O czym pisało "Tempo"? Prezentujemy dziś kalendarium ewolucji jaką przechodziła gazeta, rok po roku. Startujemy z przedziałem czasowym: 1977-1983.
ROK 1977. Następcą Jana Rottera został Edward Gretschel
12 czerwca zmarł redaktor naczelny Jan Rotter. Na łamach żegnali go redakcyjni koledzy i przyjaciele: „Trudno nam było uwierzyć, że odszedł człowiek, który do końca swoich dni był uosobieniem żywotności, inwencji, niespożytej energii. Człowiek, z którym związani byliśmy przez tyle lat silnymi więzami redakcyjnego trudu. (…) Pełniąc przez bez mała 20 lat bynajmniej niełatwą funkcję redaktora naczelnego był nie tylko dbającym o redakcję i pracujących w niej ludzi szefem, ale także sprawdzającym się w życiu człowiekiem, wychodzącym zawsze naprzeciw troskom i problemom swoich współpracowników. Dla siebie, dla własnych spraw, a nawet własnego zdrowia, brakowało Mu nieraz czasu, znajdował go jednak zawsze, gdy chodziło o innych. (…) Odszedł od nas Naczelny, dziennikarz i publicysta dużego formatu, człowiek o wielkim sercu. Przełożony, a jednocześnie serdeczny przyjaciel. (…)”
Następcą Jana Rottera został Edward Gretschel.
O tym, w jakim czasie przyszło wydawać gazetę, świadczą zamieszczane – oczywiście z konieczności – teksty o kierowniczej roli jedynie „nieomylnej” partii także w rozwoju rodzimego sportu. Nie mogły więc umknąć wyeksponowane na czołówce m.in. relacja z lutowej wizyty w krakowskiej Wiśle przewodniczącego Rady Państwa Henryka Jabłońskiego, tekst uchwały Biura Politycznego PZPR o nazwie „Podstawą sport masowy”, czy informacja o wyborze Kazimierza Barcikowskiego na I sekretarza Komitetu Krakowskiego partii. Pojawiło się też sprawozdanie z biegu sztafetowego z Krakowa do Poronina, zorganizowanego z okazji 60. rocznicy rewolucji październikowej. Ale jednocześnie udało się przemycić felieton Ryszarda Niemca obśmiewający dokument Polskiej Federacji Sportu „o prawidłowej organizacji klubu sportowego”…
***
Rok zaczął się od ujawnienia skandalu przemytniczego z udziałem polskich sportowców. Wyjeżdżając na zagraniczne zawody przemycali spirytus. W numerze z 6.01 Aleksander Cichowicz pryncypialnie napiętnował ich występek, domagając się wyciągnięcia konsekwencji. Wśród przyłapanych przez celników byli biathloniści, hokeiści Stoczniowca i ŁKS-u oraz kilku utytułowanych zapaśników.
***
10.01 - W specjalnej korespondencji Henryka Jana Nowaka z Toronto na łamy gazety trafiła NHL.
***
17.01 - 140. „święta wojna” pomiędzy Wisłą i Cracovią toczona o Herbową Tarczę Krakowa zakończyła się remisem 2-2. Bramki: Iwan i Kapka oraz Grzesiak i Macała. W zarządzonych przez sędziego Mieczysława Wójcika rzutach karnych górą byli wiślacy. Dodatkową atrakcją dla jednego z kibiców była wylosowana przez niego okolicznościowa akwarela prof. Wiktora Zina.
***
14.02 – Jan Frandofert ubolewał nad zanikiem przywiązania do barw klubowych, a Ryszard Niemiec (4.04) potępiał picie wódki na meczach piłkarskich.
***
18.04 - 50-lecie krakowskiej koszykówki uświetniły międzynarodowe turnieje. W rywalizacji kobiet zwyciężyła reprezentacja juniorek ZSRR, wśród mężczyzn triumfowała reprezentacja Polski, która sensacyjnie pokonała Kubę 105-76. Centralne uroczystości odbyły się w krakowskim ratuszu.
***
4.07 – Ryszard Niemiec alarmował o „cudach” na finiszu piłkarskich rozgrywek, a Tadeusz Toliński, wskazując na uchwałę centrali partyjnej konkludował: „Szczególne miejsce w kulturze fizycznej zajmuje sport kwalifikowany, tak w znaczeniu ideowo-wychowawczym, jak i propagandowo-widowiskowym.”
***
W lipcu Kraków gościł ponad 800 sportowców z 15 krajów, którzy rywalizowali w III Igrzyskach Polonijnych. „Tempo” zapewniło nie tylko fachową obsługę prasową i miejsce na łamach, ale także gościło w redakcji wielu znamienitych gości. Nie mogło wśród nich zabraknąć mieszkającej w USA legendarnej Stanisławy Walasiewicz, złotej medalistki olimpijskiej igrzysk w 1932 roku.
***
29.08 - Czy polscy sportowcy stosują niedozwolone środki dopingujące? – zastanawiał się Jan Frandofert. W konkluzji napisał: „Z całą stanowczością można stwierdzić, że nasze władze wydały temu zjawisku bezwzględną walkę. Inna sprawa, że trudno wziąć odpowiedzialność za każdego zawodnika lub stwierdzić, że żaden z nich nigdy nie sięgnął po jakąś pigułkę zawierającą środek dopingujący, choć ujawnienie takiego czynu byłoby z pewnością przykładnie ukarane.”
***
Równie zaskakujące stanowisko zajął Wojciech Tatarczuch (5.09), włączając się do debaty o szkodliwości uprawiania boksu: „(…) najszczęśliwszym chyba dla naszego sportu rozwiązaniem byłoby, aby – bodaj w odległej nawet jeszcze przyszłości – boks sam mógł umrzeć śmiercią naturalną.”
***
„Tempo” coraz śmielej delegowało swoich wysłanników na zagraniczne imprezy. Tadeusz Gordon relacjonował bokserskie mistrzostwa Europy z Halle, Tadeusz Toliński tradycyjnie już śledził czołowych rajdowców ścigających się w Bielefeld i Bergamo, a Jan Frandofert towarzyszył kolarzom podczas Wyścigu Pokoju. Kolumnę turystyczną wzbogacały natomiast korespondencje Wiesława Książka z wojaży po Turcji, Bułgarii, Austrii, Włoszech i San Marino, Jacka Stroki ze Szwecji, a Mariana Nowaka z Grecji.
***
Natomiast na trzy lata przed Igrzyskami Olimpijskimi w Moskwie na rekonesans po olimpijskich arenach udał się Wojciech Olszówka, który przesłał serię interesujących korespondencji. Tymczasem redakcja wraz Hutą im. Lenina zorganizowały konkurs pod znamiennym hasłem „60 lat sportu Kraju Rad”. Główna nagroda – wyjazd na igrzyska w Moskwie – zachęciła do udziału liczne grono fanów sportu. Na pierwszym etapie nadesłano do redakcji blisko 2,5 tys. odpowiedzi. Finałową galę prowadzili Krystyna Loska i Tomasz Hopfer. Najlepszym okazał się czytelnik z Krakowa.
***
14.11 – Ryszard Niemiec („Starty i falstarty”) obnażył dokonania na piłkarskich boiskach sędziego Alojzego Jarguza, rozpoczynając – jak się okazało – zakończony procesem sądowym konflikt z arbitrem.
***
Od grudnia nowym redaktorem naczelnym pisma został Edward Gretschel.
***
Trenerzy ligowych klubów wybrali najlepszego piłkarza roku. Został nim Grzegorz Lato, wyprzedzając Kazimierza Deynę i Władysława Żmudę.
***
„Starty i falstarty” wciąż wśród najpoczytniejszych pozycji w „Tempie”. Felietonista wielokrotnie pisał o zgubnej praktyce kupczenia piłkarzami, która – jak dowodzi historia – może doprowadzić do takiej sytuacji, że „grupa przedwojennych graczy podczas okupacji wyrzekła się nie tylko barw klubowych, ale i narodowych”. Autor wyśmiewał też dokument Polskiej Federacji Sportu „o prawidłowej organizacji klubu sportowego” oraz administracyjne regulacje dotyczące kiedy zawodnik może zmienić klub; apelował o godne upamiętnienie Feliksa Stamma; wskazywał winnych „niedziel cudów” na finiszu ligowych rozgrywek; z obrzydzeniem pisał o piciu wódki na stadionach. Rok zwieńczył „Czarnym Plebiscytem”, przyznając palmę pierwszeństwa ówczesnemu trenerowi Arki Gdynia Januszowi Pekowskiemu – „autorowi kołkologii, nauki o niweczeniu boiskowych rywali za pomocą metalowych ćwieków, wkręcanych do piłkarskiego obuwia”.
ROK 1978. Pod znakiem jubileuszy
Rok w „Tempie” upłynął pod znakiem jubileuszy. Uroczystości związane z upamiętnieniem 30-lecia pisma zaplanowano na październik, ale już drugie wydanie z 5 stycznia było zarazem numerem 2000. gazety. Pod winietą znalazły się fotografie członków krakowskiej rodziny pisma. Zespół ówczesnej redakcji tworzyli: Edward Gretschel (red. naczelny), Aleksander Cichowicz, Józef Bratko, Jerzy Lipowski, Marian Nowak, Jan Frandofert, Wiesław Książek, Tadeusz Toliński, Wojciech Olszówka, Jan Rogóż, Tadeusz Gordon, Wojciech Tatarczuch, Jacek Stroka, Jerzy Nagawiecki, Jerzy Rzeszuto, Józef Romaniuk, Elżbieta Kornaga (sekretariat), Tadeusz Kubarski (grafik), Maria Żukowska (korekta), Stanisława Banduła (goniec), Zygmunt Koper (kierowca redakcyjny). Na tableau zabrakło zdjęcia Andrzeja Godnego, który do redakcji trafił w 1976 roku. Natomiast w trakcie 1978 roku zespół wzmocnili Mieczysław Kasprzyk i Kazimierz Adamczyk…
Warto odnotować, że historyczny wybór 16 października Karola Wojtyły papieżem, nie został odnotowany w gazecie...
***
Spośród zamieszczonych przy okazji jubileuszowego wydania czytelniczych opinii o „Tempie” warto przywołać dwie wypowiedzi.
Dziennikarz Bohdan Tomaszewski: – Cenię „Tempo” za powagę i kulturę wypowiedzi w publikowanych dyskusjach. Widać u Was to piętno Krakowa, w jak najbardziej dodatnim sensie, chętnie też czytam ciekawe felietony. Mam uznanie dla Waszej rzetelności w podawaniu informacji.
Piosenkarz Marek Grechuta: – Chętnie widziałbym więcej reportaży specjalnych wysłanników „Tempa” z mistrzostw Europy i świata. Pismu przydałaby się też większa objętość. Z zainteresowaniem czytałbym artykuły podejmujące tzw. sprawy trudne, jak np. profesjonalizm w sporcie itp.
***
W organizowanym przez „Tempo” pierwszym plebiscycie na najlepszego sportowca województwa nowosądeckiego w 1977 roku zwyciężył alpejczyk Jan Bachleda, który w głosowaniu czytelników wyprzedził zapaśnika Zbigniewa Krasowskiego i skoczka narciarskiego Stanisława Bobaka. Wśród głosujących wylosowano główną nagrodę – wycieczkę do ZSRR.
***
W rozegranym po raz 5. meczu o Herbową Tarczę Krakowa piłkarze Wisły pokonali 1-0 Cracovię. Zwycięskiego gola strzelił Jan Jałocha.
***
W lutym mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym w Lahti, w których dwa medale – złoty i brązowy – zdobył Józef Łuszczek, relacjonował gościnnie Zbigniew Ringer.
Natomiast Kazimierz Górski w swej korespondencji z Aten (27.02) skomentował losowanie Mundialu w Argentynie. Typował finał Brazylii z RFN (w decydującym o mistrzostwie meczu grała Argentyna z Holandią), a Biało-Czerwoni mieli zająć 3. miejsce w półfinałowej grupie i tak w istocie było.
***
Mówisz i masz! Marek Grechuta chciałby więcej w „Tempie” relacji własnych wysłanników z największych imprez sportowych, więc je dostaje! W Belgradzie, podczas mistrzostw grupy B Jan Frandofert towarzyszył naszej reprezentacji, donosząc z satysfakcją, że powróciła ona do elity światowego hokeja. To działo się w drugiej połowie marca, a z końcem kwietnia słał sprawozdania z Pragi, gdzie po raz 15. „sborna” sięgnęła po tytuł najlepszej hokejowej drużyny na świecie. Ledwie mistrzostwa dobiegły końca, a ten sam wysłannik „Tempa” mknął już z Berlina za kolarskim peletonem XXXI Wyścigu Pokoju…
Wcześniej Jan Rogóż relacjonował z Pecs międzynarodowy turniej judoków o Puchar Hungarii. Natomiast we wrześniu obszerne relacje z odbywających się w Pradze lekkoatletycznych mistrzostw świata przesyłał Aleksander Cichowicz.
***
29.05 - Felietonem „Sportowe intermedia” zadebiutował na łamach Mieczysław Kasprzyk. W czwartkowych wydaniach pisał m.in. o alchemiku futbolu Jacku Gmochu, fenomenie Ireny Szewińskiej, żegnał zmarłego autora „Dysku olimpijskiego” Jana Parandowskiego.
***
Najważniejszą imprezą sportową roku był oczywiście mundial w Argentynie. Specjalne korespondencje przesyłał do „Tempa” Janusz Cieśliński, a redakcja w Krakowie zadbała o komentarze najbardziej kompetentnych fachowców – Kazimierza Górskiego i Ryszarda Kuleszy. Ponadto z Londynu komentarze przesyłał J.K. Barth. Od lipca w kolejnych wydaniach gazety swoimi wspomnieniami dzielił się Adam Nawałka. Warto też odnotować, że po inauguracyjnym meczu Polski z RFN (remis 0-0), na pierwszej stronie zamieszczono przesłaną naszym piłkarzom depeszę gratulacyjną od I sekretarza partii Edwarda Gierka.
***
Ryszard Niemiec rozpoczął szósty rok publikacji w „Tempie” felietonu „Starty i falstarty” od zakończenia głośnego sporu z Alojzym Jarguzem (26.06): „Obiecałem Alojzemu Jarguzowi napisać w tym miejscu, że nigdy nie myślałem i nie myślę o nim jako o arbitrze piłkarskim, który bierze pieniądze za stronniczość na boisku. Obiecałem i czynię to niniejszym, albowiem ci, którzy w ten sposób odczytali mój felieton z jesieni, należą do wtórnych analfabetów lub po prostu nie myślą. (…) Oskarżony zostałem o zniesławienie. Strona pozywająca zażądała przeprosin w trzech najpoczytniejszych pismach sportowych, na co się nie zgodziłem podczas rozprawy pojednawczej pierwszej, na którą A. J. nie przybył. Jego adwokat podczas kolejnego podejścia postulował, abym już tylko w Tempie” wydrukował dwukartkowy tekst przeprosinowy wysmażony w jego kancelarii. Veto z mojej strony było konsekwentne. Kiedy sprawa miała rozpocząć się na całego, ktoś bardzo rozsądny zaapelował do naszej wyobraźni, w których przecież znajdzie się skrawek miejsca dla kompromisu. I oto dosłownie i w przenośni wyciągnęliśmy dłonie do siebie. Oskarżający obiecał wycofać wszelkie pretensje, ja zobowiązałem się wydrukować to, co sądziłem i nadal sądzę o sposobie prowadzenia spotkań przez p. Jarguza (czynię to na wstępie). Umówiliśmy się nawet, że do końca czerwca mam czas na przemyślenie sprawy, a on po powrocie z Mundialu przestanie absorbować przeciążoną jurysdykcję państwową sprawą pośledniego w końcu autoramentu. (…) Jak z tego widać pierwsze starcie z p. Jarguzem zakończyło się niemal sielanką.”
***
17.07 - We współorganizowanym przez „Tempo” Maratonie Pływackim w Rożnowie triumfowali Barbara Orzeł i Grzegorz Biela.
***
28.09 – Kazimierz Adamczyk podjął się trudnego zadania, ukazując rolę sportu w resocjalizacji.
***
2.10 - „Tempo” informowało, że redakcja otrzymała Puchar Polskiego Związku Motorowego „za całokształt współpracy i popularyzacji sportu i turystyki motorowej”. A warto dodać, że członkowie redakcji sami odnosili sukcesy w rajdach dziennikarskich. W zakończonej właśnie w międzynarodowej obsadzie imprezie w Nowym Sączu w czołówce uplasowały się załogi „Tempa: Tadeusz Toliński – Andrzej Nytko oraz Wiesław Książek – Janusz Chmiel.
***
12.10 – rozkładówka poświęcona 30-leciu „Tempa”. Kulminacyjnym punktem jubileuszowych obchodów była organizowana przez UJ, Studium Filozoficzne przy AGH i krakowski AWF sesja naukowa pn. „Sport współczesny i jego odbicie na łamach prasy sportowej. Pokłosiem konferencji była rozpoczynająca szerszą debatę na łamach o roli sportu publikacja autorstwa Wojciecha Lipońskiego „Humanistyka i sport”.
Natomiast w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” członkowie zespołu tworzącego gazetę dyskutowali o nowych wyzwaniach i przyszłości pisma. Na jubileuszowym spotkaniu wśród zaproszonych gości znaleźli się przedstawiciele władz państwowych, wydawnictwa RSW, ogólnopolskich mediów sportowych, zaprzyjaźnionych redakcji oraz klubów sportowych. Był też selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Ryszard Kulesza. Dla najbardziej zasłużonych dziennikarzy „Tempa” nie zabrakło odznaczeń, a dla redakcji wielu ciepłych słów od oficjeli i listów gratulacyjnych, ale także pięknych życzeń od licznych czytelników. Jak się okazało, jednym z nich był Józef Prutkowski, bardzo popularny satyryk. W przesłanej pocztówce napisał: „Jeszcze jeden Jubileusz. Tym razem bez Jasia Rottera, aż wierzyć się nie chce… Wyobrażam sobie co On by znów wymyślił. Zaś „Tempo” płynie dalej (chociaż powinno szybciej) i gdyby nie odwieczno-przejściowe trudności z papierem (a raczej bez papieru) byłoby już dziś dziennikiem. (…) Grunt, że w „Tempie” pięknie rozwija się felieton i z młodych kaczek wyrastają tęgie byki; oby tylko nie zmieniły się w długie kobyły dziennikarskie, bo za długie nie odpowiadam. Pamiętajcie więc dziatki – krótko i rzeczowo. Na razie jest tak, że serce rośnie . Serce rośnie – chociaż nakład coś nie… ale to już nie Wasza wina (…). A propos: co się dzieje z Cracovią? Nie chcę cracać, ale chce się płakać. (…)”
Wśród redakcyjnych przyjaciół na spotkaniu „Pod Gruszką” nie mogło zabraknąć umilającego świętowanie zespołu „Andrusy”, który wystąpił w klubowych strojach… Cracovii i Wisły. Obszerna relacja z obchodów ukazała się 16 października.
***

Józef Lipiec pisał w "Tempie" felieton "Trybuna honorowa", a Ryszard Niemiec "Starty i falstarty" zamienione na "Preteksty". Fot. Archiwum "Tempa"
Grono felietonistów powiększyło się w listopadzie o Józefa Lipca, a jego filozoficzne spojrzenie na problemy współczesnego sportu w ukazującej się w czwartkowych wydaniach „Trybunie honorowej” od razu zyskało wielu entuzjastów i... polemistów. Jednym z pierwszych był Kazimierz Adamczyk, odmiennie podchodzący do sprawy kaperownictwa w klubach sportowych.
