Mark Webber wciąż wspomina wypadek, jaki miał miejsce podczas Grand Prix Europy na torze w Walencji, a którego był uczestnikiem. - Nie mogłem nic zrobić, czułem się jak pasażer - wyznał kierowca zespołu Red Bull.
Webber podczas jednego z okrążeń uderzył w tył bolidu Lotusa, za sterami którego siedział Heikki Kovalainen i niedługo potem znalazł się przez moment w poważnych tarapatach. Jego bolid został wyrzucony w powietrze lecz szczęśliwie sam Webber poważnie nie ucierpiał. - Sekundę po zderzeniu zdałem sobie sprawę, że nie mam na nic wpływu, czułem się jak pasażer - wyznał Australijczyk. - W sumie straciłem kilka punktów lecz uwierzcie mi, nie to jest teraz najważniejsze.
- Podczas zderzenia przez moją głowę przeszły najgorsze myśli, lecz dzięki Bogu nic złego się nie wydarzyło. Poza kilkoma zadrapaniami oraz siniakami jestem cały i zdrów. Pozostaję optymistą przed następnymi wyścigami i obiecuję naszym kibicom wielkie sportowe emocje w nadchodzących zawodach - zakończył mocnym akcentem Webber.
ASInfo