwisu Wisły Can-Pack.
Polska Liga Koszykówki Kobiet nie ustaliła jeszcze najbardziej podstawowej kwestii, czyli ile drużyn przystąpi do rozgrywek. Jest to niezwykle ważne w odniesieniu do terminarza, przygotowań i ustaleń kontraktowych z zawodniczkami występującymi w lidze WNBA. Jej regularna część skończy się w tym roku w połowie września, co oznacza, że reprezentantki klubów uczestniczących w play-off mogą opuścić początek sezonu. – Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że po meczach w USA zawodniczki muszą otrzymać czas na odpoczynek i może pojawić się ogromna kolizja terminów – przypomina GM.
Drugą sprawą są limity polskich zawodniczek. Wciąż nie wiadomo, czy ulegnie zmianie przepis o obowiązkowych dwóch Polkach na parkiecie w trakcie gry i czy wymagana będzie obecność zawodniczek urodzonych do określonego rocznika w meczowej kadrze.
– To przykre, że takie sytuacje się powtarzają. To nieuczciwe w stosunku do klubów i menadżerów, na których spoczywa odpowiedzialność za budowę zespołu. Jak budować drużynę, jeżeli nikt nie postarał się o to, by odpowiednio wcześnie - w moim przekonaniu, przed zakończeniem sezonu - były znane i zatwierdzone zasady funkcjonowania w nowym sezonie? Na dzisiaj ich nie ma, więc możemy tylko spekulować... – otwarcie podkreśla GM.
Dodatkowym wyzwaniem jest przystosowanie kadr do nowej formuły Euroligi. W fazie grupowej drużyny czeka więcej spotkań, co może doprowadzić do konieczności posiadania szerszej możliwości rotacji.
rb/wislacanpack.pl