Godnymi uwagi był też cykl tekstów Olgierda Jędrzejczyka o związkach sportu i sztuki, a także artykuły Ryszarda Wasztyla o historii rodzimej kultury fizycznej. Ostatnie strony poniedziałkowej gazety, ukazujące się pod winietą „Tempo Krakowa”, stanowiły ukłon w stronę lokalnych czytelników. Autorem felietonów „Wokół Krakowskiego Rynku” był Aleksander Cichowicz.
***
Kierownictwo redakcji dbało o poprawność polityczną pisma. Rekordy, medale, mistrzostwo nie mogły umknąć sprawozdawcom, ale by nie zabrakło przydziałowego papieru na kolejne wydania, nie należało przegapić relacji z konferencji KC PZPR, czynu partyjnego czy informacji o Pierwszym Lotniku PRL.
***
Świadectwem tamtego okresu były też zamieszczane podobne ogłoszenia: „KS Hutnik Kraków zatrudni absolwenta Akademii Wychowania Fizycznego, posiadającego uprawnienia trenera klasy mistrzowskiej lub I, na stanowisko kierownika wyszkolenia klubu”… Sztucznej inteligencji jeszcze nie wykorzystywano.
***
Systematycznie poszerzany serwis informacyjny w poniedziałkowych wydaniach dopełniała lektura „Startów i falstartów”. Ryszard Niemiec obalał w nich racjonalność pomysłu połączenia Cracovii z Hutnikiem, krytykował sposób finansowania sportu przez zakłady pracy, zastanawiał się nad przyszłością kobiecego futbolu, demaskował transferowe przekręty w polskich klubach, pisał o dyscyplinarnych przypadkach Andrzeja Szarmacha w Mielcu oraz o „emigrancie” Deynie, zastanawiał się wreszcie nad celowością w dobie koniecznych oszczędności instalowania sztucznego oświetlenia na stadionach. To właśnie Kazimierz Deyna na zamykającej rok autorskiej czarnej liście sportowych antybohaterów felietonisty zajął niechlubne pierwsze miejsce. Kapitan Legii solennie deklarował przywiązanie do końca swej kariery do barw warszawskiego klubu, tymczasem po Mundialu w Argentynie wyemigrował do Anglii. Za nim na podium w tym szeroko cytowanym rankingu znalazły się zarządy Stali Mielec i ŁKS-u.
***
Tradycyjnie w świątecznym wydaniu mijający rok podsumował z przymrużeniem oka sportowymi jasełkami Bruno Miecugow. A wśród wzbogaconej lektury wybijał się reportaż Józefa Bratki o Stanisławie Marusarzu…
ROK 1979. Szukając przyczyn degrengolady polskiego sportu
Dla polskiego sportu nie był to udany rok. Nic dziwnego więc, że na łamach dokonywano licznych analiz, szukając przyczyn degrengolady. Prym wśród diagnostów wiedli felietoniści: Ryszard Niemiec, Józef Lipiec i Mieczysław Kasprzyk, odsłaniając na różny sposób bolączki nękające rodzimy sport. Próbowano rozstrzygnąć czy do poprawy poziomu przyczyniają się transfery zagranicznych zawodników, czy też problem leży w archaicznym szkoleniu i złej organizacji klubów. Zachowując poprawność polityczną zastanawiano się zarazem nad wyższością sportu amatorskiego w krajach socjalistycznych nad kapitalistycznym zawodowstwem, irytując się przy tym utrzymywaniem przez zakłady pracy „piłkarskich nierobów”. Specjalnie potraktowano uroczyście obchodzony w Krakowie jubileusz 60-lecia PKOl…
Do zespołu redakcyjnego powrócił Kazimierz Puszkarzewicz, a do USA przeprowadził się Tadeusz Gordon.
***
4.01 - I Bieg Gąsieniców pod patronatem „Tempa” wygrał, jak przystało na najlepszego sportowca 1978 roku Józef Łuszczek. Natomiast Herbowa Tarcza (18.01) trafiła do piłkarzy Wisły, która pokonała Cracovię 5-0 (bramki: Kapka 2, Lipka, Maculewicz i Kmiecik).
***
1.02 - Czytelnicy wybrali piłkarską „Jedenastkę Roku”. Znaleźli się w niej: Kukla – Szymanowski, Żmuda, Maculewicz, W. Rudy – Lipka, Boniek, Nawałka – Lato, Ogaza, Terlecki. W tym samym numerze opublikowano tzw. Kartę Piłkarza oraz nonsensowne zarządzenie Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Sportu o zakazie zmian klubowych do połowy sierpnia 1980 roku zawodników klasy olimpijskiej i mistrzowskiej, a także I i II ligi kilku dyscyplin zespołowych. Dokumenty te staną się w ciągu całego roku tematem licznych polemik dziennikarzy „Tempa”.
W tym samym numerze Mieczysław Kasprzyk („Sportowe intermedia”) nie mógł pogodzić się z faktem, że „niewiele znaczący sportowcy otrzymują w Polsce większe pensje aniżeli wybitni uczeni, wybitni artyści, dyrektorzy, ministrowie, prezydenci miast.” Natomiast Ryszard Niemiec (5.02) kpił z pierwszego w historii transferu do polskiego klubu amerykańskiego koszykarza Kenny’ego Washingtona: „...zjechał z najbogatszego stanu USA biedny murzyński chłopak, de facto bezrobotny i dostał pracę w drużynie Startu Lublin”. Felietonista, świeżo nagrodzony „Złotym Piórem” i niedawno jeszcze koszykarz ligowych zespołów, dla przeciwwagi w jednym z kolejnych tekstów (11.06) ujawnił fakt kuszenia go angażem do III-ligowej drużyny belgijskiej. Oczywiście nie skorzystał.
***
W kolejnych wydaniach lutowych redakcja zamieszczała relacje z debaty zorganizowanej z inicjatywy „Tempa” i Klubu Dziennikarzy Sportowych pod hasłem: „Dokąd toczysz się piłko?” Z czytelnikami spotkali się m.in. trener kadry Ryszard Kulesza, działacze, trenerzy i zawodnicy Wisły oraz liczne grono dziennikarzy sportowych.
***
5.03 - Ryszard Niemiec pisał o absurdach ówczesnej epoki, odnajdywanych – a jakże – w sporcie. Oto w przemyskim OZPN, odnosząc się do świetlistych dokumentów władz partyjnych i w związku z 35-leciem PRL, podjęto stosowne rezolucje i deklaracje. Felietonista zderza je z realiami życia codziennego. M.in. uważa, że „zobowiązanie dyscyplinarne (…) jest trudne, ale wykonalne. Aktualnie co 9. piłkarz był karany bodaj raz, jest więc z czego spuszczać statystykę. Wystarczy na przykład, że przestanie się bić sędziów po twarzy, kopać po tyłkach… Postęp będzie widoczny. Gdyby tak cała, pijana publika na meczach wytrzeźwiała, można by mówić o wkraczaniu w nową epokę kultury futbolowej.” A jak zrealizować postulat upowszechnienia najlepszych światowych metod treningu, wypracowanych przez argentyńskich szkoleniowców? No, właśnie: „wzory argentyńskie są dobre, lecz co tego? Okręg dysponuje 4 trenerami, 33 instruktorami pracującymi w klubach. Wskaźniki kształtują się zatem następująco: 100 graczy – 1 szkoleniowiec…”
***
26.03 – W redakcyjnych progach gościła Wanda Rutkiewicz. Pierwsza Polka i trzecia kobieta na świecie, która stanęła na Mount Evereście, usiadła przy telefonie i odpowiadała na liczne pytania czytelników.
***
29.03 - Artykułem o Nowej Hucie Jan Rogóż rozpoczął serię reportaży pod hasłem „Tropami sportowego XXXV-lecia”. Cykl, w którym ukazały się teksty Kazimierza Adamczyka, Wojciecha Olszówki i Mariana Nowaka, zakończyła przed 22 lipca okolicznościowa rozkładówka o największych powojennych sukcesach polskich sportowców.
***
Piłkarska I liga wznowiła rozgrywki po przerwie zimowej. Innowacją w sprawozdaniach „Tempa” stały się oceny wystawiane arbitrom meczów. Redakcja przychodziła też z pomocą selekcjonerowi reprezentacji, podpowiadając mu w rubryce „Do notesu selekcjonera” wyróżniających się piłkarzy w kolejce.
***
25.06 - Autor „Startów i falstartów” oburzał się faktem utrzymywania piłkarzy od pierwszej ligi po wojewódzkie na garnuszku zakładów przemysłowych. „Nie pracują pierwszoligowcy, a jest ich około 300. Jeśli zajmują tylko po dwa etaty w przemyśle, obciążają 600 stanowisk pracy. Drugoligowcy, nie mający się gorzej, ustępują ekstraklasie jedynie wysokością premii, pochłaniają za to podwójną ilość pensji pracowniczych, bo drużyn w tej klasie jest dziś aż 32. (…) Na koniec dopełnienie bilansu wołającego o zastanowienie się zarządów futbolu. Otóż w około 60 ligach wojewódzkich (niektóre województwa mają po 2 grupy) połowa kadry kopiącej nie chodzi do roboty, jeno na boiska do południa opalać się, po południu trenować… Summa summarum: 10 tysięcy sportowców z piłką u nogi – to zbyt ciężki balast dla gospodarki, pora się od niego uwolnić…” Z felietonistą polemizowało wielu czytelników, a temat niezasłużenie – jego zdaniem – wygórowanych apanaży piłkarzy zajmował będzie również innych autorów. A Mieczysław Kasprzyk w „Sportowych intermediach” wysnuł wniosek, że „piłka nożna oddziałuje ujemnie na cały sport wyczynowy”.
***
Z troską o to „jak przywrócić piłce blask” zastanawiali się podczas dwudniowej konferencji w Myślenicach trenerzy, z Ryszardem Kuleszą na czele, przedstawiciele PZPN, działacze klubowi oraz dziennikarze piszący o futbolu. Debatę zorganizowała redakcja „Tempa” i Klub Dziennikarzy Sportowych. Obszerny zapis czerwcowej debaty ukazał się w kilku kolejnych numerach pisma.
***
10.09 – Redakcja rozpoczęła druk cyklu artykułów Ryszarda Wasztyla „U źródeł polskiego piłkarstwa”.
***
Józef Lipiec (11.10 - „Trybuna honorowa”), doszukując się przyczyn blamażu polskich drużyn piłkarskich w europejskich pucharach (Ruch, Arka, Stal Mielec i Widzew odpadły w pierwszej rundzie rozgrywek), pisał: „Czy nieudolna gra to przejaw tylko lenistwa, błędów szkoleniowych i ‘złych założeń taktycznych’, czy też rodzaj bezczelnej konsekwencji futbolistów, że i tak prezesi przyjdą ściskać ich po nogach, oraz bezczelnej bezkarności klubów, pewnych, że nikt ich nie rozliczy za trwonione miliony? Przecież, nie stawiając takich pytań, należy się liczyć z eskalacją spadku chęci do grania, bo w przyszłym roku nasi kolejni mistrzowie uczynią łaskę w ogóle wychodząc z szatni na boisko, a za dwa lata to i ten wysiłek może się okazać zbyt fatygujący. (…) Piłkarze i piłkarstwo zaczęli wyraźnie tracić społeczną sympatię w obrębie sportu i poza sportem. Warto to odnotować, choć jest to prawda niemiła, ponieważ sport ten jest nadal jako taki najbardziej popularny i ukochany przez rzesze.”
***
Jednocześnie narastał konflikt dziennikarzy z piłkarzami. Nie można było przemilczeć skandalicznego zachowania kadrowiczów, którzy po meczu z Holandią żurnalistów przywitali w samolocie… szczekaniem. Ryszard Niemiec w liście otwartym (5.11) do szefa KDS Edwarda Woźniaka apelował o stanowczą reakcję.
***
Obchody 60. rocznicy PKOl w Krakowie uświetnił swą obecnością prezydent MKOl-u lord Michael Killanin (relację zamieszczono 6.12). Wiesław Książek zapytał go wprost, czy wierzy jeszcze w czystość amatorskiego sportu i czy sportowiec-amator może inkasować honoraria? Szef światowego ruchu olimpijskiego odpowiedział: „Tak, może. I dlatego musi dojść do pewnej modyfikacji pojęcia amatorstwa w sporcie. Zmieniły się czasy, poprzeczka poszła znacznie wyżej. Amatorski sport wyczynowy wymaga dziś sporych nakładów, poziom wyśrubowany jest szalenie…” Lord Killanin nie odwiedził wprawdzie redakcji, ale podpisał specjalne życzenia dla redakcji i czytelników „Tempa”. Z relacją z jego pobytu w Krakowie korespondowały felietonowe „gorzkie refleksje” Mieczysława Kasprzyka.
***
Redakcja miała swoich wysłanników m.in. w Moskwie na mistrzostwach świata w hokeju i na Wyścig Pokoju (Jan Frandofert), piłkarskich mistrzostwach Europy juniorów w Austrii (Jerzy Nagawiecki), Spartakiadzie Narodów w ZSRR (Edward Gretschel), motocyklowej „sześciodniówce” w Niemczech (Tadeusz Toliński).
***
W plebiscycie trenerów Piłkarzem Roku wybrano Zbigniewa Bońka, który wyprzedził Leszka Lipkę, Stanisława Burzyńskiego i Grzegorza Latę. Natomiast w ogłoszonej na koniec roku (27.12) autorskiej „Czarnej liście” Ryszard Niemiec pierwsze miejsce przyznał Hubertowi Wagnerowi, który jako trener kadry siatkarek „z zimną krwią potrafił wymigać się od osobistej odpowiedzialności za niepowodzenia drużyny reprezentacyjnej”. Także w tym numerze m.in.: Jan Frandofert z Wojciechem Tatarczuchem przeprowadzili wśród ludzi nauki, kultury, byłych olimpijczyków sondę o roli pieniądza w sporcie. Z właściwym dla siebie humorem odpowiedział na postawione pytanie Ludwik Jerzy Kern: „W ostatnim czasie / jak sądzę / Właśnie z powodu / mamony / (Mamona to są pieniądze) / Sport znalazł się na / spalonym!" Natomiast Bruno Miecugow, posiłkując się Wyspiańskim i Mickiewiczem, podsumował rok „Weselem z Dziadami, czyli sportową szopką”…
ROK 1980. Po Sierpniu zmienił się ton komentarzy
To rok olimpijski. W Lake Placid rywalizowali sportowcy w zimowych dyscyplinach, a Moskwa była gospodarzem igrzysk letniej olimpiady. Te pierwsze, które nie dostarczyły reprezentantom Polski sukcesów, relacjonowali do „Tempa” z USA autorzy, ukrywający się pod nazwiskami K. Wolski i Jerzy Sceptycki. Natomiast, jak wybito wielką czcionką z „wielkiego święta światowego sportu”, z Moskwy korespondencje słali Edward Gretschel i Jan Frandofert. Oczywiście, czujna cenzura nie przepuściłaby informacji o nieobecnych ponad 60 reprezentacjach krajów zachodnich oraz Chińskiej Republiki Ludowej. Komentarze przepełnione były wyłącznie superlatywami pod adresem „moskiewskich gospodarzy”. W artykule podsumowującym napisano: „Zawody toczyły się na wyśmienicie przygotowanych obiektach. Odbywały się punktualnie i w luksusowych warunkach, zarówno dla startujących, jak i dla widzów.”
Oczywiście klimat sukcesów polskich sportowców na olimpijskich arenach Moskwy nie mógł przysłonić zmierzającej do zapaści rodzimej gospodarki i zbliżającego się przesilenia politycznego...
Na łamach zadebiutował Leszek Rafalski tekstem o „lewych” etatach sportowców Hutnika Kraków i Marek Latasiewicz korespondencją z Moskwy oraz wywiadem z psychologiem sportu Janem Blecharzem. Regularnie pojawiały się sprawozdania z meczów oraz artykuły o klubach piłkarskich i futbolowych gwiazdorach już wcześniej związanego z redakcją Andrzeja Godnego. I-ligowe mecze zaczął relacjonować również pracujący jeszcze w krakowskim magistracie Jerzy Cierpiatka.
***
W 10-stopniowym mrozie po raz siódmy piłkarze Wisły i Cracovii walczyli o ufundowaną przez „Tempo” Herbową Tarczę Krakowa. Tym razem mecz zakończył się w regulaminowym czasie remisem 1-1, a w rzutach karnych 4-3 lepsze okazały się „Pasy”.
***
Czytelnicy wybrali „11 roku”, nadsyłając blisko 3,5 tys. kuponów. W drużynie 1979 roku znaleźli się: Kukla – Dziuba, Szymanowski, Janas, W. Rudy – Lipka, Boniek, Nawałka – Lato, Ogaza, Terlecki.
***
Do długim rozbracie z redakcją wrócił do niej Antoni Ślusarczyk, który pracował jeszcze w „Piłkarzu” trzy dekady wcześniej. Natomiast tekstami o siatkarzach Hutnika Kraków - Ireneuszu i Jacku Sańkach - oraz zapaśnikach Wisłoki Dębica rozpoczął w styczniu swą wieloletnią pracę w gazecie Ryszard Kołtun.
***
Na zapowiedź bojkotu igrzysk w Moskwie przez amerykański komitet olimpijski, 28 stycznia „Tempo” zamieściło oświadczenie PKOl: „… nasze oburzenie wywołują wystąpienia tych kół na Zachodzie, które dla doraźnych celów politycznych, nasilając swe agresywne działania na arenie międzynarodowej, usiłują zakłócić przygotowania do Olimpiady. Spekulacje na temat przeniesienia igrzysk w inne miejsce niż to, które w drodze demokratycznego głosowania zostało ustalone, czy zorganizowanie igrzysk w innym terminie, byłoby niezgodne z zasadami olimpijskimi, służą wprowadzeniu w błąd międzynarodowej opinii.” Oczywiście ani słowa o powodach zapowiadanego bojkotu, będącego sprzeciwem przeciw militarnej interwencji ZSRR w Afganistanie.
Tydzień później gazeta opublikowała oświadczenie Komitetu Olimpijskiego ZSRR, stanowczo potępiające „próby wykorzystywania sportu jako środka nacisku politycznego.”
***
13 lutego w Lake Placid rozpoczęły się ZIO. Bezbarwny występ reprezentantów Polski osłodził sukces himalaistów – Leszka Cichego i Krzysztofa Wielickiego, którzy jako pierwsi zimą zdobyli Mount Everest. Legendą obrosło zestawienie czołówek z tytułami: „VIII Zjazd PZPR zakończył obrady” i obok: „Tylko Łuszczek nie sprawia zawodu” (miejsca 5. w biegu na 30 km i 6. na 15 km)… Igrzyska „Prosto z Lake Placid” raczej wstrzemięźliwie, choć nie unikając podtekstów o zabarwieniu politycznym, relacjonowali dla „Tempa” K. Wolski i Jerzy Sceptycki.
***
25 marca w redakcji i klubie Pod Gruszką gościli bohaterowie zimowej wyprawy na Mount Everest: Leszek Cichy, Krzysztof Wielicki i Ryszard Szafarski. Do osiągnięcia polskich himalaistów wracali w swoich publikacjach Kazimierz Adamczyk i Marian Nowak.
***
W rozegranych po raz 14. w Zakopanem mistrzostwach Polski dziennikarzy w koszykówce nie miała sobie równych reprezentacja Krakowa. Na miano króla strzelców zapracował Leszek Rafalski, a oprócz niego w drużynie znaleźli się: Mieczysław Kasprzyk, Leszek Kłeczek, Jerzy Langier, Waldemar Piętka, Zdzisław Sroka i Andrzej Strutyński.
***
31.03 - Ryszard Niemiec ujawnił, jak Widzew próbował schować pod dywan tragiczny w skutkach wypadek drogowy Stanisława Burzyńskiego. Za nieumyślne spowodowanie śmierci przechodnia sąd skazał łódzkiego bramkarza na 2,5 roku pozbawienia wolności. W grudniu do podopolskiego aresztu, w którym został osadzony, wybrali się Ryszard Kołtun i Andrzej Godny.
***
„Tempo” miało swoich wysłanników m.in. na HME w lekkiej atletyce w Sindelfingen (Aleksander Cichowicz), na meczu bokserskim Finlandia – Polska w Helsinkach (Wojciech Olszówka), piłkarskich ME juniorów w NRD (Jerzy Nagawiecki), czempionacie kontynentu w judo w Wiedniu (Jan Rogóż), turnieju zapaśniczym w Tbilisi (Ryszard Kołtun). Ponadto Jan Frandofert, zanim tradycyjnie już podążał za kolarzami w Wyścigu Pokoju, komentował z Turynu towarzyski mecz piłkarzy Włochy – Polska (2-2).
***
W Moskwie Polscy sportowcy zdobyli aż 32 medale olimpijskie, ale tylko trzy złote: Bronisława Malinowski, Jana Kowalczyk i Władysław Kozakiewicz, którego legendarny gest po mistrzowskim skoku można było ocenić tylko tak: „Postawa polskiego tyczkarza spotkała się z ogromnym uznaniem zarówno kibiców, jak i fachowców”... Żal tylko było – jak ubolewano – radzieckiego tyczkarza Konstantina Wołkowa.
***
Na okres od czerwca do października, publikowany do tej pory w „Dzienniku Polskim” felieton „Bez dogrywki”, Zbigniew Ringer przeniósł dwa piętra niżej w budynku na Wielopolu do redakcji „Tempa”.
***
Chociaż był to obfitujący w medalowe zdobycze rok olimpijski, degrengolada w sferze gospodarczej i politycznej kraju pogłębiała się. Po podpisaniu w sierpniu porozumień komitetów strajkowych w Jastrzębiu, Szczecinie i Gdańsku z władzami komunistycznymi także w „Tempie” zmienił się ton komentarzy. Redakcja dostrzegała wyraźnie zarysowujący się kryzys w sporcie. Jak mu zapobiec służyła zainicjowana przez gazetę debata pod hasłem „We wspólnym interesie”. Głos zabierali selekcjonerzy reprezentacji zarówno gier zespołowych, jak i dyscyplin indywidualnych. W czerwcu w Myślenicach po raz drugi trenerzy, przedstawiciele PZPN i dziennikarze zastanawiali się „dokąd toczy się piłka?”, a w listopadzie do dyskusji o „drogach odnowy polskiego sportu” zaproszono wybitnych szkoleniowców, działaczy oraz ludzi ze świata nauki i kultury.
***
Głos zabierali również publicyści „Tempa”. W wydaniach wrześniowych Józef Lipiec i Jan Rogóż podjęli próbę rozstrzygnięcia dylematu czy sport wyczynowy w Polsce nadal powinien być utrzymywany na garnuszku państwowym, czy też dryfować w kierunku zawodowstwa. Konstatują: należy skończyć z fikcją amatorstwa! Lipiec uważał, że uzdrowić stosunki w sporcie uda się dopiero wtedy „gdy działacze zaczną płacić i przepłacać sportowców z kieszeni prywatnej, a nie państwowej, traktowanej jak niczyja”. A Kazimierz Adamczyk (18.09) stwierdzał wprost: „ogromne zło wyrządzono polskiemu sportowi poprzez nagminne praktyki narzucania mu działaczy spoza jego środowiska.”
Natomiast Ryszard Niemiec grzmiał w swoim stylu (22.09): „Nie ma co, dożyliśmy ciekawych czasów. Obłuda, fałsz, skrępowanie i obszary zakazane ustępują miejsca otwartości, szczerości, jawności. Klasa robotnicza narzuca społeczeństwu własną, najczystszą z czystych – moralność, w której prawda znaczy prawdę, dobro - dobro, sprawiedliwość – sprawiedliwość, w której zło i brud etyczny nazywa się po imieniu, bez owijania w bawełnę.”
Eksponując rolę dziennikarzy, wtórował mu w tym samym numerze Zbigniew Ringer: „Tak bardzo odeszliśmy od średnich norm światowych, zapatrzeni w wyniki piłkarzy, lekkoatletów, szermierzy i kogo tam jeszcze. Zapatrzeni w polityczny aspekt sportu, któremu podporządkowano w tym kraju w ostatnich latach tak wiele. (…) … nie chcemy konferencji, na których mówi się: „a teraz tylko do panów wiadomości, i o tym prosimy nie pisać…” Otóż nie, proszę panów działaczy i prezesów: będziemy pisać o wielu rzeczach i my chcemy decydować o tym co pisać, i jak pisać. My także mamy dość dyrygowania, a że obowiązuje nas zwykła ludzka uczciwość i zawodowa rzetelność, liczymy na zaufanie czytelników i przekonanie, że chodzi nam o dobro sportu i jego właściwe miejsce w kraju.”
***
Pożywki dziennikarzom dostarczały kolejne afery. 18.08 Jerzy Nagawiecki demaskował korupcję podczas drugoligowego meczu piłkarskiego (Małapanew Ozimek – Bałtyk Gdynia), a Jan Frandofert z Wojciechem Marchewczykiem po ujawnieniu pijackich praktyk arbitrów hokejowych wygrali z nimi przed sądem (11.09). W grudniu natomiast najgłośniejszy skandal związany z tzw. aferą na Okęciu z udziałem Józefa Młynarczyka, Zbigniewa Bońka, Władysława Żmudy i Stanisława Terleckiego relacjonował specjalnie dla „Tempa” naoczny świadek wydarzenia radiowiec Bogdan Chruścicki. Tak po prawdzie, aferę odkrył Jacek Gucwa, wówczas reporter Telewizji Polskiej. Ładnych parę lat później Jacek wzmocnił szeregi „Tempa”.
***
Z powodu wspomnianego incydentu na Okęciu redakcja odwołała coroczny plebiscyt „11 roku”. W świątecznym wydaniu (22.12) nie zabrakło jednak atrakcji. Rzecz jasna znalazły się wśród nich olimpijskie wspomnienia z Lake Placid i Moskwy, a także reportaż Józef Bratki o czterech latach w podróży na jachcie Zbigniewa Puchalskiego i niezwykła opowieść legendarnego Mieczysława Gracza, którą spisał Antoni Ślusarczyk. Z innym „wiślakiem”, Piotrem Skrobowskim, rozmawiał Jerzy Nagawiecki, a Ryszard Niemiec zbulwersowany piłkarską patologią napisał list otwarty do prezesa PZPN. A wszystko zostało doprawione „Szopką sportową” Bruno Miecugowa.
***
Nagrodę główną na swej „Czarnej liście” jej autor przyznał Widzewowi Łódź – „za unikalne metody deprawacji zawodników swej piłkarskiej drużyny, a szczególnie za utworzenie całej generacji pijących bramkarzy, specjalizujących się także w piractwie drogowym.”
ROK 1981. Kryzys nie tylko w sporcie
To kolejny rok obywatelskiego wrzenia. Ku niezadowoleniu komunistycznych władz rósł w siłę NSZZ Solidarność, wzmagała się frustracja społeczeństwa, mnożyły strajki, a pogłębiający się kryzys gospodarczy miał swoje odzwierciedlenie także w sporcie i tym samym na łamach „Tempa”. 27 kwietnia redakcja informowała z żalem: „W związku z ograniczoną pulą papieru najbliższy numer Tempa ukaże się za tydzień”.
***
Optymizmu jednak nie tracono. W pierwszym numerze 1981 roku najlepsze życzenia dla czytelników przekazała z Zakopanego Irena Szewińska.
***
Konsekwencją afery na Okęciu w styczniu selekcjonera Ryszarda Kuleszę zastąpił Antoni Piechniczek. Temat piłkarskiej reprezentacji zajmował znaczącą część kolejnych wydań gazety. Gorączka rosła szczególnie przed najważniejszymi meczami z NRD, których stawką był awans na mundial w Hiszpanii.
***
Ogłoszono wyniki konkursu na esej, reportaż, wspomnienie, rozpisanego z okazji 75-lecia Cracovii i Wisły. Wyróżniono prace Ryszarda Wasztyla, Leszka Rafalskiego, Jana Otałęgi, Władysława Giergiela, Franciszka Ciesielki, Stanisława Chemicza, Andrzeja Gaberlego i Wacława Gaberlego.
***
Styczniowa „święta wojna” o Herbową Tarczę Krakowa zakończyła się wygraną Wisły, która pokonała Cracovię 4-1 (bramki: Kmiecik i Iwan po 2 – Błachno).
***
W lutym redaktorem naczelnym „Dziennika Polskiego” został Ryszard Niemiec, a Wojciech Jaruzelski prezesem Rady Ministrów. Ten drugi fakt został również odnotowany na łamach, ale obu nominacji absolutnie nie należy łączyć.
***
„Tempo” pożegnało zmarłego 13 lutego Wacława Kuchara, jednego z najwybitniejszych sportowców w historii polskiego sportu.
***
W lutym i marcu na łamach toczyła się debata o tym, czy należy rozwiązać wojewódzkie federacje sportu, w Zakopanem i Nowym Targu odbywał się z inicjatywy redakcji „sejmik hokejowy”.
***
W marcu, po trzech miesiącach procesu przeciwko Józefowi Łuszczkowi, który spowodował wypadek samochodowy w stanie nietrzeźwości, Sąd Rejonowy w Wałczu orzekł karę roku pozbawienia wolności, w zawieszeniu na dwa lata oraz 50 tysięcy zł grzywny. Sprawozdawcy byli obecni nie tylko na sali sądowej, ale też relacjonowali kolejne udane starty naszego mistrza, m.in. zwycięstwo w Szczyrbskim Plesie i trzecie miejsce w Kirunie.
