Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Koszykówka
Dziwna misja TVP: Chciała, żeby jej zapłacić2011-02-02 17:51:00

Wisła Can-Pack Kraków jako jedyna z polskich drużyn awansowała do play-off Euroligi. Jej wtorkowe spotkanie nie zostało jednak pokazane w TVP Sport, chociaż mogło być znakomitą promocją żeńskiego basketu – tym bardziej przed tegorocznym Eurobasketem. Okoliczności, w jakich TVP „zbyła” Wisłę, są skandaliczne.


- Bardzo nam zależało, aby ten mecz mogła obejrzeć dużo większa publiczność – nie ukrywa generalny menedżer Wisły Can-Pack, Piotr Dunin-Suligostowski. Na trybunach hali próżno było szukać bowiem wolnych miejsc, a internetową transmisję – nadawaną przez Wisla.TV – obejrzało około 3700 osób. Przekaz ten skierowany był głównie do „wiślackiej” społeczności i przede wszystkim użytkowników Internetu. Rywalizacją mogło się jednak emocjonować o wiele szersza publiczność.

Inicjatywa wyszła od klubu. - Zaoferowaliśmy Telewizji Publicznej bezpłatne przekazanie praw do transmisji. W odpowiedzi złożono nam ofertę opłacenia bardzo wysokich kosztów produkcji sygnału z tego meczu. Podjęliśmy decyzję - może nawet nie z powodów finansowych, ale dla zasady - że nie będziemy płacić za to, za co nam powinno się zapłacić – opowiadał Dunin-Suligostowski. Sytuację tę określił „nienormalną” i trudno się z tym nie zgodzić, wszak większość drużyn na tym etapie rozgrywek nie tylko jest pokazywana na ogólnokrajowych kanałach, ale i zarabia na prawach do transmisji.

****

Wiślaczki w drodze do Orenburga
- Jeśli chodzi o podróż, to chyba nie mogłyśmy gorzej trafić – mówiła nam po poznaniu rywala w 1. rundzie play-off Maja Vucurović. I trudno jej nie przyznać racji. W środę wiślaczki wyruszyły do Orenburga przez Wiedeń i Moskwę (z lotniska Domodedovo polecą razem z rywalkami). W samolotach spędzą niemal pół doby! Na miejscu pierwszy trening przeprowadzą dopiero w czwartkowy wieczór.
rb





więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty