Siatkarze Karpat Krosno i Wisłoka Strzyżów odprawili z kwitkiem niżej notowanych rywali w 14. kolejce II ligi. Największym zaskoczeniem jest jednak fatalna postawa drugiego zespołu Resovii, który punkty w Strzyżowie oddał praktycznie bez walki.
Karpaty Krosno - Błękitni Ropczyce 3-0 (25-21, 26-24, 25-22)
KARPATY: Habel, Gadzała, Bryliński, Biegun, Gosik, Książkiewicz, Wilk (libero) oraz Janas, Włodarczyk, Skrzypek.
BŁĘKITNI: Stojek, Sroka, Fedko, Kochan, Gontarz, Betleja, Marć (libero) oraz Pieniążek, Godek, Jaszczuk.
Siatkarze Karpat na pewno żałują, że zbliżające się święta wymuszają przerwę w rozgrywkach. Podopieczni Krzysztofa Frączka po raz szósty z rzędu wygrali i przynajmniej na chwilę wskoczyli na trzecie miejsce w tabeli. Błękitni zaliczyli tymczasem trzecią kolejną wpadkę i chwilowy odpoczynek od ligowej rywalizacji powinien wyjść im na dobre.
Gospodarze jedynie w drugim secie musieli się trochę natrudzić. Okazali się jednak skuteczni w końcówce i zwyciężyli go na przewagi. Pomimo ambitnej postawy gości, krośnianie szybko zwieńczyli dzieło w kolejnej partii i cieszyli się z kompletu punktów.
Wisłok Strzyżów - Resovia II Rzeszów 3-0 (25-14, 25-11, 25-17)
WISŁOK: Wilk, Krzysiak, Mardoń, Znamirowski, Włodyka, Soja, Podpora (libero).
RESOVIA: Filip, Gazała, Peszko, Wojtowicz, Karlik, Płonka, Głód (libero) oraz Długosz, Skarbowski, Bryliński, Talarkowski, Kruk.
Zespół Resovii był w pojedynku z Wisłokiem rzeczywiście "drugim garniturem". Zarówno Tomasz Kusior, jak i Mateusz Mika, którzy dość często wspierają rezerwy prowadzone przez Jerzego Wietechę grali w pucharowym meczu z Fartem Kielce.
- Naszą największą bolączką były problemy z przyjęciem zagrywki. Nie potrafiliśmy dograć dokładnej piłki do siatki, a podwójny blok Wisłoka przysparzał nam mnóstwo problemów - wyliczał przyczyny porażki szkoleniowiec rzeszowskiego zespołu.
Strzyżowianie podobnie jak ligowi rywale z Krosna prezentują ostatnio znaczną zwyżkę formy. Prawdziwym sprawdzianem dla Wisłoka będzie jednak najbliższy pojedynek z Wandą w Krakowie.
TC