TEMPO
-
Od Piłkarza do Supertempa
Przeżyjmy to jeszcze raz
Redaktorzy naczelni
Tempo we wspomnieniach
Laureaci Złotego Pióra
Felietonowa ekstraklasa
Mistrzowie reportażu
Konkurs im. Jana Rottera
Na zagranicznych wyjazdach
Tempo kuźnią kadr
Nasza Specjalność: Skarby Kibica
Wydania jubileuszowe
Medal Kalos Kagathos
Wasze ulubione, stałe rubryki
Pod patronatem Tempa
Okno na Wielopolu
Nie tylko w Krążowniku
Gościli w redakcji
To też część naszej historii
Oni tworzyli tę gazetę
Piłkarze ręczni ORLEN Wisły Płock po 13 latach przerwy zostali ponownie najlepszą drużyną w Polsce. W finałowej rywalizacji w ORLEN Superlidze okazali się lepsi od ustępującego mistrza – Industrii Kielce. To ósmy tytuł płocczan.
19 maja: Orlen Wisła Płock - Industria Kielce 22-22 (karne 2-1)
26 maja: Industria Kielce – Orlen Wisła Płock 20-20 (karne 7-8)
Industria Kielce: Wałach, Mestrić, Wolff – Wiaderny, Konkoud, Dujshebaev A. 3, Tournat 1, Karacić 4, Moryto 7, Dujshebaev D. 2, Thrastarson, Paczkowski, Karalek, Nahi, Gębala 3.
ORLEN Wisła Płock: Alilović, Jastrzębski – Daszek, Zarabec 3, Lucin 3, Piroch, Serdio 2, Susnja, Fazekas 7, Krajewski 2, Terzić, Dawydzik 2, Mihić 1, Mindegia.
O 3. miejsce: KGHM Chrobry Głogów - Górnik Zabrze 21-28; Górnik - Chrobry 33-27
A jaki był cały sezon 2023/24 w wykonaniu złotych medalistów? Zapraszamy na podsumowanie.
ORLEN Wisła Płock wygrała wszystkie mecze w fazie play-off oraz 25 w sezonie zasadniczym. Przegrała tylko raz – w marcu, we własnej hali, z Industrią Kielce (29:34). Drużyna miała kilka przełomowych momentów, a zwyżkę formy zanotowała dwukrotnie – w ostatnich meczach ubiegłego roku i w decydujących spotkaniach na finiszu sezonu.
Przypadek? Trener Xavi Sabate mógłby się tylko uśmiechnąć na takie stwierdzenie, ponieważ jego zdaniem w sporcie nie ma mowy o przypadkach i jego zespół osiągnął najwyższą formę właśnie wtedy, kiedy to zaplanował.
Rozmowa o sportowych marzeniach? To też nie z trenerem ORLEN Wisły Płock. – Oczywiście każdy ma prawo do marzeń – ocenił kiedyś Xavi Sabate w rozmowie z TVP Sport i zaraz dodał: – Ale ja i mój zespół jesteśmy realistami i twardo stąpamy po ziemi. Nie zawsze jesteśmy faworytami, ale jeśli pojawia się w meczu choćby mała szansa na zwycięstwo, to robimy wszystko, aby ją wykorzystać. Dotyczy to każdych rozgrywek, w których gramy.
Początek sezonu 2023/24 nie zwiastował wcale, że finisz może być dla jego drużyny tak udany. Szczególnie bolesne były niektóre porażki w fazie grupowej Ligi Mistrzów – w spotkaniach przeciwko FC Porto, GOG czy Montpellier.
– Nie ukrywam, że był to dla nas zimny prysznic – przyznaje Adam Wiśniewski, dyrektor sportowy ORLEN Wisły Płock. – Liczyliśmy, że w tych meczach zdobędziemy kilka punktów, a tymczasem po stronie zysków było zero. Trudno było się z tym pogodzić, bo nasza gra wyglądała całkiem dobrze, ale w końcówkach nie potrafiliśmy postawić kropki nad „i”. Te mecze były później dokładnie analizowane przez nasz sztab i wnioski były podobne – większa koncentracja i lepsza gra w ostatnich minutach.
Gdzieś na przełomie października i listopada zaczęły się w Płocku nasilać krytyczne głosy. Nie tylko w stronę trenera Xaviego Sabate, ale również dyrektora Adama Wiśniewskiego odpowiedzialnego za transfery.
– Nie obrażam się nigdy na krytykę, to podstawa do tego, aby być lepszym trenerem. Zapewniam, że nikt nie jest bardziej krytyczny niż ja sam – tłumaczył w tamtym okresie Xavi Sabate w rozmowie z TVP Sport. – Jeśli nie lubisz tej pracy, to lepiej, żebyś ją zmienił. A ja kocham moją pracę… Chociaż nie lubię określenia „praca”, to bardziej moja pasja. Wiem, jak to wszystko działa w piłce ręcznej, jestem w niej obecny od wielu lat. Zawsze staram się dawać z siebie 100 procent, wszystko to, co najlepsze. Dzięki takiemu podejściu mam spokojny sen.
Adam Wiśniewski przeżył już taką huśtawkę nastrojów wśród kibiców wiele razy. – Gdy wygrywasz, to jesteś kochany i noszony na rękach, ale wystarczy słabszy moment, wystarczy, że przegrasz 2-3 mecze, to od razu chcą cię zwolnić – zauważa dyrektor sportowy ORLEN Wisły.
– Kibice szukają wtedy kozła ofiarnego albo kozłów ofiarnych, ponieważ trener jest odpowiedzialny za grę, a mnie winią za transfery i zawodników, których mamy w drużynie. Chciałbym, aby Wisła wygrywała każdy mecz, ale to niestety niemożliwe. Nie znam zespołu, niezależnie od dyscypliny, który tylko wygrywa. Piłka ręczna jest sportem drużynowym, to jak naczynia połączone – żeby odnieść sukces, musi się w jednym momencie zgrać bardzo wiele elementów.
Przyszedł listopad i niewielu kibiców się spodziewało tego, co miało nastąpić w wykonaniu piłkarzy ręcznych z Płocka. Najpierw w Lidze Mistrzów przyszło wyjazdowe zwycięstwo ze słoweńskim Celje (30:25), a następnie – po fantastycznym meczu – Wisła wygrała z węgierskim Veszprem (37:30). Wynik tego spotkania przywołał natychmiast skojarzenia z grudniem 2014 roku, gdy szczypiorniści z Płocka pokonali Barcelonę (34:31).
Po meczu z Veszprem na pochwały zasłużyła cała drużyna, ale takim cichym bohaterem był Dawid Dawydzik. Niektórzy byli w szoku, że zawodnik, który był dotychczas trzecim lub nawet czwartym wyborem trenera na pozycji kołowego, gra na takim poziomie.
– Często powtarzam, aby nie skreślać żadnego zawodnika po kilku miesiącach czy nawet po jednym sezonie – tłumaczy dyrektor sportowy ORLEN Wisły. – Zawodnicy, którzy do nas przychodzą, potrzebują czasu, aby zrozumieć naszą filozofię gry w obronie i ataku. Dawid również potrzebował tego czasu. Gdy kontuzji doznał Abel Serdio, to dostał szansę od trenera i w pełni ją wykorzystał. Nie tylko w meczu z Veszprem, ale także w wielu kolejnych udowodnił, że potrafi grać na wysokim poziomie. Jako klub wierzymy w niego, dlatego też przedłużyliśmy z nim kontrakt do 2029 roku.
Dwa tygodnie po meczu z Veszprem, piłkarze ręczni Wisły odnieśli inne, bardzo ważne zwycięstwo – tym razem w ORLEN Superlidze wygrali w Kielcach z Industrią 29:28 po niesamowitym rzucie Michała Daszka w ostatniej akcji.
– Czekaliśmy na to ponad 12 lat – zauważa Adam Wiśniewski. – Cieszyły nie tylko wyniki, ale także to, że drużyna grała w tamtym okresie naprawdę bardzo dobrze. Aż szkoda, że to był ostatni mecz w 2023 roku.
