- Na pewno to, że pojedynek był derbowy, wyzwoliło w nas większą mobilizację, ale słowa trenera Fornala przed meczem zmotywowały nas podwójnie. Cieszymy się z wygranej, bo po ostatnich dwóch porażkach bardzo jej potrzebowaliśmy - mówi atakujący Wandy Jacek Pić po derbach z AZS Politechniką.
- Wydawało się po tych porażkach, że może jesteście w jakimś kryzysie i Politechnika będzie miała ułatwione zadanie. Skoro potwierdziliście formę w derbach, to co się działo wcześniej?
- W lidze wygraliśmy wcześniej sześć na siedem meczów, może złapaliśmy po prostu małą zadyszkę. Myślę, że teraz wszystko wróci na dobre tory i dalej będziemy zwyciężać, tak jak w poprzedniej rundzie.
- Pokazaliście w hali Politechniki dużo fajnej, kombinacyjnej siatkówki, rywale nie do końca potrafili ją odczytać ani tym bardziej powtórzyć tego po swojej stronie siatki.
- Kibicom na pewno mecz mógł się podobać ze względu na zacięte dwa ostatnie sety. Cieszymy się z wyniki 3-0, taki idzie w świat. Możliwe, że kluczem do niego było to, że mamy bardziej doświadczony zespół, wytrzymaliśmy nerwy w końcówkach.
- Panu rzadko drżała ręka, kiedy rozgrywający Paweł Orman dedykował piłki, które trzeba było skończyć, żeby doprowadzić do równowagi w piłkach setowych...
- Cieszę się, że na razie gra dobrze się nam układa.
- Trener Grzegorz Silczuk mówi, że to była derbowa, ale zaledwie bitewka, bo prawdziwa wojna rozgrywać się będzie w play-offach, ale chyba takie zwycięstwa mają wpływ na budowanie zespołu już na tę decydującą fazę rozgrywek.
- To była walka o prymat w mieście Kraków. Cieszymy się z wygranej, bo pierwszy mecz przegraliśmy 2-3, byliśmy jeszcze wtedy mało zgrani. To rzeczywiście była tylko bitewka. Bitwy przyjdą, gdy uda się nam utrzymać miejsce w czwórce. Jak wszystko się dobrze ułoży będziemy walczyć o pierwszą ligę. Nie wystarczy do tego wygrać rozgrywki w grupie IV ligi. Potem trzeba się będzie jeszcze zmierzyć z rwalami z innych grup, przy czym nasza wydaje się jedną z mocniejszych.
MAS