Każdy miał swój sposób czytania „Tempa”. Jedni zaczynali od wyników, tabel i sprawozdań, bo prasa nie miała konkurencji w postaci internetu i smartfonów. Inni otwierali gazetę na stronach, na których publikowane były felietony, które przez długie lata były wizytówką gazety, magnesem przyciągającym czytelników. Jeszcze dziś można spotkać kibiców, którzy na pytanie z czym kojarzy im się „Tempo” odpowiadają: z dobrymi felietonami. Na tę opinię zgodnie pracowali nie tylko dziennikarze związani z gazetą, ale także autorzy z innych środowisk.
Rola felietonu w opisywaniu świata sportu zaczęła rosnąć w latach siedemdziesiątych XX wieku. W krótkim czasie na łamach „Tempa” felieton z przyprawy stał się głównym daniem. Dużą rolę odegrały tu „Starty i falstarty” Ryszarda Niemca, które zaczęły ukazywać się w 1975 roku zanim autor etatowo związał się z redakcją. Jego ostre pióro i poczucie humoru sprawiały, że po „Tempo” sięgali nie tylko ludzie sportu. Przez 23 lata felietony Niemca, publikowane także pod szyldem „Preteksty”, były mocnym atutem redakcji. Szczególny rezonans wywoływały coroczne „Czarne listy polskiego sportu”.



„Tempo” miało ambicje prezentowania sportu z różnych perspektyw, co dobrze ilustruje lista felietonistów. Był taki okres, gdy na łamach gościło trzech profesorów. W drugiej połowie lat siedemdziesiątych rozpoczął współpracę z gazetą prof. Józef Lipiec, filozof, znawca tematyki olimpijskiej i autor wielu książek na ten temat. W felietonach drukowanych przez niemal dekadę pod szyldem „Trybuna honorowa” przedstawiał sport jako zjawisko kulturowe mające znaczny wpływ na życie społeczeństw.
Temperament felietonisty i polemisty ujawniał co tydzień prof. Wojciech Lipoński, reprezentant Polski w biegu na 400 m, anglista i historyk sportu, wykładowca Międzynarodowej Akademii Olimpijskiej. Rezerwowy zawodnik sztafety 4 x 400 m podczas Igrzysk Olimpijskich w Tokio (1964). W swoim “Dictum Acerbum” walczył o czystość sportu i fair play.
Trzecim felietonistą „Tempa” z tytułem profesora był w latach osiemdziesiątych Andrzej Gaberle, prawnik, wieloletni pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego, poseł na Sejm II kadencji. Przez wiele lat przewodniczący sądu dyscyplinarnego w Wiśle Kraków.
Na opinię gazety ambitnej i opiniotwórcze składały się także teksty felietonistów zatrudnionych w innych redakcjach, którzy pisali do „Tempa”. Tu trzeba wymienić laureatów „Złotego Pióra” – Marka Jóźwika („Rzeczpospolita” i TVP) i Jacka Żemantowskiego (TVP), którzy opisywali co się dzieje na warszawskich stadionach i salonach.
Do dziś wielu czytelników wspomina także ostre, błyskotliwe „Gry i zabawy” Janusza Atlasa, które publikował w „Tempie” niemal do końca 1989 roku. Stały felieton „Wizje i rewizje” miał także Michał Tomczak, prawnik zatrudniony w „Rzeczpospolitej”. Autorem rubryki „Bez dogrywki” był znany krakowski dziennikarz sportowy Zbigniew Ringer.
Ta zdolność pozyskiwania dobrych piór z różnych redakcji była potwierdzeniem prestiżu, jakim cieszyło się „Tempo” w dziennikarskim i sportowym środowisku.
Felietonowe działki uprawiało także, na różnych etapach ukazywania się gazety, kilkunastu dziennikarzy „Tempa”. Obok Ryszarda Niemca warto przypomnieć Mieczysława Kasprzyka, znawcę historii Krakowa, który publikował „Sportowe intermedia” i Zbigniewa Dutkowskiego ze Śląska, który swoją cotygodniową rubrykę nazwał „Biegiem z przeszkodami”.
Zbigniew Wojciechowski wymyślił oryginalny, bardzo celny tytuł do swoich felietonów: „Pisze z Łodzi, sobie szkodzi”. Wielokrotnie zdarzało się bowiem, że bezkompromisowością podpadał różnym środowiskom.
Na liście felietonistów ważne miejsce zajmują: Jerzy Cierpiatka ze swoim “Światem futbolu”, łączący lekkość i barwność pióra ze znakomitą znajomością historii sportu, Marek Latasiewicz, który z pożytkiem dla gazety łączył talent dziennikarski z talentem piłkarskim oraz ekspert od angielskiej piłki nożnej, Krzysztof Mrówka.
W felietonowy sposób przybliżał sprawy międzynarodowe anglista, mistrz Polski kibiców, Ryszard Kołtun, a Andrzej Skowroński należał do grona tych, którzy chętnie sięgali po pióro, by zająć się tematami piłkarskimi. Podobnie Jan Frandofert, który miał też drugą pasję – hokej. Nie można pominąć Edwarda Gretschela i pisanego z perspektywy redaktora naczelnego cyklu „Czarne i białe”.
Felietony pisał również Leszek Rafalski, który pod koniec 1989 roku na pewien czas zajął miejsce po Januszu Atlasie i dorzucał swoje trzy grosze do gazety.
O tym co się działo w różnych regionach Polski w felietonowy sposób informowali czytelników: Zbigniew Kubiak (“Na rogach poznańskich koziołków”), Andrzej Konopiński (“Bursztynowym szlakiem”), a ze Śląska (“Pisali węglem”) Marian Czakański i Jerzy Mucha.
W felietonowej drużynie “Tempa” był także Janusz Zielonacki ze swoim narciarskim cyklem (“Kolorowy zawrót głowy”).
Przypominając „Tempo” zaprezentujemy kilkanaście felietonów różnych autorów z nadzieją, że ich styl, forma i treść przybliży Czytelnikom zarówno gazetę, jak i czasy, w których odgrywała ważną rolę na rynku prasowym.
(LR)


