***
W środowisku sportowym głośnym echem odbiła się polemika z „Tempem” Jerzego Staronia, rzecznika Głównego Komitetu Kultury Fizycznej i Sportu, później związanego z Polskim Związkiem Piłki Nożnej. Spór dotyczył sensu istnienia wojewódzkich oddziałów GKKFiS. Głos na łamach zabierali m.in. Mieczysław Kasprzyk, Zbigniew Ringer i Jan Rogóż.
***
Z wojaży do USA korespondencje słali Wiesław Książek i Kazimierz Adamczyk, a relacje z tras Wyścigu Pokoju tym razem nie Jan Frandofert lecz Antoni Ślusarczyk. Jeszcze przed startem kolarzy wybucha afera. W ciężarówce, wiozącej do Berlina rowery polskich zawodników, celnicy przechwycili przemyt srebrnych lisów, kawioru i opon. Winnych nie znaleziono…
***
Ryszardowi Niemcowi tematów do felietonów nieustannie dostarczali piłkarscy arbitrzy. W „Startach i falstartach” z 6 kwietnia pisał: „Młody Eksztajn, jak ogólnie wiadomo, dzięki nepotyzmowi awansował do grona ligowych mafioso. (…) Kandydatów na sędziowanie ligi wiejskiej i tych wyznaczonych na mundial należy pytać nie o umiejętność recytowania z pamięci 96-stronicowej kantyczki pt. ‘Przepisy gry w piłkę nożną’ (…) ale o to, czy rozumieją sens takich słów, jak prawość, uczciwość, sprawiedliwość, obiektywizm. (…) Należy zerwać z praktyką parodiowania obiektywności na wewnętrznych egzaminach sędziowskich.”
***
2 maja polscy piłkarze, wygrywając z NRD 1-0, znacząco przybliżyli się do finałów MŚ. Zaś autor komentarza trafił na łamy ostatniej strony „Przekroju”, konkretnie rubryki „Humor zeszytów”: „Buncol nie ma lewej nogi, to fakt, ale w sobotę nie rzucało się to w oczy.”...
***
Mieczysław Kasprzyk snuł rozważania o analogiach (21.05): „Toczy się więc ten nasz światek (…), pędzi na łeb na szyję po równi zwanej pochyłą. Dwa bieguny? Tak, do niedawna krzywa rosła „żeby żyło się nam dostatniej”. Jeszcze przed rokiem – jak zapewniali przywódcy i środki masowego rażenia, przepraszam!: przekazu – byliśmy w pierwszej dziesiątce krajów najbardziej uprzemysłowionych, zajmowaliśmy czołowe miejsca na światowych listach, jeśli chodzi o np. o wydobycie węgla, „produkcję” cukru, ziemniaków, etc., etc. Teraz zaś mamy tylko wypchane portfele: nie, nie pieniędzmi, lecz kartkami. W sklepach nie brakuje tylko octu i herbaty. I tak oto, jak jakiś sen złoty, zniknęła nam sprzed oczu gierkowska wizja dobrobytu i łukaszewiczowska wizja sukcesu.”
***
Dziennikarze dotarli do bulwersujących kulis podejrzanego meczu ligowego Zawisza – Widzew (1-2), pytając w tytule, czy „Grębosz załatwiał punkty?” Okazało się, że było ono uzasadnione. Tym razem PZPN szybko zareagował, karząc dyskwalifikacją zarówno kupującego Andrzeja Grębosza, jak i sprzedającego Adama Kensego. Od strony prawnej proceder wyjaśniał na łamach wielki sympatyk „Tempa” i etatowy defensor jego drużyny piłkarskiej sędzia Sądu Rejonowego Adam Liwacz.
***
Pierwsza strona wydania z 1 czerwca ukazała się w żałobnej szacie po śmierci kard. Stefana Wyszyńskiego. „W nastroju bolesnej powagi i zadumy żegnał Prymasa cały naród, także środowisko sportowe” – rozpoczynał się redakcyjny nekrolog. Tytułowa kolumna gazety - wyłącznie w czerni, choć dla niektórych redagujących budziło to kontrowersje. Rok wcześniej byłoby to w gazecie RSW nie do pomyślenia, ale już w lipcu czołówkę pisma zdominował anons o rozpoczynającym się IX Zjeździe PZPR. Zjeździe, który miał być „szansą dla partii i narodu”.
***
Tymczasem Mieczysław Kasprzyk przypominał (16.07): „Od jesieni ubiegłego roku, kiedy to robotnicy powiedzieli: stop! Nie dajemy pieniędzy dla sportowych nierobów, słychać historyczny szloch, głośny lament: koniec z wyczynem, koniec z sukcesami reprezentantów Polski na arenach międzynarodowych" - wcale tak nie jest, skoro Alicja Ciskowska zostaje wicemistrzynią świata w łucznictwie, Dariusz Wódke zdobywa złoty medal w szabli, a lekkoatleci wygrywają z RFN.”
***
Na świetnie redagowanej przez Mariana Nowaka kolumnie turystycznej pojawiały się artykuły Marioli Gleń, która m.in. próbowała rozwikłać urbanistyczne problemy Zakopanego.
***
20.07 - Ryszard Niemiec o kuluarach zjazdu partii, „gdzie w kioskach Ruchu rozrywana jest prasa codzienna, szczególnie krakowska, a do wzięcia przez długie godziny jest i „Sportowiec” i „Sport” i „Przegląd Sportowy”. Byłoby i „Tempo” zapewne, ale nie podlega zjazdowej dystrybucji.” A w numerze z 31 sierpnia tłumaczył swoją absencję na łamach: „Tym wszystkim, którzy uznali brak „Startów i falstartów” w „Tempie” z dnia 17 sierpnia br. za strajk felietonisty, komunikuję, że wina spoczywa po stronie poczty, która nie zdołała w ciągu 3 dni dostarczyć listu ekspresowego do redakcji wysłanego z punktu odległego od Krakowa o 150 km.”
***
1 października debiutuje „Globtroter” – subiektywny przegląd sportowej prasy zagranicznej Ryszarda Kołtuna. Do zespołu redakcyjnego dołączył Jan Otałęga, dotychczas publikujący w „Dzienniku Polskim”.
***
Czołówka poniedziałkowego wydania 12 października nie mogła być inna: „Jedziemy do Hiszpanii. W Lipsku nieoczekiwana, ale zasłużona victoria” – Jan Frandofert relacjonował zwycięstwo Polski nad NRD 3:2, dające naszej reprezentacji awans na Mundial 1982. Sprawozdanie i komentarz zilustrował zdjęciami Wiesław Książek.
***
Ryszard Niemiec w swoim stylu włożył kij w mrowisko, pisząc dość kontrowersyjnie o konieczności oszczędzania (12.10): „Zastanawiam się, czy nie powinno się było w dramatycznej dla gospodarki chwili rozważyć przeniesienia sportów halowych na powietrze. Myślę mianowicie o zmianie sezonu z zimy na lato.(…) Twarde wymogi reformy ekonomicznej nie mogą ominąć sportowego azylu, który powinien stać się terenem boju spotkaniowego z wizją bezrobocia. Nikt nie wie aktualnie ile tysięcy darmozjadów skryło się przed rzeczywistą pracą w organizacjach i klubach sportowych; nikt nie policzył tego balastu, ale z grubsza wiadomo kogo by trzeba posłać na bruk i to z zyskiem dla sportu w ogóle.”
***
W Myślenicach po raz trzeci redakcja zorganizowała debatę o kondycji polskiego futbolu „Dokąd toczysz się piłko?”, z udziałem selekcjonerów pierwszej reprezentacji i „młodzieżówki”, przedstawicieli PZPN, trenerów, środowiska sędziowskiego i licznego grona dziennikarzy najważniejszych pism sportowych w kraju.
***
Numer z 3 grudnia pojawił się z nową winietą. Czy atrakcyjniejszą? – rzecz gustu. Z pewnością szatę graficzną gazety ubarwiły rysunki Zbigniewa Kasprzaka. Oczywiście, nie należy wiązać z tymi faktami rozstania z „Tempem” Mieczysława Kasprzyka, który powrócił do „Echa Krakowa”. W miejsce „Sportowych intermediów” 10 grudnia ukazał się felieton Edwarda Gretschela „Czarne i białe”, czego również nie można kojarzyć z tym, że kolejne wydanie gazety, zaplanowane na 14 grudnia nie ukazało się. Powód był zgoła inny…
ROK 1982. Wydawnictwo na mundial i ligowy Skarb Kibica
Przerwa w ukazywaniu się „Tempa” trwała do 8 lutego. „Surowe prawa stanu wojennego nie ominęły i nas. Przyjęliśmy je jednak z pełnym zrozumieniem. Towarzyszyło nam jednocześnie głębokie przekonanie, że jeśli tylko warunki na to pozwolą, pismo nasze znów znajdzie się w kioskach” – informowała redakcja, która jednak dwa miesiące wcześniej nie miała możliwości uprzedzić czytelników o zawieszeniu wydawania gazety. Wśród sportowych tytułów „Tempo” akurat pierwsze wróciło na rynek. Wcześniej niż zawsze i wszędzie zgłaszający mocarstwowe aspiracje „Przegląd Sportowy”, czy „Sport”. Co legło u podstaw tej zaskakującej decyzji? To było wyłączną tajemnicą Edwarda Gretschela. Po wznowieniu działalności do końca maja „Tempo” ukazywało się raz w tygodniu w objętości 8 stron.
Warto zauważyć, że mimo prozaicznych trudności redakcja wydała przed mundialem w Hiszpanii specjalny kolorowy dodatek „Espana ‘82”, a przed nowym sezonem piłkarskim wkładkę pn. „Skarb Kibica”, zawierającą najważniejsze informacje o klubach I, II i III ligi. Były to pierwsze tego typu wydawnictwa na rynku prasy sportowej.
***
Pierwszy numer po przymusowej przerwie wydawania pisma poprzedziła tzw. weryfikacja dziennikarzy. W jej wyniku partyjni decydenci nie zezwolili na powrót do pracy aż czterech dziennikarzy „Tempa”: Jana Rogoża, Mariana Nowaka, Jerzego Nagawieckiego i Wojciecha Olszówki. Rogóż nie wrócił już do redakcji, pozostałych po wygraniu procesów sądowych przywracano do pracy.
