- Jeśli chcemy być mistrzami, musimy wygrywać. Szczególnie w takich meczach jak ten, gdy mamy rywala na łopatkach – podkreślał niepocieszony remisem Nourdin Boukhari. Jego debiut w barwach Białej Gwiazdy został wysoko oceniony, ale do szczęścia zabrakło gola i powodzenia całego zespołu.
- Popatrzyłem i oddałem strzał. Nie kontrolowałem go – odniósł się do sytuacji z pierwszej połowy, kiedy niemal zaskoczył Zbigniewa Małkowskiego. Sam swojego debiutu nie chce oceniać: - Nie wiem, czy przekonałem do siebie trenera i wybiegnę za tydzień w podstawowym składzie. Zawsze daję z siebie maksimum podczas treningów, licząc na szansę w kolejnym spotkaniu.
Boukhari przebywał na boisku do 83. minuty. Wówczas został zmieniony przez Rafała Boguskiego. Owacyjne pożegnanie marokańskiego piłkarza zdekoncentrowało wiślaków, sprawiających wrażenie pewnych swego po zdobyciu drugiego gola. Kilka sekund później kielczanie odbudowali się po kilkuminutowym kryzysie i wyrównali. – Dopuściliśmy do tego zbyt łatwo – zaznaczył.
Wisła miała trzy punkty w garści, ale ostatecznie musi zadowolić się jednym. – Czasami gra się dobrze, czasami źle. Ważne jest, aby strzelać gole, bo one będą gwarantowały punkty. A my jeśli chcemy być mistrzami, musimy wygrywać.
- Stworzone zostało naprawdę znakomite widowisko. Kibice wspierali nas nawet po stracie gola. To miłe uczucie, gdy ma się za sobą takich ludzi – skomentował wrażenia po pierwszym meczu przed własną publicznością. Dla niego, jak i trenera Roberta Maaskanta, był to największy pozytyw meczu. Remis w nim został bowiem odebrany jak porażka, chociaż równie blisko wygranej byli goście.
rb