Początek 2024 roku był kontynuacją świetnej formy. Drużyna wygrała w Lidze Mistrzów z Montpellier i FC Porto oraz zremisowała z GOG i zapewniła sobie awans do fazy play-off. Radość nie trwała jednak długo, ponieważ dobre nastroje zniszczyła porażka z Industrią Kielce (29:34). Tym bardziej bolesna, że Wisła wydawała się być w bardzo dobrej formie, a rywale przyjechali do Płocka w mocno okrojonym składzie. Tymczasem nie tylko wygrali, ale uzyskali jeszcze odpowiednią zaliczkę, aby sezon zasadniczy zakończyć na pierwszym miejscu w tabeli ORLEN Superligi.
Później przyszły jeszcze porażki z PSG w Lidze Mistrzów (26:30 i 33:34) i niespodziewane kłopoty w fazie play-off ORLEN Superligi, gdy drużyna była blisko, by przegrać u siebie mecz z Arged Rebud KPR Ostrovia (21:20) i na wyjeździe z Górnikiem Zabrze (31:30). Ponownie nasiliły się w Płocku krytyczne głosy w stronę trenera i działaczy klubu. Powody tego „kryzysu” wyjaśnili później sami zawodnicy.
– Trenowaliśmy wtedy bardzo ciężko przez 2,5 tygodnia – mówił Przemysław Krajewski. – Gdy te obciążenia zmalały, to nabraliśmy świeżości i przyszła też lepsza gra. Z kolei Dawid Dawydzik dodał: – Mam świadomość, jak wyglądały nasze ostatnie mecze, bo strasznie się w nich męczyliśmy. Świetna forma przyszła jednak dokładnie w tym momencie, w którym miała przyjść – w Final4 Pucharu Polski i w meczach finałowych Superligi.
Jeszcze przed Final4 Pucharu Polski wysoką formą błysnął w meczach play-off bramkarz Mirko Alilović. Później potwierdził ją w Kaliszu, a już samego siebie przeszedł w pierwszym meczu finałowym ORLEN Superligi w Płocku. Do wyłonienia zwycięzcy konieczna była seria rzutów karnych, w której obronił cztery z pięciu rzutów zawodników z Kielc!
– Mirko jest wciąż bardzo dobrym bramkarzem – ocenia Adam Wiśniewski. – Cieszę się, że jego znakomita forma przyszła akurat w takim momencie sezonu i zagrał w tych decydujących meczach tak, jak za swoich najlepszych lat. Wiedziałem, że będzie musiał w końcu „odpalić”, chociaż co ja się wcześniej nasłuchałem… Że to słaby bramkarz, że stary, że po co przedłużać z nim umowę i tak dalej, i tak dalej. Powtórzę to, co już mówiłem w przypadku Dawida. Zawodnicy potrzebują czasu, aby się dostosować do gry zespołu. Warto być cierpliwym. Wiem, że kibicom trudno to zrozumieć, ale… warto poczekać z ocenami przynajmniej do zakończenia sezonu.
Natomiast bramkarz ORLEN Wisły Płock tak ocenił te ostatnie miesiące w swoim wykonaniu: – Miałem takie poczucie, że nie jestem wsparciem dla zespołu – mówił Mirko Alilović, w rozmowie z TVP Sport, po pierwszym meczu finałowym. – W ogóle. Nie pomagałem w niczym. Marcel Jastrzębski grał dobrze, ale kiedy mu nie szło, jak wchodziłem do bramki i przez 10 czy 15 minut nie byłem w stanie dać z siebie tego, co potrafię. Różne były tego powody, było ich dużo. Teraz nareszcie mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwy. Z siebie, z tego, że pomagam zespołowi i zespół we mnie wierzy. To wspaniałe uczucie, kiedy jesteś częścią drużyny, a koledzy ci ufają.
Na koniec warto jeszcze wrócić do trenera Xaviego Sabate, od którego zaczęła się opowieść. Odgrywa ważną rolę nie tylko w świetnych wynikach Wisły, ale również w kwestii transferów. I nie chodzi wcale o to, że podpowiada prezesowi i dyrektorowi sportowemu, jakich zawodników potrzebuje w drużynie. Xavi Sabate jest dla wielu graczy magnesem, który sprawia, że decydują się na kontynuowanie swojej kariery w Płocku.
