- W takich momentach człowiek zaczyna doceniać, że może chodzić, ruszać rękami i funkcjonować o własnych siłach. Najważniejsze dla mnie jest to, że się ocknąłem i nie będę ciężarem dla swojej rodziny, nie będę niepełnosprawny - mówi Mariusz Dulęba. Doświadczony obrońca Cracovii wraca powoli do zdrowia po tym, jak doznał urazu kręgosłupa, a także wstrząsu mózgu w czasie drugiego spotkania półfinałowego hokejowego play-off z JKH GKS-em Jastrzębie.
- Pytanie podstawowe: jak się czujesz i czy stan twojego zdrowia pozwoli ci na powrót do gry na finałowe mecze z GKS-em Tychy?
- Nie, w tym sezonie już nie zagram. Doszło do skręcenia odcinka szyjnego kręgosłupa, a przy optymistycznej wersji jest to minimum cztery tygodnie leczenia. A co się wydarzy podczas dalszej fazy rehabilitacji? Zobaczymy. Co więcej, miałem też wstrząs mózgu.
- Czy już pogodziłeś się z faktem, że nie zagrasz w spotkaniach, na które każdy hokeista czeka przez cały sezon?
- Przychodzi mi to niezwykle ciężko. Teraz jest mi może lżej, bo nie ma meczów, ale gdy przyjdę w poniedziałek na spotkanie i zobaczę walczących o złoto moich kolegów z drużyny, to na pewno będzie mi przykro, że nie mogę w tym uczestniczyć. Z drugiej strony próbuję sobie tłumaczyć moją sytuację tak, że mogła się ona skończyć dużo gorzej.
- Kto zdobędzie złoty medal mistrzostw Polski?
- Wierzę, że Cracovia. Nie biorę innej opcji pod uwagę.
Rozmawiał Dariusz Guzik
Więcej na portalu cracovia.pl