W 15. kolejce piłkarskiej ekstraklasy Wisła Kraków pokonała Zagłębie Lubin 3-2, zwycięskiego gola zdobył w 90+6. minucie Paweł Brożek. Gospodarze sami sobie zgotowali taką dramaturgię, bo po I połowie powinni byli prowadzić nawet... 5-0.
Wisła Kraków - Zagłębie Lubin 3-2 (2-0)
1-0 Zdenek Ondrasek 9
2-0 Rafał Boguski 22
2-1 Filip Starzyński 49 (karny)
2-2 Marcin Wasilewski 71 (samob.)
3-2 Paweł Brożek 90+6
Sędziował Krzysztof Jakubik (Siedlce). Żółte kartki: Bartkowski - Tosik, Mares. Widzów 10 038.
WISŁA: Lis - Bartkowski, Wasilewski, Arsenic, Pietrzak - Basha (85 Brożek) - Boguski (79 Wojtkowski), Imaz, Kort, Kostal (89 Bartosz) - Ondrasek.
ZAGŁĘBIE: Hładun - Tosik, Dąbrowski, Guldan, Balic (89 Janoszka) - Jagiełło, Matuszczyk - Pawłowski, Starzyński (76 Sirotov), Bohar - Mares (83 Dziwniel).
Początek meczu w wykonaniu gospodarzy był błyskotliwy. W 9. minucie z kornera z lewej strony zacentrował Pietrzak, Arsenic głową zgrał w pole bramkowe, gdzie Ondrasek z 2 m wpakował piłkę do siatki, po nogach Hładuna i stojącego w bramce Guldana.
Pięć minut później powinno być 2-0. Krakowianie wyszli z kontrą, ale w sytuacji sam na sam Kostal trafił z 10 m w słupek. Kontrę zaczął Imaz, a do Słowaka podawał Boguski.
Drugi gol padł niebawem, w 22. minucie. Pietrzak idealnie dograł z lewej strony na bliższy słupek, a Boguski uprzedził Balica i z 3 m strzelił do bramki.
Goście przebudzili się i między 25. a 29. minutą oddali trzy strzały: Matuszczyk w bramkarza, Pawłowski minimalnie niecelnie i Bohar z 10 m w ręce Lisa.
Końcówka I połowy znów należała do wiślaków, którzy mogli podwoić dorobek. W 43. minucie z własnej połowy wystartował do podania Kostala Kort, przebiegł z piłką prawie pół boiska, po czym z 14 m uderzył w Hładuna. Z kolei w 45. minucie Boguski najpierw próbował pokonać golkipera lubinian z 14 m, a następnie z dobitki z narożnika "piątki". Bez skutku...
Mecz mógł zostać rozstrzygnięty do przerwy, a tymczasem w 49. minucie zaczął się od nowa, bo Zagłębie złapało kontakt. Wasilewski sfaulował Pawłowskiego, a karnego bezbłędnie wykonał Starzyński.
Biała Gwiazda starała się o przywrócenie bezpiecznego dystansu, ale bez powodzenia. W 53. minucie Ondrasek wcelował w poprzeczkę, kąśliwy strzał Kostala sześć minut później obronił paradą Hładun. W 67. minucie akcję poprowadził Arsenic, Boguski podał do Imaza, ten uderzył z 12 m, lecz bramkarz rywali wybił piłkę na korner. A dwie minuty później wyjął z "okienka" piłkę uderzoną przez Bartkowskiego.
Gdy się nie wykorzystuje tylu okazji, to bramkę się traci. Tak się stało w 71. minucie. Starzyński zacentrował z prawego skrzydła, główkował Bohar, a futbolówka odbiła się od nogi Wasilewskiego i myląc Lisa potoczyła się do siatki. 2-2...
Gospodarze starali się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale nie potrafili wykreować okazji. Ta nadarzyła się dopiero w ostatnim momencie, w 90+6. minucie. Błąd popełnił Tosik, który przepuścił dośrodkowanie Bartkowskiego, piłka dotarła do Brożka, który z 7 m zdobył gola na wagę 3 punktów. Rywale protestowali, ale VAR nie potwierdził zagrania ręką napastnika krakowian.
Wiśle wygrana na pewno się należała, miała bowiem mnóstwo szans, przeważała (63:37% w posiadaniu piłki, 15:9 w strzałach, 11:3 w celnych).
st