Sandecja odczarowała stadion w Niecieczy, na którym występuje w roli gospodarza. Sądeczanie w 7. kolejce piłkarskiej ekstraklasy pokonali w niedzielę Pogoń Szczecin 2-1.
Sandecja Nowy Sącz - Pogoń Szczecin 2-1 (0-1)
0-1 Dariusz Formella 20
1-1 Aleksandar Kolev 56
2-1 Aleksandar Kolev 75 (głową)
Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork). Żółte kartki: Piter-Bucko, Dudzic, Kolev, Mraz, Szufryn - Dvali, Drygas, Rapa. Widzów 2240 (mecz w Niecieczy).
SANDECJA: Gliwa - Kuban, Szufryn, Krachunov, Mraz - Dudzic, Piter-Bucko, Baran, Brzyski (84 Danek) - Kolev (80 Cetnarski), Trochim (72 Piszczek).
POGOŃ: Załuska - Niepsuj, Rapa, Dvali, Nunes - Drygas (64 Murawski), Piotrowski (79 Hołota) - Formella, Kort (80 Listkowski), Gyurcso - Frączczak.
Lepiej zaczęła Sandecja. W 15. minucie Brzyski uderzył z wolnego z 17 m tuż obok prawego słupka. Szansę miał też Dudzic, który w ostatniej chwili został zablokowany przez obrońcę.
Pogoń pierwszą sytuację stworzyła dopiero w 20. minucie i od razu zdobyła gola. Nunes z lewej strony posłał wrzutkę na dalszy słupek, a niepilnowany Formella celnie przymierzył dosiatki z 10 m. Później próbowali pokonać Gliwę Formella i Nunes, ale bez skutku. Bliski powodzenia był w 43. minucie ponownie Formella, którego strzał zamienił się w centrę, do której spóźnił się Frączczak.
Druga połowa należała zdecydowanie do Sandecji. W 56. minucie nastąpiło wyrównanie. Brzyski zagrał "klepkę" z Trochimem, ratując się przed utratą nieprecyzyjnie zagranej piłki, podbił ją sprzed szesnastki w pole karne. Obrońcy Pogoni stali jak wryci, a do podania podbiegł Kolev i z 7 m huknął pod poprzeczkę. To był pierwszy gol sądeczan w roli gospodarza w Niecieczy.
W 63. minucie Bułgar nie wykorzystał świetnej okazji. Dostał podanie od Dudzica spod linii końcowej i z 5 m fatalnie skiksował.
W 69. minucie szczęśliwie dla gospodarzy sędzianie uzył gwizdka gdy w polu karnym piłka trafiła w rękę Mraza.
Na kwadrans przed końcem sądeczanie zdobyli zwycięską bramkę. Baran rzucił na prawe skrzydło do Kubana, ten dośrodkował na siódmy metr, a Kolev głową nie dał szans Załusce.
Sandecja kontrolowała wynik, a w 86. minucie mogła jeszcze podwyższyć, gdyż bliski samobója był Frączczak.
st