Menedżerka kierowcy Renault, Witalija Pietrowa, Oksana Kossatschenko postanowiła zdementować pogłoski mówiące o tym, jakoby Rosjanin był tylko płatnym kierowcą i najemnikiem w Formule 1.
Zdaniem Kossatschenko to, że Pietrow wniósł olbrzymi wkład własny do zespołu - około 15 milionów euro, wcale nie oznacza, że Witalij jest kiepskim kierowcą. - Jego współpraca z Renault sięga znacznie głębiej - potwierdziła.
- Witalij nie podpisał umowy z Renault ze względu na pieniądze, jakich dostarczył, ale ze względu na interesy strategiczne rożnych firm. Poza tym on ma olbrzymi talent. W swojej karierze otrzymywał on wiele ofert, ale odrzucaliśmy je, kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że tym teamom chodzi głownie o jego pieniądze - dodała menadżerka i jednocześnie potwierdziła, że głównym sponsorem partnera Roberta Kubicy jest "przyjaciel jego ojca".
- F1 to biznes. Zespół ma budżet nieco ponad 200 milionów euro, ale Renault posiada jedynie 25 procent udziałów i nie może pokryć budżetu. Francuski zespół chce rozszerzać swoją produkcję na terenie Rosji, a Pietrow jest kluczem do tego - zakończyła.
ASInfo