Porażka z drugim garniturem Resovii dla zespołu z Raciborza wielkim zawodem nie była. Rafako już wcześniej straciło bowiem szansę na grę w play-offach chociaż wymieniane było w gronie faworytów. Zwycięstwo rzeszowian daje im natomiast jeszcze szansę na lepsze rozstawienie przed meczami o utrzymanie.
Resovia II Rzeszów - Rafako Racibórz 3-1 (25-13, 25-20, 20-25, 27-25)
RESOVIA: Długosz, Peszko, Kruk, Wojtowicz, Karlik, Bryliński, Głód (libero) oraz Skarbowski, Płonka.
RAFAKO: Jajus, Kawka, Stanienda, Szafirski, Gonsior, Stanienda, Michalak (libero) oraz Sdebel, Wladarz, Lipiec, Kućma.
- Czy nasza wygrana w obliczu grających już o pietruszkę zawodników z Raciborza była niespodzianką? Nie sądzę - mówił po sobotnim starciu Jerzy Wietecha, opiekun gospodarzy. - Każdy wychodząc na boisko chce zgarnąć pełną pulę. Było to spotkanie bez presji, więc zagraliśmy znacznie lepiej niż zwykle. Podjęliśmy walkę, a chłopcy byli zdeterminowani, żeby walczyć o każdą piłkę. Wyszło nie najgorzej - cieszył się trener Resovii.
Rafako w ostatnim czasie złapało wyraźną zadyszkę. Przez długi czas zespół z Górnego Śląska plasował się w czwórce ligowej hierarchii, ale złe wyniki zaprzepaściły ich szansę na uczestnictwo w play-offach.
Trochę inaczej rysuje się sytuacja Resovii. Za tydzień dojdzie do ważnego pojedynku z Błękitnymi Ropczyce. Wynik tego spotkania zadecyduje z kim rzeszowianie spotkają się w play-outach. Wygrana zaowocuje pojedynkiem ze Skarżyskiem Kamienna - zdecydowanie najsłabszym zespołem rozgrywek, przegrana starciem z Górnikiem Siemianowie Śląskie.
TC