W 11. kolejce piłkarskiej ekstraklasy Sandecja Nowy Sącz zremisowała w piątek z wrocławskim Śląskiem 1-1. To trzeci remis nowosądeczan.
Sandecja Nowy Sącz - Śląsk Wrocław 1-1 (1-1)
0-1 Marcin Robak 32
1-1 Aleksandar Kolev 44
Sędziował Mariusz Złotek (Gorzyce). Żółte kartki: Kasprzak, Krachunov - Riera. Widzów 1341, mecz w Niecieczy.
SANDECJA: Gliwa – Basta, Krachunov, Piter-Bucko, Mraz - Dudzic (76 Danek), Baran, Kasprzak, Trochim, Brzyski - Kolev (82 Korzym).
ŚLĄSK: Wrąbel – Pawelec, Celeban, Tarasovs, Cotra - Kosecki (78 Madej), Pich, Riera (69 Srnić), Vacek (59 Chrapek), Piech, Pich - Robak.
Lepiej zaczęli goście, którzy już w 26. sekundzie mogli objąć prowadzenie. Pich przegrał jednak pojedynek sam na sam z Gliwą. W 3. minucie identyczną okazję mieli sądeczanie, ale Dudzic też nie zdołał pokonać bramkarza.
Blisko zdobycia gola byli wrocławianie w 20. minucie. Kosecki dośrodkował z prawego skrzydła, Pich zgrał głową na piąty metr, a Piech nieznacznie chybił. Śląsk osiągnął cel w 32. minucie, z kontry. Sieto Riera podał między dwóch obrońców do wychodzącego na czystą pozycję Robaka. Ten strzelił obok wybiegającego Gliwy do siatki, w prawy dolny róg.
Tuż przed przerwą Sandecja wyrównała. Gospodarze odebrali piłkę Vackowi, z lewej strony wrzucił ją Brzyski, a biegnący w stronę bliższego słupka Kolev zza narożnika "piątki" zaskoczył Wrąbla.
W 62. minucie w głównej roli wystąpił Gliwa, który poradził sobie ze strzałem Robaka i dobitką Picha. W odpowiedzi głową niewiele spudłował Krachunov, a później we Wrąbla trafił Trochim. Na 19 minut przed końcem szczęścia przewrotką spróbował Brzyski.
Ostatni kwadrans zaczął niezbyt celny strzał Chrapka. Od tej chwili dogodnych szans było jak na lekarstwo, w zamian zobaczyliśmy więcej ostrej gry w środku pola. W doliczonym czasie fatalnym kopnięciem zza pola karnego po wcześniejszym rzucie wolnym „popisał się” Baran. Ostatnim aktem meczu była indywidualna akcja Danka, zakończona strzałem pewnie obronionym przez Wrąbla.
sandecja.pl, ST