Finałowa rywalizacja w Ford Germaz Ekstraklasie przenosi się do Polkowic. Jeśli koszykarki Wisły Can-Pack Kraków pokonają w sobotę lub niedzielę CCC, zostaną po raz 21. w historii mistrzyniami Polski.
Przygotowania do trzeciego starcia nie różniły się znacząco od ubiegłotygodniowych. Hiszpańscy trenerzy aplikowali swoim podopiecznym nieco mniej jednostek treningowych, aby nie zabrakło im świeżości i głodu gry. Oszczędzana była pomagająca koleżankom mimo złamanego palca Ewelina Kobryn. W jej przypadku nie było mowy o ćwiczeniach czysto koszykarskich, gdyż wiązałoby się to ze zbyt dużym ryzykiem.
W obliczu ograniczonych przez kontuzję ofensywnych możliwości kapitan prym pod koszem przeciwnika wiodła w ostatnich dwóch meczach Jelena Leuchanka. – Robię wszystko, by odciążyć drużynę – tłumaczy na łamach oficjalnej strony Wisły. Nie ukrywa jednocześnie, że problemy Kobryn i Magdaleny Leciejewskiej były dla niej szokiem: - To było jak bomba, która spadła na mnie i spowodowało, że presja jest jeszcze większa.
Krakowianki nie zawiodły na własnym parkiecie, dzięki czemu znalazły się w wymarzonym położeniu. – Dysponowaliśmy świetną defensywą. Ona będzie kluczem do zwycięstwa w Polkowicach – przekonuje natomiast zdecydowanie spokojniejszy niż przed startem finałowej serii trener Jose Ignacio Hernandez. Przekonani o jej szczęśliwym zakończeniu w ten weekend są również kibice, którzy w kilkudziesięcioosobowej grupie udadzą się na miejsce.
Stan rywalizacji play-off do trzech zwycięstw: 2-0 dla Wisły Can-Pack Kraków
Kolejne mecze: 16.04 w Polkowicach (godz. 18.15), 17.04 w Polkowicach (godz. 13.45 – jeśli konieczny), 21.04 w Krakowie (godz. 18 – jeśli konieczny). Transmisję ze wszystkich spotkań przeprowadzi TVP Sport.
****
Anna Pietrzak: Nie poddamy się
Podczas inauguracji finałów wywalczyła sobie miejsce w wyjściowej piątce. – Na pewno nie poddamy się we własnej hali – przekonuje przed meczem numer trzy rozgrywająca CCC Polkowice Anna Pietrzak. Wraz z drużyną będzie mogła liczyć na gorący doping, bowiem już w czwartek rozeszły się wszystkie wejściówki.
- Zastanawiamy się, czy mamy rezerwować hotele w Polkowicach na niedzielni mecz. Jaka jest pani rada?
- Myślę, że spokojnie można dokonywać rezerwacji! Na pewno nie poddamy się we własnej hali. W drugim meczu wynik był długo na styku. Przyszedł moment, gdy nie potrafiłyśmy przejść z obrony do ataku, a Wisła zdobywała punkty po seriach i to był jej klucz do zwycięstwa. W niedzielę byłyśmy jednak o niebo lepsze niż w sobotę.
- Wynikało to rzeczywiście z podejścia?
- W pierwszym spotkaniu byłyśmy spięte. Stres i brak koncentracji zadecydował. W niedzielę stanowiłyśmy zupełnie inny zespół i lepiej spisywałyśmy się w obronie
- Gdzie szukacie swoich rezerw?
- Musimy podtrzymać poziom gry w obronie i poprawić skuteczność, bo ona na pewno nie była naszą najmocniejsza stroną.
- Wywalczyła sobie pani miejsce w wyjściowej piątce, dwukrotnie pokazują się z bardzo dobrej strony. To chyba kolejny argument przeciwko powrotowi do przepisów z jedną Polką na parkiecie?
- Dostałam szansę i starałam się ją jak najlepiej wykorzystać. Pokazałam, że my jako polskie zawodniczki również możemy dać dużo. Dlatego na pewno mówimy nie dla tylko jednej Polki na parkiecie.
Robert Błaszczyk