W 27. kolejce piłkarskiej LOTTO Ekstraklasy Wisła Kraków rozgromiła mistrza Polski, Legię Warszawa, 4-0. Mecz oglądało 33 tys. widzów!
Wisła Kraków - Legia Warszawa 4-0 (2-0)
1-0 Sławomir Peszko 5
2-0 Jakub Błaszczykowski 40 (karny)
3-0 Rafał Pietrzak 73 (wolny)
4-0 Marko Kolar 82
Sędziował Bartosz Frankowski (Toruń). Żółta kartka: Jędrzejczyk (Legia). Widzów 33 tys.
WISŁA: Lis - Burliga, Wasilewski, Sadlok, Pietrzak - Błaszczykowski (90 Plewka), Basha, Savicevic, Peszko (83 Boguski) - Kolar - Drzazga (88 Wojtkowski).
LEGIA: Cierzniak - Stolarski (42 Kulenovic), Jędrzejczyk, Wieteska, Rocha - Martins, Antolic - Vesovic, Szymański, Medeiros (77 Hamalainen) - Lopez (77 Kucharczyk).
Rekordowa w tym sezonie ekstraklasy frekwencja musiała dodatkowo zmobilizować wiślaków, bo od początku nie było dla nich straconych piłek, grali z determinacją i polotem. A przy tym skutecznie w ataku i solidnie w defensywie. To był znakomity występ Białej Gwiazdy i całkowicie zasłużone zwycięstwo.
Pierwszy gol padł już w 5. minucie. Błaszczykowski zagrał z prawej strony do środka, strzał Drzazgi odbił bramkarz na prawo, pod nogi Peszki, który z bliska trafił do siatki.
Legia miała w I połowie swoją jedyną szansę w 26. minucie, Lopez uwolnił się spod opieki obrońców, uderzył z kilkunastu metrów, lecz Lis popisał się refleksem.
Dziesięć minut później bliski samobójczego trafienia, po wrzutce z kornera, był Antolic, który huknął nad poprzeczką bramki Cierzniaka.
W 40. minucie było 2-0, Błaszczykowski pewnie wykonał karnego, strzelił w lewy róg, myląc golkipera. Jedenastka została podyktowana za "rękę" Rochy, w którą trafił piłką Wasilewski.
Po przerwie krakowianie kontrolowali grę, a w 73. minucie podwyższyli na 3-0. Futbolówka uderzona przez Drzazgę dotknęła ręki Jędrzejczyka i arbiter odgwizdał wolnego z 23 m. Piłkę długo ustawiał Wasilewski, co być może zmyliło Cierzniaka, bo za moment nad murem w środek bramki przymierzył Pietrzak. A golkiper legionistów stał przy lewym słupku...
Po chwili świetną okazję miał dla gości Kulenovic, strzelił z 12 m, ale piłka odbiła się od nogi Wasilewskiego i przeleciała obok prawego słupka.
Wiślacy w 80. minucie wyszli z kontrą. Drzazga zagrał na lewo do Peszki, ale jego strzał obronił nogami Cierzniak. Niebawem Wisła zdobyła czwartego gola! Sadlok podał prostopadle na 6. metr, a Kolar z woleja huknął na rękami golkipera pod poprzeczkę.
Legioniści jeszcze walczyli o honorową bramkę, szansę miał w 86. minucie Kulenovic, futbolówkę po jego uderzeniu sparował Lis.
st