Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Piłka nożna
Porażka Białej Gwiazdy na koniec roku2018-12-21 22:41:00

W 20. kolejce piłkarskiej ekstraklasy, na koniec roku, Wisła Kraków przegrała z Lechem Poznań 0-1. Mecz oglądało ponad 22 tysiące kibiców, obecni byli potencjalni nowi właściciele Białej Gwiazdy.


Wisła Kraków - Lech Poznań 0-1 (0-0)

0-1 Pedro Tiba 75

Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów 22 491.

WISŁA: Lis - Bartkowski, Wasilewski, Arsenic, Pietrzak - Basha (62 Plewka), Halilovic - Wojtkowski (86 Śliwa), Kort(90+4 Palcic), Kostal - Kolar.

LECH: Putnocky - Wasielewski, Rogne, Vujadinovic, Kostevych - Klupś (83 Tomasik), Trałka, Tiba, Makuszewski - Amaral (90+4 Sobol) - Gytkjaer (76 Tomczyk).


Biała Gwiazda nie zasłużyła na porażkę, miała więcej z gry, ale zabrakło snajpera. Ondrasek pauzował za kartki...


Pierwszy kwadrans należał do Lecha, prowadzonego przez Adama Nawałkę. W 6. minucie tzw. centrostrzał Wasielewskiego z prawego skrzydła omal nie zakończył się golem, piłka łukiem trafiła w popreczkę. W 14. minucie po błędzie Lisa szansę miał Klupś, lecz jej nie wykorzystał.


W miarę upływu czasu przewagę zaczęli uzyskiwać wiślacy. W 28. minucie przechwycili futbolówkę, ale Halilovic z 18 m uderzył nad bramką. W 38. minucie, po wrzutce z kornera, Wasilewski główkował pod poprzeczkę, ale kapitalnie interweniował Putnocky. Trzy minuty później gospodarze sygnalizowali zagranie Rogne'go ręką, tak rzeczywiście było, jednak arbiter nie podyktował karnego.


Po przerwie krakowianie przeważali, lecz nie potrafili wykreować sytuacji bramkowej. Lech ograniczał się do tego, by zachować "zero z tyłu", a w 75. minucie uśmiechnęło się do gości szczęście. Próbował strzelać Amaral, piłka odbiła się od obrońcy i wyszła poza pole karne, prosto pod nogi Tiby, który z 20 m posłał "szczura" w prawy, dolny róg.


Szansę na remis mieli miejscowi w 87. minucie, gdy Kostal huknął z prawie 30 m pod poprzeczkę. Putnocky paradą obronił strzał.


Statystycznie wychodziło na remis (12:14 w strzałach, 4:4 w celnych, 4:4 w kornerach), częściej wprawdzie przy piłce była Wisła (61:39%), ale liczą się bramki, a tę jedną, jedyną udało się zdobyć Lechowi.


st


wasilewskilech.jpg



więcej wiadomości >>>
2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty