Urszula Radwańska grała o finał turnieju WTA w Taszkiencie z rozstawioną z numerem 1. Rosjanka Ksenią Perwak. I już tradycyjnie nie potrafiła się skoncentrować w decydujących momentach.
W drugim secie prowadziła 4-1, by ulec 4-6! Czy tak może grać tenisistka, która miała szanse awansować do czołowej setki rankingu? Trzeba jednak dodać, że i tak osiągnęła największy sukces w karierze.
W pierwszym secie zacięta walka trwała do 2-2, później dwa razy Ula została przełamana i przegrała seta 2-6. W drugim była początkowo mocno zmobilizowana i przy prowadzeniu 2-1 wygrała podanie rywalki. Po chwili było już 4-1, a Rosjance nic nie wychodziło. I nagle coś się zacięło w grze krakowianki - fatalnie serwowała, nie lokowała piłki w korcie, rzucała ze zdenerwowania rakietą i dała sobie narzucić styl przeciwniczki. Efekt? Pięć kolejnych wygranych gemów Rosjanki i po meczu, którego Radwańska nie musiała przegrać.
Półfinał turnieju WTA w Taszkiencie:
Ksenia Perwak (Rosja, 1) - Urszula Radwańska 6-2, 6-4
(st)