Facebook
kontakt
logo
Tempo logo
„Tempo” wraca! Kultowa gazeta sportowa – przez dekady obowiązkowa lektura kibiców w całej Polsce – już wkrótce w wyjątkowej książce. Ponad 50 lat historii tytułu opowiedzą jego najbardziej znani dziennikarze. Odsłonią kulisy fenomenu „Tempa”, które wychowało tysiące oddanych Czytelników. Pierwsze materiały i archiwalia – najpierw u nas w Internecie! Dlaczego „Tempo” rozpalało emocje? Co kochali w nim kibice, czego nie mieli nigdzie indziej? Skąd wziął się kult, który trwa do dziś? Odpowiedzi w kolejnych rozdziałach książki:
Strona główna > ARCHIWUM > Na topie
BLOG RAFAŁA SONIKA (I etap): Jechać wolniej... (FILM i 25 ZDJĘĆ)2010-01-02 18:37:00

Miliard komarów...

"Mam już za sobą pierwszy etap. 317, 318 kilometrów.

Bardzo miło na rampie - czyli na tym podium startowym. Każdemu z czołowych zawodników quadów poświęcili po kilka minut. Wjeżdżaliśmy pojedynczo, jechałem przed Patronellim. Chociaż on zajął 2. miejsce w zeszłym roku, to wjeżdżał po mnie na to podium. I oczywiście wszyscy kibice byli zainteresowani już tylko jego wjazdem, co jest dla mnie zrozumiałe. Jest on tutaj w Argentynie największym sportowym, dakarowym bohaterem, więc trudno się temu dziwić. Trzeba to uszanować, pewnie w każdym kraju by tak było.

Jutro pobudka o 4.00 rano. 5.20 start. Jesteśmy w takim terenie, gdzie jest miliard komarów po padających ostatnio tutaj ulewnych deszczach.

Nie jechałem zbyt szybko dzisiaj. Nie przekraczałem 140 km/h. Chciałem, żeby ten quad się tak spokojnie układał.

Bardzo sympatyczne przyjęcie. Spotkałem kilka osób z Polonii argentyńskiej, które bardzo się cieszą ze startu Polaków. Błyskawiczna kolacja, dokończenie roadbooka na jutro i do spania.”
RAFAŁ SONIK

 

Doświadczenie z dzisiejszego dnia jest takie: jechać wolniej, bo może jadę trochę za szybko...

"Przede wszystkim od startu jechaliśmy tuż za wszystkimi motocyklami. Ja wiedziałem juz od kilku miesięcy, dwóch czy trzech, kiedy wiadomo już było, że nie będzie prologu i zamiast niego będzie start w kolejności. Od pierwszego odcinka będzie to dla nas quadowców strasznie trudne z tego względu, że te pierwsze odcinki w Argentynie są wąskie lub bardzo wąskie. W takim wypadku quady jadą za motocyklami jak nie ma prologu, a to oznacza, że przed pierwszym quadowcem jest około 200 motocyklistów (w tym roku około 180), z czego połowa jest wolniejsza od nas. To oznacza, że musimy wyprzedzać. I to jest mnóstwo wyprzedzania w takich bardzo ryzykownych warunkach. Trzeba bardzo, bardzo, bardzo uważać.

Ja dzisiaj w dwóch, czy trzech zakrętach zobaczyłem zakręt jak już w nim byłem i to przy dużej prędkości, dlatego że motocykliści jechali w takim kurzu, że się po prostu po nich nic nie widziało. A musiałem z kolei wyprzedzać, gdyż był to pojazd dużo wolniejszy od mojego. I gdybym ich dzisiaj nie wyprzedził, to jutro byłoby jeszcze trudniej, bo odcinek z Cordoby do La Rioja jest jeszcze węższy. To jest już ścieżka momentami, bo jedziemy po trasie, którą jechaliśmy w ubiegłym roku, tylko w drugą stronę.

Ja tutaj nie widziałem nigdzie w tej części Argentyny szerokich dróg, czy szerokich tras. To są wąskie lub bardzo wąskie odcinki, co oznacza, że trzeba było dzisiaj wyprzedzić jak najwięcej motocyklistów, bo od jutra startujemy już w wspólnej, połączonej trasie. Powinienem mieć teoretycznie około 70-80 motocyklistów przed sobą, ale nie wszystkich, którzy jadą wolniej udało mi się dzisiaj wyprzedzić, bo warunki były po prostu zbyt niebezpiecznie i nie można było ani siebie ani kogoś narażać w takiej sytuacji. Bardzo dużo się zdarzało sytuacji, kiedy na odcinku jechałem za kimś długi czas i dopiero szukałem możliwości wyprzedzenia w bezpiecznym miejscu. To oznacza jakieś niewielkie straty czasu, ale straty.

Odcinek był zgodnie z opisem bardzo zróżnicowany, od startu jechaliśmy bardzo szybko, nie pamiętam, ale około 140–150 km/h jechałem najszybciej. Później były fragmenty bardzo techniczne, potem znowu bardzo szybkie i znowu techniczne. Także wymagający odcinek. Kilka razy spore błoto, kilka razy przejeżdżaliśmy rzeki. Woda była wszędzie praktycznie. Sprawdzamy teraz pompę paliwową, czy jej nie zalało. Działała, ale pewności nie mam czy nie została zalana, a ona jest bardzo czułą akurat w tym quadzie.

Znakomicie dobraliśmy opony. Wprawdzie miałem problemy, bo 320-330 kilometrów dojazdówki sprawiło, że na odcinek specjalny wjeżdżałem z mocno zużytymi już z oponami tylnymi, a one są na takim odcinku bardzo ważne. Natomiast kapitalnie wypadł ich dobór - na szczęście opony te wytrzymały, tireballsy w tych oponach wytrzymały, co też mnie pozytywnie zaskakuje, bo w ubiegłym roku były dla mnie przyczyną strasznych kłopotów, wibracji, awarii itd. Najfajniejsze jest to, że wzięliśmy Maxxisy Razry 2 na przód i to jest genialne, dlatego że te opony bardzo precyzyjnie prowadzą się w zakrętach. Można quada w zakrętach ustawiać tak jak samochód rajdowy, to znaczy właściwie tylnymi kołami dokonuje się zakręty. Przednie koła tylko inicjują zakręt w pierwszej fazie, natomiast cała reszta to jest rozłożenie ciężaru i odpowiednie manewrowanie tylnymi podnóżkami i kołami. To jest bardzo efektywne, można dzięki temu szybko jechać, szybko pokonywać nawet ostre zakręty.

Trudno się nie cieszyć z takiego dnia i z takiego odcinka. Byłbym niewdzięcznikiem chyba. Machaczek miał krótki kłopot. Zacięła mu się chyba pompa paliwowa, ale puknął w nią i pojechał dalej. Muszę przyznać, że chyba wygrałby odcinek. Nie mogłem go dogonić, jechałem drugi za nim. Wyprzedziłem go wtedy, kiedy musiał przystanąć.

Natomiast Patronelli zaraz po starcie go wyprzedziłem i późnej wiedziałem, że muszę mu jak najszybciej odjechać. Oraz wyprzedzać motocyklistów wszędzie gdzie się tylko da, żeby się nie dać mu dogonić. On ma chyba ciut wolniejszy silnik, bo to jest 700 jednocylindrowy. Ja myślę, że on musi bardziej agresywnie dojeżdżać do zakrętów, dohamowywać się bardzo późno, bo mam wrażenie, że ja dzięki mojemu quadowi mogę troszeczkę szybciej wychodzić z zakrętów. A to oczywiście o wiele bezpieczniejsze, bo za szybkie wejście w zakręt grozi kłopotami. Dlatego staram się bardzo ostrożnie dojeżdżać do zakrętów, żeby nie wyrzuciło mnie. Chociaż ze dwa razy mi się to zdarzyło, nie zauważyłem, że jest zakręt, myślałem, że to prosta, więc musiałem się nieźle gimnastykować.

Doświadczenie z dzisiejszego dnia jest takie: jechać wolniej, bo może jadę trochę za szybko.

Ściskam, pozdrawiam wszystkich i zabieram się za malowanie roadbooka."
RAFAŁ SONIK, 2 stycznia 2010, wieczorem


ZOBACZ TAKŻE:

Następna wspinaczka na Mount Everest - wywiad z Rafałem Sonikiem przed Rajdem Dakar

 

Sms-y budzą mnie z krótkiego snu - wywiad z Rafałem Sonikiem przed Rajdem Dakar, cz. II

 

www.rafalsonik.pl


www.atvpolska.pl/dakar2010


Informacje o Rafale Soniku także na profilu "Rafał Sonik" na Facebook

Zobacz film: Rafał Sonik podczas briefingu i startu do odcinka dojazdowego, Etap 1 Colon - Cordoba (RafalSonikOfficial)

 

 


s15a.jpg
s27a.jpg
s18a.jpg
s26holowczyca.jpg
s25a.jpg
s19a.jpg
s21a.jpg
s24a.jpg
s23a.jpg
s22a.jpg
s20a.jpg
s17a.jpg
s16a.jpg
s8a.jpg
s14a.jpg
s13a.jpg
s12a.jpg
s11a.jpg
s7a.jpg
s6a.jpg
s5a.jpg
s2a.jpg
s3a.jpg
s1a.jpg
s4a.jpg


2009 Sportowetempo.pl © Wszelkie prawa zastrzeżone
Web design by Raszty