W środę Wisła Can-Pack Kraków powalczy o drugie zwycięstwo w tegorocznej edycji Euroligi koszykarek. Rywalem będzie węgierski MiZO Pecs 2010.
– Na pewno nie jest tak, że po przegranej z Lotosem Gdynia będziemy podwójnie zmotywowane. My zawsze próbujemy grać na maksymalnych obrotach – przyznała Liron Cohen.
Podczas przygotowań do euroligowego spotkania zawodniczkom towarzyszyły znakomite nastroje. Nie rozpamiętywały już porażki z mistrzyniami Polski. – Chciałyśmy wygrać szczególnie ze względu na mecz we własnej hali. Nie udało się nam tego dokonać. Musimy nadal ciężko pracować i pokazać się z jak najlepszej strony przy następnych okazjach – nawiązała izraelska rozgrywająca „Białej Gwiazdy”.
Hiszpański sztab szkoleniowy zaaplikował nieco lżejsze ćwiczenia najdłużej przebywającym na parkiecie koszykarkom. Jose Ignacio Hernandez poświęcił za to sporo uwagi walczącym o więcej minut gry. Pod jego okiem Agnieszka Kułaga, Maja Vucurović, Aneta Kotnis i Paulina Gajdosz pracowały nad skutecznością i manewrami w polu trzech sekund.
We wtorkowy poranek w Krakowie zameldowały się przeciwniczki. W planach miały dwa treningi w hali przy ulicy Reymonta 22. Przed tygodniem uległy ekipie Beretta Familia Schio 55-58, mimo to nikt w Krakowie nie spodziewa się łatwej przeprawy. Wizytówkami MiZO są Kelly Mazzante, Nicole Ohlde i Anna Vajda. – Wiemy, że to jest dobry i doświadczony zespół. Przecież rozgrywki Euroligi to najwyższa półka. Będziemy chciały osiągnąć nie tylko poziom z Salamanki, ale zagrać jeszcze lepiej – zapowiedziała Cohen.
Mecz odbędzie się w Krakowie, w środę o godz. 19.30.
Robert Błaszczyk