Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > V liga
KO II Kraków: Remis Garbarzy z Prokocimiem2016-10-12 07:38:00

9 października: GARBARNIA II Kraków - PROKOCIM Kraków 1-1 (0-1)

0-1 Mateusz Olszański 2

1-1 Kamil Moskal 74 (głową)

Sędziowali: Kamil Sikora oraz Radosław Wilk i Marcin Mieszczak (Małopolski ZPN). Żółte kartki: Marek Masiuda (2), Artur Krzeszowiak, Kamil Moskal - Marcin Marut. Czerwona kartka: Marek Masiuda (Garbarnia, 81, druga żółta).

GARBARNIA II: Aleksander Kozioł - Konrad Weczorek, Kamil Moskal, Artur Krzeszowiak (46 Damian Pabiś), Mateusz Pawłowicz - Michał Kitliński (46 Hubert Pachowicz), Jan Kowalik (70 Krystian Żakowicz), Marek Masiuda, Dominik Gaudyn - Michał Górecki (60 Michał Kozik), Mateusz Ciesielski.

PROKOCIM: Piotr Jakubowski - Patryk Stankiewicz, Mateusz Łobodziński, Łukasz Wójcik, Kamil Wąsik (88 Daniel Nowak), Tomasz Wojdyła (60 Diego Cavarra), Piotr Sierant, Marcin Marut (70 Dominik Kaczorowski), Mateusz Olszański (88 Dariusz Barcik), Karol Sierant, Patryk Wolanin.


Podziałem punktów zakończyło się starcie solidnie wzmocnionej rezerwy Garbarni z liderem II grupy krakowskiej Klasy Okręgowej, Prokocimiem. Remis pozostawił na Rydlówce pewną nutkę niedosytu z dwóch powodów. Po pierwsze, goście juz w 2. minucie wykorzystali brak koncentracji Garbarzy i zdobyli gola. To ustawiło przebieg spotkania: Prokocim skoncentrował się na rozbijaniu ataków Brązowych i czyhaniu na kontrę. Po drugie, kiedy twierdza "Kolejorz" wreszcie padła, kolejny gol dla gospodarzy wisiał dosłownie na włosku.

 

W pierwszej połowie najlepszą okazję do wyrównania Brązowi mieli w 22. minucie. Po koronkowej akcji z udziałem między innymi Kowalika i Ciesielskiego Górecki znalazł się w polu karnym i przymierzył pod poprzeczkę, piłka po rykoszecie od jednego z obrońców gości zmieniła tor lotu, ale Jakubowski zdołał ją końcami palców przenieść nad poprzeczką. W 29. minucie Krzeszowiak zdecydował się na strzał z 25 metrów, Jakubowski był na posterunku. W 30. minucie po dograniu Gaudyna strzał Góreckiego obronił bramkarz.

 

W 47. minucie Ciesielski bezpośrednio z rzutu rożnego trafił w poprzeczkę. W 62. minucie groźne dośrodkowanie Gaudyna Jakubowski wypiąstkował na 16 metr. W 69. minucie po rajdzie prawym skrzydłem Piotr Sierant wyłożył piłkę Marutowi, ale pojedynek tegoż sam na sam z bramkarzem Garbarni zakończył się świetną obroną Kozioła. W 72. minucie po dograniu Gaudyna Kozik nie sięgnął ciut za mocno zagranej piłki.

 

Wreszcie w 74. minucie gospodarze dopięli swego. Wieczorek przy bocznej linii "wkręcił w ziemię" dwóch rywali, przerzucił piłkę na lewe skrzydło do Kozika, ten dośrodkował przed bramkę a Moskal głową nieuchronnie skierował ją do sieci. To była kapitalna akcja, godna filmowej kamery.

 

Gol sprawił, że gospodarze nabrali przysłowiowego "wiatru w żagle". W 77. minucie po kornerze Ciesielskiego piłka po strzale przewrotką Masiudy została zablokowana przez obrońcę gości. Za chwilę z boku pola karnego znów uderzał Masiuda, bramkarz sparował piłkę na korner.

 

W 81. minucie najlepszy  - według czytelników "Gazety Krakowskiej" - piłkarz III ligi w ubiegłym roku popełnił faul, za który zobaczył drugie w tym spotkaniu "żółtko" i musiał przedterminowo opuścić boisko. Kwestią do dyskusji pozostaje, czy za to zagranie należała się kartka, ale nie zmienia to faktu, że rezerwa Garbarni kończyła spotkanie w dziesiątkę.

 

I właśnie w osłabieniu Młode Lwy mogły rozstrzygnąć losy spotkania na swoją korzyść. W 84. minucie po doskonale wykonanym przez Ciesielskiego rzucie rożnym Moskal wygrał powietrzny pojedynek i potężnym strzałem głową posłał piłkę w dolny róg bramki. Zmierzająca do celu futbolówka odbiła się jednak od nogi stojącego przy słupku Wąsika i powróciła w boisko.

 

Już w doliczonym czasie gry po kontrze Prokocimia sam na sam z Koziołem znalazł się bodajże Nowak, ale interwencja bramkarza Brązowych była pierwszorzędna.

 

Artur Bochenek

www.garbarnia.krakow.pl


moskalprokocim1-1.jpg


2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty