Maor Melikson dołączył do zespołu Wisły w hiszpańskiej Olivie. Na pierwszym treningu pokazał już co umie. - Czuję się bardzo dobrze, piłkarze są bardzo mili, sztab szkoleniowy również. Jestem pełen optymizmu, wszystko musi się udać. W ostatnim meczu grałem dziewięćdziesiąt minut, dlatego jestem w stanie pomóc drużynie w każdej chwili - mówi nowy pomocnik Białej Gwiazdy.
- Jesteś szczęśliwy, że w końcu trafiłeś do Wisły?
MAOR MELIKSON: Oczywiście, że tak. Trochę to trwało, ale najważniejsze, że jestem tutaj z drużyną.
- Wiedziałeś coś o swoim nowym klubie przed podpisaniem kontraktu?
Naturalnie. Wiem, że jest wielokrotnym Mistrzem Polski. Pamiętam także doskonale mecze, które rozegrał z Beitarem Jerozolima.
- Twoje przyjście do Wisły opóźniało się. Miałeś chwilę zwątpienia?
- Mój poprzedni klub nie chciał, abym odchodził. Dziś jednak jestem tu, gdzie jestem, więc należy się z tego cieszyć.
- Jak przebiegało Twoje pożegnanie z drużyną?
- Było trochę łez i wzruszeń, nie mogło być jednak inaczej. Grałem tam trzy lata, pełniłem funkcję kapitana, to było dla mnie ciężkie przeżycie.
- Dlaczego zdecydowałeś się przyjąć akurat ofertę krakowskiego klubu?
- Ponieważ Wisła złożyła najpoważniejszą ofertę, dodatkowo to klub z bogatą tradycją, co roku walczący o najwyższe trofea. To mnie przekonało i zdecydowałem się opuścić Izrael.
- Podobno Twoja mama pochodzi z Polski, czy to prawda?
- Tak, urodziła się w Legnicy, będąc jeszcze dzieckiem, wyjechała do Izraela. Musiałbym zapytać ją jednak o więcej szczegółów, ponieważ nie pamiętam wszystkiego. Moja pamięć nie jest zbyt dobra (śmiech).
- Czy w takim razie mówisz po polsku?
- Niestety nie.
- Twoja mama będzie częstym gościem w Krakowie?
- Na pewno, zaprosiłem ją. Wiedząc, jaką jest kobietą, mam pewność, że odwiedzi mnie wiele razy. Przyjedzie też moja dziewczyna, więc nie będę czuł się samotny.
- A jak wygląda sprawa Twojego obywatelstwa, posiadasz obywatelstwo kraju Twojej mamy?
- Jeszcze nie, złożyłem już jednak wszystkie stosowne dokumenty. Mam nadzieję, że jest to kwestia kilku miesięcy.
- Wracając do spraw czysto piłkarskich: jaka jest Twoja ulubiona pozycja na boisku?
- W moim poprzednim klubie najczęściej grywałem na lewej pomocy, zdarzało się jednak, że trener wystawiał mnie na prawej lub tuż za napastnikami.
- Czy jak każde małe dziecko miałeś swojego piłkarskiego idola?
- Tak. Był nim Ronaldo, ten z Brazylii. Oczywiście szanuję też Messiego, jednak to Brazylijczyk był moim ulubieńcem.
- W Izraelu byłeś ulubieńcem kibiców. Czy podobnie będzie na Reymonta 22?
- Mam nadzieję. W każdym meczu daję z siebie wszystko. Liczę na to, że fani docenią moją postawę.
- W Krakowie spędziłeś już trochę czasu. Co sądzisz o tym mieście?
To bardzo piękne miasto, zaskoczyło mnie swoją atmosferą i tym, jak ludzie są w nim bardzo przyjaźni.
wisla.krakow.pl