Bardzo szybko rozprawili się siatkarze Będzina z drużyną Wisłoka Strzyżów. Trzy błyskawiczne sety udowodniły, że goście nie bez powodu zajmują pierwsze miejsce w tabeli.
Wisłok Strzyżów - MOS Będzin 0-3 (20-25, 18-25, 17-25)
WISŁOK: Włodyka, Wilk, Litak, Armata, Kaniewski, Krzysiak, Makłoś (libero) oraz Soja, Mardoń, Znamirowski, Marczak.
BĘDZIN: Dzierżanowski, Miller, Zborowski, Jęchowski, Kantor, Potera (libero) oraz Mędrzyk, Tomczyk, Łapuszyński.
- To był nasz najsłabszy mecz w tym sezonie. Jeszcze przyjechała telewizja, więc część chłopaków spanikowała - mówił po meczu pół żartem, pół serio Marek Wilk, rozgrywający Wisłoka. Przyjezdni, którzy od 5 lat grają i trenują praktycznie w tym samym składzie udzielili srogiej lekcji gospodarzom. - Nie oszukujmy się. Lider II ligi był wyraźnie lepszy - skwitował zawodnik Strzyżowa.
TC