– Mogę to potwierdzić, bo często w negocjacjach transferowych słyszałem takie komentarze z ust menedżerów lub samych zawodników – zdradza Adam Wiśniewski. – Z jednej strony widzą w Wiśle klub bardzo stabilny finansowo i organizacyjnie, z długą historią, z drugiej znaczenie ma też aspekt sportowy. Gramy w Lidze Mistrzów, walczymy o wysokie cele, a do tego od wielu lat pracuje tutaj jeden trener – Xavi Sabate.
– Nawet bardzo doświadczeni zawodnicy mówią później, że wiele się od niego nauczyli, że grając w Płocku się rozwinęli. W przypadku transferów duże znaczenie ma tzw. marketing szeptany. Zanim zawodnicy zdecydują się na zmianę klubu i przejście do Płocka, dzwonią do kolegów, którzy grali lub grają w Wiśle. Nie ma dla nas lepszej reklamy. Cieszę się, że trener Sabate pracuje tutaj, a jego nazwisko pomaga nam często przekonać zawodników do gry w Płocku.
Informacja prasowa
Michał Lenartowicz
(media.orlen-superliga.pl)
- Brotherm Kraków najlepszy w XII Memoriale Stanisława Syrdy
- AMPFUTBOL. Wysokie zwycięstwo nad Indonezją
- Synerise SA sponsorem tytularnym Stadionu Miejskiego im. Henryka Reymana
- 12 drużyn w XII Memoriale Stanisława Syrdy
- EHF EURO 2026. Wysoka porażka z Węgrami
- HOKEJ. Stalowe Pierniki zatrzymały Unię
- Zmiany w Sandecji
- LK UEFA. Lech z Kuopio, Jagiellonia z Fiorentiną
- Wembanyama zadebiutuje w Sosnowcu
- AMPFUTBOL. Zwycięstwo nad Hiszpanami
- Niedziela, 18 stycznia 2026 r.
- Mecze TAURON Hokej Ligi online w TVP Sport
- Sobota, 17 stycznia 2026 r.
- Monte Carlo - rajd, który uczy pokory
- Piątek, 16 stycznia 2026 r.
- SIATKÓWKA. ZAKSA - SKRA (FOTO)
- Surinam ma nowego trenera
- Mikaela Shiffrin po raz 107!
- Jota Gonzalez wybrał osiemnastkę na EHF EURO 2026
- Czwartek, 15 stycznia 2026 r.
- Środa, 14 stycznia 2026 r.
- Wszystkie nagrody dla Bogdanki LUK Lublin (FOTO)
- Superpuchar dla Barcelony, gol Lewandowskiego
- KOSZYKÓWKA. Puchar Polski dla Ślęzy
- ZAKOPANE. Lanisek dedykuje zwycięstwo Stochowi
- Kolejny, historyczny sukces siatkarzy Bogdanki LUK Lublin: do kolekcji Puchar Polski
- HOKEJ. Mistrz pokonał lidera
- PIŁKA RĘCZNA. Remis z Serbami
- ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE. Sześć złotych medali!
- UNITED CUP. Do trzech razy sztuka, triumf biało-czerwonych!
- Wtorek, 13 stycznia 2026 r.
- Poniedziałek, 12 stycznia 2026 r.
- Krakowski finał Pucharu Polski siatkarzy: po raz pierwszy do Lublina czy po 39 latach znów do Rzeszowa?
- Klaudia Zwolińska laureatką Plebiscytu PS
- ZAKOPANE. Biało-czerwoni na podium
- ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE. Złota polska sobota
- PIŁKA RĘCZNA. Wygrana z Serbami
- Lindsey Vonn po raz 84
- UNITED CUP. Biało-czerwoni w finale!
- Dr Andrzej Dubiel nie żyje
- ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE. Dwa złote medale biało-czerwonych w pierwszym dniu ME
- HOKEJ. Udany rewanż Unii, zwycięstwo lidera z Sosnowca
- Małe boisko, wielkie emocje. To ma być rok socca
- Po raz czwarty z rzędu o Puchar Polski siatkarzy w TAURON Arenie Kraków: doborowy kwartet gotowy do gry
- Niedziela, 11 stycznia 2026 r.
- UNITED CUP. Biało-czerwoni w półfinale
- Michał Rakoczy odchodzi z Cracovii do Górnika
- Sobota, 10 stycznia 2026 r.
- Zmarł Martin Chivers
- Ampfutboliści zagrają w Japonii
więcej wiadomości >>>



