– Jako zawodniczki i sztab szkoleniowy stanowiłyśmy prawdziwą drużynę. To była droga do sukcesu – komentowała MVP finałów Ford Germaz Ekstraklasy, Jelena Leuchanka. Białorusinka była najskuteczniejszą zawodniczką mistrzyń Polski we wszystkich czterech meczach finałowych.
Jose Ignacio Hernandez: - Rozpiera mnie duma z osiągniętego celu. Jestem dumny ze względu na zawodniczki, ludzi zarządzających klubem, sponsora i naszych wspaniałych kibiców, którzy w wielu meczach znakomicie nas wspierali. Dziękuję wszystkim za ten sezon!
Erin Phillips: - Jestem niezwykle szczęśliwa z odniesionego zwycięstwa. Odbudowałyśmy się po sobotniej porażce i przypieczętowałyśmy tytuł. Właśnie na takie dni czeka się trenując koszykówkę. Losy zwycięstwa ważyły się do samego końca. To, że jesteśmy mistrzyniami Polski, poczułam dopiero słysząc końcową syrenę i widząc niecelny rzut rywalek.
Jelena Leuchanka: - Jadąc tutaj, wiedziałyśmy, że będzie trudno. Jestem dodatkowo dumna ze zwycięstwa, jakie przyszło po porażce dzień wcześniej. Jako zawodniczki i sztab szkoleniowy stanowiliśmy prawdziwą drużynę i podeszliśmy z pełną koncentracją do meczu. Był wyrównany, ale udało się zdobyć mistrzostwo. Osobiście jestem nim usatysfakcjonowana, bowiem było moim celem na pobyt w Polsce. Byłyśmy prawdziwą drużyną i to była droga do sukcesu.
Gunta Basko: - Dokonałyśmy tej sztuki po naprawdę zaciętym meczu, przez co czujemy się podwójnie szczęśliwe. To prawda, że dla mnie mistrzostwo ma również dodatkowy smak przez fakt, że w trakcie sezonu musiałam przezwyciężyć kontuzję.
****
Ewelina Kobryn: Dziękujemy wszystkim, którzy są blisko nas!
Niemal 40 minutami na parkiecie, 10 punktami i 7 zbiórkami zakończyła sezon kapitan Wisły Can-Pack Kraków Ewelina Kobryn. Całe finały rozgrywała jednak ze złamanym palcem u prawej dłoni. – Kiedy dochodzi się do takiego etapu w rozgrywkach, trudno jest sobie powiedzieć nie – mówiła.
- Mistrzostwo wywalczone w innych okolicznościach niż przed kilkoma laty, ale chyba smakuje równie dobrze?
Ewelina Kobryn: - To nie były jednostronne finały, a o to też chodzi. My, jako drużyna, pokazałyśmy wysoką klasę. Na pewno to mistrzostwo smakuje inaczej niż to zdobyte w Gdyni. Jestem dumna ze swoich koleżanek, wiernie dopingujących kibiców, wszystkich, którzy są związani z Wisłą Can-Pack Kraków i są blisko nas. Bardzo gorąco chcę podziękować sponsorom i panu prezesowi Jerzemu Sarnie, gdyż to on sprawuje główny patronat nad drużyną i należą mu się brawa. Poprzez to w końcu po dwóch sezonach puchar powrócił tam, gdzie jest jego miejsce!
- I wielkie uznanie dla pani kapitan za udział w finałach ze złamanym palcem…
- Kiedy dochodzi się do takiego etapu w rozgrywkach, trudno jest sobie powiedzieć nie. Tym bardziej w takiej sytuacji, gdy kontuzji doznała Magdalena Leciejewska, której brak był z pewnością widoczny. Nie mogłam odpuścić, gdyż Paulina Pawlak i Kasia Krężel byłyby osamotnione. Myślę, że dwie młode dziewczyny jak Katarzyna Gawor i Agnieszka Śnieżek dałyby radę, ale wiadomo, z jaką presją, powiązane są finały.
- One nie zagrały, ale grzechem byłoby o nich zapomnieć.
- Pracowały bardzo wytrwale podczas treningów i nie poddawały się. To nie jest tak, że mistrzostwo wygrywają dziewczyny tylko te, które grają i zdobywają punkty. Aby drużyna wygrywała, każda musi wkładać w nią całe swoje serce. To nie jest wyłącznie praca wykonywana podczas meczów, ale również w trakcie treningów. One podczas nich były nieustępliwe, a to pomagało nam w podnoszeniu umiejętności.
Robert Błaszczyk, Polkowice