***
Dwa miesiące w sporcie bez „Tempa” podsumował Ryszard Kołtun, wszak sport – zwłaszcza ten zagraniczny – toczył się niezakłóconym rytmem.
***
Herbową Tarczę Krakowa, jak zwykle wykonaną przez Stefana Luchtera, wywalczyli piłkarze Wisły, wygrywając z Cracovią 1-0 (gol Andrzeja Iwana).
***
Redakcja nadrabia zaległości, wznawiając ogłoszone z końcem 1981 roku plebiscyty: „10 Asów Krakowa” i „11 roku”. Także Ryszard Niemiec ogłosił listę antybohaterów 1981 roku. Niechlubną palmę pierwszeństwa przyznał pionowi dyscypliny PZPN za „bezkompromisowość i dociekliwość w rozliczaniu winnych kilku aktów futbolowej korupcji”. Felietonista wskazał m.in. na tajemniczą sprawę transferu do Austrii piłkarza Pogoni Szczecin Zenona Kasztelana.
Ryszard Niemiec, kierujący „Dziennikiem Polskim”, od kwietnia zawiesił publikowanie w „Tempie” „Startów i falstartów”. Ich miejsce zajął „Bieg z przeszkodami” Zbigniewa Dutkowskiego.
***
8 marca, przed startem ligowego sezonu ukazał się dodatek „Tempo Kibica” – wszystko o piłkarskich klubach ekstraklasy (kadry, transfery, terminarz). Opracowanie autorstwa Jerzego Cierpiatki i Andrzeja Godnego było zwiastunem późniejszych „Skarbów Kibica”.
***
Triumfatorką w plebiscycie „10 Asów Krakowa” została pływaczka Agnieszka Czopek. Za nią uplasowali się koszykarka Wisły Halina Iwaniec i piłkarz Andrzej Iwan.
***
Na „11 roku” wpłynęły 6682 kupony. Czytelnicy utworzyli drużynę piłkarską 1981 roku w następującym składzie: Młynarczyk – Dziuba, Żmuda, Janas, Jałocha, Matysik, Boniek, Majewski, Lato, Iwan, Smolarek.
***
Antoni Ślusarczyk relacjonował 35. Wyścig Pokoju, w maju też ukazał się fotoreportaż Wiesława Książka ze zgrupowania kadry piłkarskiej w Murhardt.
***
24 maja jak świeże bułeczki rozeszło się w kioskach specjalne, kolorowe wydawnictwo „Espana ‘82”, zawierające wszystko co piłkarski kibic wiedzieć powinien o zbliżającym się mundialu. Okładkę, na której znalazła się reprodukcja obrazu przedstawiającego Zbigniewa Bońka, zaprojektował Zbigniew Kasprzak. To pierwsze tego typu przedsięwzięcie edytorskie na rynku prasy sportowej w Polsce. Cena egzemplarza – 80 zł.
***
W pierwszych numerach czerwcowych szerokim echem odbił się powrót do I ligi piłkarzy Cracovii. Na łamy powrócił też felieton Edwarda Gretschela „Czarne i białe”.
***
Z hiszpańskiego Mundialu korespondencje przesyłał specjalny wysłannik „Tempa” Jan Frandofert, który towarzyszył nie tylko reprezentacji Antoniego Piechniczka, ale dotarł m.in. do szefa FIFA Joao Havelange’a i przeprowadził z nim ekskluzywny wywiad. W kraju wydarzenia z mistrzostw świata komentowali dla gazety Jerzy Kopa i Adam Nawałka. Tymczasem przepełnione fachowością relacje z wydarzeń na kortach Wimbledonu przekazywał Zbigniew Dutkowski.
***
Od lipca skład redakcyjny powiększył się o trzech dziennikarzy: Andrzeja Domagalskiego, Macieja Malinowskiego i Krzysztofa Mrówkę.
***
19 lipca ukazało się 16-stronicowe „Tempo specjalne”, zawierające podsumowania, komentarze, wywiady z bohaterami zakończonego Mundialu, a także statystyki oraz fotoreportaż z powitania Biało-Czerwonych w Warszawie.
***
Tydzień później, przed inauguracją sezonu ligowego, czytelnicy otrzymali wydrukowaną – jak podkreślono – na „zaoszczędzonym” papierze - wyjątkową 48-stronicową wkładkę „Skarb Kibica”. To pierwsze tego typu piłkarskie vademecum z najważniejszymi informacjami o piłkarskich klubach I, II i III ligi.
***
Od września Krzysztof Mrówka zestawy Totalizatora Sportowego uzupełniał – początkowo krótkimi, ale z czasem coraz szerszymi – komentarzami z angielskich boisk I i II ligi. Był to prawdziwy rarytas dla licznej rzeszy „totkowiczów”.
***
„Piłkarski labirynt” – takim tytułem opatrzono cykl bulwersujących artykułów Macieja Malinowskiego, Andrzeja Domagalskiego i Jana Otałęgi z dziennikarskiego śledztwa w sprawie kontuzji naszych reprezentantów na mundialu: Iwana, Skrobowskiego i Matysika. A Ryszard Kołtun i Jerzy Nagawiecki pytali wprost: „Dlaczego pan kłamie, doktorze Garlicki?”
***
W październikowych wydaniach ukazały się korespondencje Wiesława Książka z Jugosławii przed ZIO w Sarajewie w 1984 roku, a w listopadzie Pawła Deresza z Węgier i Czechosłowacji.
***
15 listopada obok winiety, gdzie z reguły znajdowały się znakomite rysunki Zbigniewa Kasprzaka, zamieszczono tekst depeszy kondolencyjnej, jaką po śmierci Leonida Breżniewa prezydent MKOl Juan Antonio Samaranch przesłał do KC Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Napisał w niej: „Wielokrotnie dawał dowody swojego wielkiego uznania dla międzynarodowego ruchu olimpijskiego. Leonid Breżniew (I sekretarz KC KPZR) osobiście interesował się sprawami organizacyjnymi Igrzysk Olimpijskich 1980 roku w Moskwie”…
W tym samym numerze na str. 5. znalazła się lakoniczna informacja o śmierci w wieku 52 lat legendarnego sprawozdawcy telewizyjnego Jana Ciszewskiego. Kilka miesięcy wcześniej towarzyszył polskim piłkarzom na mundialu.
***
2.11 - Ryszard Kołtun dotarł do kuriozalnego wniosku Lucyny Kwaśniewskiej do PZPS. Reprezentantka kraju w liście do centrali siatkarskiej napisała: „Uprzejmie proszę o wyrażenie zgody na urodzenie dziecka”… Natomiast w zagranicznej prasie ten sam autor w „Globtroterze” odnalazł informację o tym, że po MŚ w Klagenfurcie dwaj polscy hokeiści odłączyli się od reprezentacji i zostali na Zachodzie.
***
6.12 - Marek Latasiewicz ujawnił nieznane powszechnie przypadki bokserskiego mistrza świata Henryka Średnickiego, lubiącego korzystać z życia w sposób niekoniecznie licujący z postawą sportowca i reprezentanta kraju.
***
Trzy dni później (9.12) redakcja zdecydowała się opublikować informację o audiencji przedstawicieli FIS w Watykanie. Jan Paweł II zwrócił się z apelem do narciarzy, „aby swoim postępowaniem szanowali przyrodę oraz swoich bliźnich – współtowarzyszy wypoczynku, ściśle przestrzegając kodeksu narciarskiego.”
W tym samym wydaniu Maciej Malinowski pytał słynnego bramkarza Jana Tomaszewskiego, dlaczego zdecydował się wstąpić do PRON (Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego)?
***
W Myślenicach po raz czwarty w gronie przedstawicieli PZPN, trenerów, działaczy klubowych i dziennikarzy zastanawiano się nad tym „dokąd toczy się piłka?” Tym razem partnerami organizacyjnymi redakcji były piłkarska centrala oraz TV.
***
Wyjątkowe wydanie świąteczne sygnowano datami 20-26 grudnia. Na 32 stronach znalazły się liczne korespondencje zagraniczne, wywiady m.in. ze Zbigniewem Bońkiem, Pele i Orestem Lenczykiem, oryginalny komiks Zbigniewa Kasprzaka, konkursy, krzyżówka oraz oczywiście sportowa szopka Bruno Miecugowa. „Czarną listę” Ryszarda Niemca zastąpiła „Próba bilansu roku” Edwarda Gretschela, wskazującego na wyróżniające się postaci w rodzimym sporcie. Oczywiście, w sensie pozytywnym. Redaktor naczelny „Tempa”, będąc w zgodzie z szeroko pojętą poprawnością polityczną, palmę pierwszeństwa przyznał dla szefa polskiego sportu Mariana Renkego.
ROK 1983. Ryszard Niemiec wystartował z "Pretekstami"
Niezwykle ważny rok w rozwoju pisma. Choć wokoło doskwierał kryzys, brakowało właściwie wszystkiego, „Tempo” notowało spektakularne sukcesy. Jakby na przekór deficytowi papieru, 23 marca ukazał się pierwszy numer sobotniego wydania gazety. Znacząco powiększał się bieżący serwis informacyjny przy jednocześnie znacząco wzbogaconej ofercie publicystycznej. 1 czerwca redaktorem naczelnym został Ryszard Niemiec, a zespół redakcyjny wyraźnie wzmocnili przyszli laureaci „Złotego Pióra” – Leszek Rafalski i Ireneusz Pawlik. Na łamach pojawiło się ponad stu nowych autorów. W listopadzie redakcja świętowała swoje 35-lecie.
***
6 stycznia w 40. rocznicę śmierci w Auschwitz w gazecie ukazało się przejmujące wspomnienie o Józefie Nojim autorstwa Jana Otałęgi.
