Cóż pozostało Diego Maradonie na finiszu południowoamerykańskich eliminacji do Mundialu w RPA? To czego większość się spodziewała - "bóg futbolu" zwrócił się o pomoc do samego Stwórcy.
- "Ten z brodą" już ratował mnie nie raz w przeszłości i mam nadzieję, że tak będzie i teraz - mówi Maradona i nie sposób wspomnieć przy tych słowach o sytuacji ze spotkania Argentyny z Anglią na MŚ w 1986 roku, kiedy Maradona pokonał Petera Shiltona, jak sam to określił, "ręką Boga".
Jedyną nadzieją Maradony i Argentyńczyków na bezpośredni awans do mistrzostw jest teraz wola boska oraz potknięcia Ekwadoru i Chile. "Albicelestes" po porażkach z Brazylią i Paragwajem spadli na 5.pozycję w tabeli, co zapewnia im jedynie prawo gry w barażu o awans na Mundial z przedstawicielem strefy CONCACAF. Przed nimi teraz pojedynki z Peru i Urugwajem. - Musimy wbić sobie do głowy, że kolejne dwa spotkania są kluczowe dla naszych nadziei. Nie możemy zrobić czegoś takiego, jak z Brazylią - uprzedza Maradona.
"El Diego" uspokaja jednak fanów, którzy zaczęli wątpić w awans ulubieńców na imprezę w RPA: - Spokojnie, Argentyna tam będzie.
ASInfo