Karpaty pewnie i wysoko pokonały drużynę z Siemianowic Śląskich. - Sportowo znacznie przewyższaliśmy rywali - nie ukrywał po meczu Krzysztof Frączek, szkoleniowiec krośnian.
Górnik Siemianowice Śląskie - Karpaty Krosno 0-3 (17-25, 22-25, 20-25)
GÓRNIK: Bauer, Paluszkiewicz, Mikołajczyk, Masłoń, Semeniuk, Krzemiński, Kolczok (libero) oraz Tyl, Orczykowski, Malczewski.
KARPATY: Habel, Biegun, Gadzała, Gosik, Bryliński, Książkiewicz, Wilk (libero) oraz Skrzypek, Włodarczyk, Borkowski, Golonka, Janas.
Mecz nie stał na zbyt wysokim poziomie. - Momentami dostosowywaliśmy się do poziomu gospodarzy, nie umniejszając oczywiście ich umiejętnościom - zaznaczył trener Karpat.
W pierwszej odsłonie wyrównana walka toczyła się jedynie do stanu 12-12. Wtedy goście z Krosna odskoczyli na kilka punktów, a duża w tym zasługa ich dobrej gry blokiem. Najbardziej zacięty był drugi set. Gospodarze na samym początku osiągnęli przewagę dwóch "oczek" i dopiero przy wyniku 18-16 straty odrabiać zaczęły Karpaty. Korekty w składzie wniosły trochę ożywienia w szeregi gości, co zaowocowało kolejną wygraną partią. - Trzeci set jest zawsze najtrudniejszy i specyficzny. Po lekkiej nerwówce udało się nam jednak go wygrać i wracamy do domu zadowoleni - skwitował Krzysztof Frączek.
TC