***
„Świętą wojnę” nr 150, będącą zarazem pojedynkiem o Herbową Tarczę „Tempa”, wygrała Wisła 1-0 (gol Zdzisława Kapki). Kilka dni po meczu Ryszard Kołtun i Marek Latasiewicz tropili skandaliczne zdarzenia w obozie Cracovii: trener miał pobić kierownika drużyny.
***
24 stycznia, Zbigniew Dutkowski w cyklicznym felietonie „Bieg z przeszkodami” o zagranicznych wyjazdach polskich: „Nieznany był przed wyjazdem rozkład i terminarz meczów. Warunki finansowe omówione jedynie w zarysach i miejscowi „organizatorzy” usiłowali naszych okpić. Polakom odebrano paszporty i w ten sposób „miano w ręku”. Jacyś faceci wodzili naszych za nos i zwodzili obietnicami bez pokrycia, niemal wszystko trzeba im było „wyrywać z gardła”. Trudno to streścić; trzeba przeczytać! Żeby wreszcie zrozumieć, na jakie to przykrości wystawia ekipę niefrasobliwość w kontraktowaniu (?) wyjazdów i zgadzanie się w ciemno na wszystko, byle tylko… wyjechać.”
***
7 marca ukazał się numer 2500. Wśród wielu depesz z gratulacjami był telegram od przewodniczącego GKKFiS Mariana Renkego, który parę dni później odwiedził redakcję. Jubileusz obchodzono „Bez szampana”; taki tytuł nosił okolicznościowy tekst: (…) „pismo nasze nie stoi w miejscu, ale się rozwija. Kiedy taśmę montażową bielskiej fabryki opuszcza któryś tam z kolei tysięczny „maluch”, wydarzeniu temu towarzyszy niemal ogólnonarodowa feta. Nie jesteśmy aż tak pretensjonalni, by liczyć na podobną. Tym bardziej, że jak twierdzi minister Krasiński, „maluch” to towar luksusowy, służący tylko jednostkom. My zaś nastawiamy się na masowego odbiorcę. Gdyby każdy numer „Tempa” przemnożyć przez jego wielotysięczny nakład, to doszlibyśmy do kilkuset milionów egzemplarzy. Kudy więc „maluchowi” do nas!”.
***
Zwycięzcą Grand Prix Tempa został Tadeusz Wolniewicz z Międzyrzecza Wlkp. Spośród 14 finalistów konkursu okazał się najlepszym znawcą tematyki sportowej. W Opolu natomiast dziennikarze Krakowa zajęli dopiero 5. miejsce w 7. Halowych MP. Na pocieszenie Marek Latasiewicz odebrał nagrodę dla najlepszego zawodnika turnieju.
***
Przed piłkarską wiosną „Tempo” wydało „Vademecum kibica – Liga Polska”.
***
Głosami blisko 10 tys. czytelników została wybrana piłkarska „11 roku”. Nie mogło być inaczej – znaleźli się w niej wszyscy zawodnicy trzeciej drużyny hiszpańskiego Mundialu: Młynarczyk – Dziuba, Żmuda, Janas, Jałocha – Matysik, Kupcewicz, Buncol – Lato, Boniek, Smolarek.
***
17 marca wzorem piłkarskiego „Vademecum” ukazuje się kolejne wydanie specjalne „Tempa”: „Speedway ‘83”, a 23 marca w kioskach pojawia się pierwszy numer sobotni!
***
Od kwietnia ostatnie strony wydań poniedziałkowych wypełniały relacje z meczów angielskich lig piłkarskich. Kolumnę świetnie redagował Krzysztof Mrówka, a szczególną popularnością cieszyły jego prognozy meczów, objętych zakładami Totalizatora Sportowego.
***
Interesujące zagraniczne korespondencje przesyłali do „Tempa” m.in. Andrzej Puszkarzewicz z Finlandii oraz Nina Lengyel ze Szwajcarii, Brazylii i Monako. Tylko w kwietniu i maju redakcja miała swoich wysłanników na ME w zapasach (Budapeszt – Ryszard Kołtun), MŚ w hokeju (Monachium – Jan Frandofert), 36. Wyścigu Pokoju (Antoni Ślusarczyk), ME w boksie (Warna – Marek Latasiewicz), ME w judo (Paryż – Andrzej Domagalski), ME w koszykówce (Francja – Jan Otałęga).
***
O tym, że nie został jeszcze odwołany stan wojenny przypominał opublikowany 9 maja, przed startem Wyścigu Pokoju, apel kolarzy do sportowców wszystkich kontynentów: „Niech mocno zabrzmi głos – NIE dla broni jądrowej! Niech wszyscy ludzie skupią siły na urzeczywistnieniu hasła: TAK – dla zamrożenia nuklearnych arsenałów, dla rozbrojenia, dla pokoju, przyjaźni – w imię szczęścia ludzkości.”
***
1 czerwca doszło do bezprecedensowej zmiany na stanowiskach redaktorów naczelnych: dotychczas kierujący „Tempem” Edward Gretschel został przeniesiony do „Dziennika Polskiego”, natomiast szefostwo w „Tempie” objął do tej pory naczelny „DP” Ryszard Niemiec.
***
Po wyjeździe Wiesława Książka do USA autorami serwisu zdjęciowego byli Aleksandra Kluk i Ryszard Kubiczek.
***
9 lipca Ryszard Niemiec wystartował z „Pretekstami”, które zastąpiły dotychczasowe „Starty i falstarty”. W felietonie pod nowym tytułem niezmiennie w swoim pryncypialnym stylu wychłostał m.in. władze Polskiego Związku Bokserskiego, oskarżając je o pozorowane działania w bulwersującej sprawie sfingowanego meczu w ostatniej kolejce ligowej pomiędzy Olimpią Poznań i Górnikiem Knurów. Burzył się też na działaczy Widzewa, którzy na transfer Dariusza Dziekanowskiego z warszawskiej Gwardii wydali 21 mln zł, czyli równowartość 35 fiatów 125p. O trans(a)ferach pisał też w „Biegu z przeszkodami” Zbigniew Dutkowski.
***
Przed nowym sezonem piłkarskim w mig rozeszło się specjalne wydawnictwo „Liga Polska 83/84”. „Tempo” wprowadziło klasyfikację na najlepszego zawodnika, fundując statuetkę „Srebrnego Piłkarza”. Wcześniej para Kołtun – Latasiewicz relacjonowała euforię w Lublinie po awansie do I ligi Motoru oraz rozczarowanie po degradacji Stali w Mielcu, gdzie pracownicy tamtejszych zakładów PZL sprzeciwiali się obowiązkowemu oskładkowaniu ich płac na rzecz zakładowego klubu.
***
Fatalna sytuacja gospodarcza w kraju coraz wyraźniej odbijała się na kondycji rodzimego sportu. Kryzys dotykał boksu, piłki nożnej, hokeja, lekkoatletyki, sportu akademickiego. Publikacje oraz redakcyjne akcje wskazywały na konieczne – choć sytuacja beznadziejna – działania naprawcze. Do debat organizowanych w ciągu całego roku zapraszani byli najwybitniejsi sportowcy i trenerzy. M.in. 27 lipca w „Ringu Tempa” głos zabierali arcymistrzowie pięści: Zbigniew Pietrzykowski, Leszek Drogosz, Jerzy Rybicki, Lucjan Trela.
***
Od sierpnia do pracy został przywrócony Wojciech Olszówka. Zespół zasilił także Marek Bartosik.
***
Wśród nowych felietonistów pojawiają się Jacek Żemantowski („Ze stołecznych boisk i salonów”) oraz Wojciech Lipoński („Dictum acerbum”).
***
W numerach wrześniowych i październikowych publikowano cykl artykułów i debat, poświęconych kryzysowej sytuacji w krakowskim futbolu pod hasłem „Anatomia regresu”.
***
23 listopada w Meczu 35-lecia „Tempa” piłkarskie gwiazdy Łodzi pokonały zespół Krakowa 4-2. Dochód z wydarzenia, które było jednym z punktów jubileuszowych obchodów pisma, został przeznaczony na fundusz odnowy zabytków Krakowa oraz na Pomnik Matki Polki w Łodzi.
***
Jubileuszowi „Tempa” w dużej części poświęcone zostało wydanie z 24 listopada. Do redakcji napłynęły liczne depesze od partyjnych notabli, ale także od wielu czytelników. W Domu Sportu odbyła się okolicznościowa sesja popularno-naukowa, dla najdłużej związanych z redakcją przygotowano odznaczenia. Powołano też Radę Programową gazety z przewodniczącym prof. UJ Władysławem Kwaśniewiczem, który publicznie wyznał, że marzy mu się „Tempo” literackie. Jeden z najmłodszych stażem w „Tempie” Leszek Rafalski przypomniał na łamach początki pisma: „9 III to nie Mikołaj, ale w tym dniu w 1948 r. czytelnicy „Echa Krakowa” otrzymali od redakcji prezent w postaci 4-stronicowego dodatku piłkarskiego. Dodatek firmowany był jako Tygodniowy Przegląd Sportowy „Piłkarz”. Pierwszy numer wielką czcionką oznajmiał: „Za tydzień rusza I liga”. A dalej ten tytuł wspierały następne: „Krakowskie drużyny wierzą w swe siły”, „W obozie Wisły optymizm”, „Cracovia chce nawiązać do pięknej przeszłości”, „Czeski trener oszlifuje formę Garbarni”, „Tarnovia chce zadomowić się w I lidze”.
***
Jak zwykle w wydaniach świątecznym i noworocznym nie brakowało interesującej lektury. Prawdziwym hitem była rozmowa z Zico. Wywiad z brazylijskim piłkarzem przeprowadził… Zbigniew Boniek. Smakowitym deserem była „Sportowa szopka” Bruno Miecugowa. Natomiast Ryszard Niemiec ogłosił „Czarną listę”, nad którą patronat honorowy objął Janusz Atlas. Antybohaterami ’83 zostali biegacze-włamywacze - Ryszardowie Podlas i Wichrowski, którzy podczas lekkoatletycznych MŚ w Helsinkach „połakomili się na kilka par obuwia”…
Opr. Marek Latasiewicz