- Co można powiedzieć po takiej porażce? Musimy o niej jak najszybciej zapomnieć – komentowała łamiącym się głosem niepowodzenie wiślaczek Andja Jelavić. W spotkanie przeciwko KSSSE AZS PWSZ Gorzów Wielkopolski zainwestowały mnóstwo sił, ale przegrały po błędzie w czwartej kwarcie.
Wisła Can-Pack nie była faworytem ze względu na okoliczności meczu. W sobotę odbyła tylko jeden trening po przeciągającej się podróży z Włoch. – Mimo tego wierzyłyśmy w zwycięstwo – zapewniała Jelavić. Zespół pokazał to w czwartej kwarcie, gdy przegrywał nawet 10 punktami, a po odrobieniu strat był o krok od zwycięstwa.
To była pierwsza porażka wiślaczek na ligowych parkietach. – Gorzów był najsilniejszym z dotychczasowych rywali. Ma naprawdę silny skład – nie ukrywała chorwacka rozgrywająca, dodając: - Nie wybiegam jeszcze do play-off. Nie wiem, czy będzie szansa spotkać się z nimi w finałach. Pozostało jeszcze mnóstwo gier.
Już w środę kolejne wyzwanie – potyczka z TTT Ryga w Eurolidze. – Wiem, że każda z nas próbuje dawać z siebie wszystko. Wierzymy w wygraną – podkreśliła Jelavić, która w szlagierowej potyczce uzyskała 6 punktów, 4 zbiórki i 3 asysty.
rb