Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > PULS DNIA
Rajd Tunezji: Rafał Sonik umacnia się na pozycji lidera2010-05-04 21:31:00

Zwycięzca dzisiejszego, trzeciego już, etapu Rajdu Tunezji w kategorii quadów - krakowianin Rafał Sonik umocnił swoją pozycję lidera.


Mimo ekstremalnie niesprzyjających warunków pogodowych dotarł na metę tuż za peletonem najszybszych motocyklistów. Dzisiaj Sonik był jedynym Polakiem, któremu udało się wygrać etap. Jakub Przygoński musiał w kategorii motocyklistów oddać palmę pierwszeństwa Marcowi Comie. Rajd Tunezji rozpoczęło 47 motocyklistów, w tym 6 quadowców. Po 3. etapie pozostało 29, w tym już tylko 4 zawodników na quadach.

Tunezja pokazała swoje prawdziwe oblicze. Od samego startu, wcześnie rano, zawodnikom towarzyszyła bardzo niesprzyjająca aura. Dopełnieniem dla mozaiki pogodowej jest deszcz, który właśnie zaczął padać na pustyni w Tunezji.

Mówi Rafał Sonik:
- Mamy dzisiaj dzień z klimatyzacją w postaci gorącego wiatru. Bardzo gorącego. Cały dzień zmagaliśmy się z tym wiatrem na odcinku, raz jadąc pod wiatr, raz z wiatrem. Na dłuższych prostych z wiatrem miałem około 170 km na godzinę. Na takich samych prostych, ale w kierunku pod wiatr miałem już tylko 100 km na godzinę. Wszystko dookoła jest poderwane do góry. Piasek, pył, fragmenty traw. Namioty na biwaku są pozdejmowane i zabezpieczone, przybite do ziemi.

Dzisiaj miałem troszkę pecha i troszkę szczęścia, jak to zwykle. Na początku etapu zostałem uderzony kilkoma kamieniami w pancerz, w głowę i w dłoń. Niestety, jeden z kamieni spod kół motocyklisty, który jechał przede mną trafił mnie w palec lewej ręki i strasznie boli. Długo nie mogłem się skoncentrować na jeździe przez to, że bardzo mnie ten paluch bolał i spuchł. Na mecie okazało się, że jest fioletowy. Później było już lepiej, chociaż kilka razy miałem wielki strach w oczach i adrenalinę na czubku głowy. Na takich długich, prostych i nierównych trochę szutrówkach oraz kamienistych, szerokich drogach, na których się jedzie z reguły bardzo szybko dwukrotnie quad dobił mi w takich zagłębieniach, w takich rowach w kształcie litery V. I to tak dobił mocno, że byłem już nad kierownicą. Musiałem się szybko modlić, żeby quad mnie dogonił. Niestety, to działo się przy dużych prędkościach około 120 km/h. To było bardzo niebezpieczne. Później troszeczkę pogubiłem się - straciłem może 3-4 minuty krążąc dookoła waypointu. Ostatni odcinek jechałem już sprawnie, chociaż muszę przyznać, że wydmy były bardzo zawiane, nic nie było widać. I tak zostanie w mojej pamięci ten odcinek, jako wietrzny i bardzo niewidoczny. Wszystko zawiane wiatrem. Raz, kiedy już praktycznie kompletnie nie wiedziałem dokąd jechać, to zobaczyłem, że gdzieś kilka kilometrów dalej stoi na wzgórzu helikopter. Pojechałem na ten helikopter i okazało się, że dobrze. Trudny, momentami bardzo szybki, momentami bardzo wolny odcinek. Cieszę się, że jestem na mecie. Quady odpadają, motocykle również. Mało kto daje radę. To jest naprawdę jak Dakar. Ktoś powiedział, że Tunezja to pół Dakaru i dzisiejszy etap pokazuje, że można nazwać Tunezję "małym Dakarem".

Natasza Skocz, ATV Polska


tu3a.jpg
tu4a.jpg
tu2a.jpg
tu5a.jpg
tu1a.jpg



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty