Polscy koszykarze przegrali w Sofii z Bułgarią 70-74 w trzeciej kolejce grupy C kwalifikacji mistrzostw Europy EuroBasket 2011. Podopieczni Igora Griszczuka grali dobrze przez 30. minut, po których prowadzili 55-44. W ostatniej kwarcie nasza ekipa jednak stanęła, a Bułgarzy seryjnie trafiali za trzy punkty.
Bułgaria - Polska 74-70 (12-21, 16-14, 16-20, 30-15)
BUŁGARIA: Videnov 26, Calloway 12, S. Georgiev 12, Kostov 8, Z. Georgiev 7, D. Ivanov 5, K. Ivanov 3, Velikov 1
POLSKA: Lampe 18, Kelati 17, Gortat 10, Koszarek 7, Berisha 6, Chliński 5, Dylewicz 5, Hrycaniku 2, Majewski.
Po pierwszej kwarcie nic nie zapowiadało klęski biało-czerwonych. Wygrali ją 21-12, a miażdżącą przewagę uzyskali na tablicach. Swobodnie poczynali sobie Maciej Lampe i Marcin Gortat, odcinając podkoszowych graczy przeciwnika od podań. Już po syrenie ze środka boiska trafił Michał Chyliński, co zostało z uśmiechem przyjęte przez pozostałych zawodników. Skuteczne poczynania i znakomita atmosfera wróżyły pozytywnie na dalszą część meczu, tymczasem gospodarze ruszyli do odrabiania strat. Co prawda przed przerwą zmniejszyli je jedynie o dwa oczka, to wyraźnie poprawili się w obronie. Polakom nie służyła rotacja, a po zejściu Gortata brakowało argumentów w polu trzech sekund.
W trakcie przerwy trener Griuszczuk przypomniał podopiecznym o założeniach, a ci po zmianie stron wrócili na właściwe tory. W pewnym momencie prowadzili nawet różnicą 14 punktów, ale siły wyraźnie opuszczały Łukasza Koszarka, który pod nieobecność kontuzjowanego Krzysztofa Szubargi prowadził poczynania zespołu. Wynikały z tego straty, co bezlitośnie wykorzystywali Bułgarzy, czujący się znakomicie w kontratakach. Kiedy już zmuszeni byli do ustawienia akcji, na obwodzie niepilnowani byli Filip Videnov i Earl Calloway. Obaj oddali łącznie dziewięć skutecznych rzutów za trzy punkty. Kiedy wynik zaczął oscylować w granicach remisu, wśród naszych zawodników zrobiło się niezwykle nerwowo. Efektem były nieprzemyślane decyzje rzutowe, po których Bułgarzy zbierali piłkę, a faulowani stawali na linii rzutów osobistych.
Po trzech spotkaniach grupy C Polacy mają na koncie jedno zwycięstwo i dwie porażki. Następny mecz podopieczni Igora Griszczuka rozegrają w sobotę, a ich rywalem będą Belgowie.
RB/pzkosz.pl