(PZPN.pl) Piłkarska reprezentacja Polski zremisowała 2-2 z Nigerią w swoim ostatnim meczu w tym sezonie. Biało-Czerwoni dwukrotnie przegrywali, a do wyrównania w obu przypadkach doprowadzali środkowi obrońcy. Dla Kacpra Potulskiego i Przemysława Wiśniewskiego były to pierwsze gole w seniorskiej kadrze.
3.06.2026, Warszawa: Polska – Nigeria 2-2 (1-1)
0-1 Terem Moffi 23
1-1 Kacper Potulski 45+1
1-2 Paul Onuachu 77 (karny)
2-2 Przemysław Wiśniewski 90+5
Sędziował Marian Alexandru Barbu (Rumunia). Żółte kartki: Slisz, Lewandowski – Bewene, Onyedika. Widzów 54 408.
POLSKA: 1 Kamil Grabara – 7 Jakub Kamiński, 3 Przemysław Wiśniewski, 5 Jan Bednarek, 25 Kacper Potulski (82, 14 Jakub Kiwior), 21 Nicola Zalewski (90, 17 Oskar Pietuszewski) – 20 Sebastian Szymański (62, 23 Kacper Kozłowski), 6 Bartosz Slisz, 10 Piotr Zieliński (90, 24 Karol Czubak) – 9 Robert Lewandowski, 11 Karol Świderski (62, 2 Norbert Wojtuszek).
NIGERIA: 23 Maduka Okoye – 2 Abdullahi Bewene, 5 Igoh Ogbu (46, 21 Calvin Bassey), 18 Emmanuel Fernandez (46, 6 Semi Ajayi), 13 Bruno Onyemaechi (46, 3 Zaidu Sanusi) – 12 Tochukwu Nnadi (46, 14 Rafiu Durosinmi), 4 Wilfred Ndidi, 15 Moses Simon (64, 10 Fisayo Dele-Bashiru), 8 Frank Onyeka (46, 20 Raphael Onyedika) – 9 Terem Moffi (46, 19 Paul Onuachu), 22 Akor Adams (46, 7 Philip Otele).
Spotkanie rozpoczęło się od długiego posiadania piłki Polaków, które w 4. minucie omal nie przełożyło się na objęcie prowadzenia. Zalewski dopadł wówczas do długiego podania, przełożył futbolówkę na prawą nogę i idealnie dośrodkował na głowę zamykającego akcję i niepilnowanego Kamińskiego. Ten uderzył niestety niecelnie. Chwilę wcześniej w dogodnej sytuacji mogli znaleźć się goście, gdy zbyt lekko podawał Grabara. Zagrożenie zażegnał wtedy Slisz.
Po chwili biało-czerwoni ruszyli z kolejnym atakiem, w którym kluczowe role znów odegrali obaj wahadłowi. Po dośrodkowaniu Kamińskiego piłka wyszła na rzut rożny, po którym jeden z Nigeryjczyków był bardzo bliski trafienia do własnej bramki.
Polacy w 21. minucie przeprowadzili składną, dynamiczną akcję, zakończoną błyskotliwym podaniem prostopadłym Szymańskiego, zgraniem piętą Lewandowskiego i nieudanym przyjęciem Świderskiego. Interweniujący obrońca nadepnął jeszcze napastnika Panathinaikosu i sędziowie analizowali tę sytuację, ale ostatecznie nie zdecydowali się podyktować rzutu karnego.
Chwilę później arbitrzy VAR ponownie zostali zaangażowani, gdy po prostopadłym zagraniu w naszą szesnastkę wbiegł Moses Simon i wyłożył piłkę do pustej bramki Teremowi Moffiemu. Ten umieścił ją w siatce i choć pierwotnie sędzia liniowy uniósł w górę chorągiewkę, to po dokładniejszym sprawdzeniu okazało się, że spalonego nie było i gol jest prawidłowy.
Na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy swoją szansę po centrze Szymańskiego z kornera miał Potulski, ale pod presją kryjącego go obrońcy główkował nieczysto. Bliżej szczęścia był w 40. minucie Tochukwu Nnadi, którego finezyjny strzał zza szesnastki z trudem sparował Grabara.
W dobiegającej do końca pierwszej odsłonie meczu Polacy duże zagrożenie stwarzali po rzutach rożnych. W doliczonym czasie Szymański znów świetnie dośrodkowywał, do przebitej piłki dopadł Zalewski i mocno wstrzelił ją w zatłoczone pole bramkowe. Tam sprytem wykazał się Potulski, który umiejętnie dostawił nogę i doprowadził do wyrównania!
W przerwie szkoleniowiec gości dokonał aż siedmiu zmian, a rezerwowi zanim wnieśli świeżość, dwukrotnie przyglądali się, jak składnie i szybko piłkę rozgrywają biało-czerwoni. W obu przypadkach zawiodło ostatnie podanie, ale samo tempo ataków ożywiło trybuny PGE Narodowego.
W 55. minucie po szybkim wznowieniu gry z rzutu wolnego doskonałą szansę miał główkujący Paul Onuachu, zaraz potem znów zakotłowało się w naszej szesnastce i zbyt wysoko uderzał Raphael Onyedika. To był sygnał, że nigeryjscy rezerwowi weszli już w mecz i są bardzo zdeterminowani, aby odzyskać prowadzenie.
W 72. minucie, po złym rozegraniu Nigeryjczyków oko w oko z golkiperem gości stanął Lewandowski, ale uderzył nieczysto i został powstrzymany. Akcja przeniosła się pod drugą bramkę, gdzie mocny strzał Zaidu odbił Grabara. Goście otrzymali rzut rożny, futbolówka krążyła po naszej szesnastce, a kiedy je opuściła, gra toczyła się dalej. Dopiero po dłuższej chwili arbiter został przywołany do monitora, gdzie pokazano mu zagranie ręką Kozłowskiego, potencjalnie skutkujące rzutem karnym. I faktycznie – sędzia wskazał na jedenasty metr, a pewnym egzekutorem okazał się Onuachu.
Polacy byli o włos, aby błyskawicznie wyrównać, ale po rzucie wolnym Zielińskiego bramkarz gości najpierw sparował strzał Lewandowskiego, a następnie dobitkę Bednarka. W 85. minucie dynamiczną szarżę w pole karne przypuścił jeszcze Kamiński, lecz próba dogrania do Lewandowskiego została przecięta.
W końcówce spotkania debiutu w narodowych barwach doświadczył Karol Czubak. Obok niego na murawie pojawił się Oskar Pietuszewski, a kilka minut wcześniej – Jakub Kiwior. „Pietuch” szybko zaznaczył swoją obecność dynamicznym zejściem na prawą nogę i celnym uderzeniem, ale do remisu nie doprowadził.
Czego nie udało się skrzydłowemu, w spektakularnym stylu dokonał Wiśniewski. Obrońca Widzewa Łódź w doliczonym czasie znalazł się w posiadaniu piłki około 30 metrów od bramki rywali. Zdecydował się na strzał i… trafił idealnie, doprowadzając do remisu!
Statystyka meczu: strzały 12:9, celne 8:5, kornery 5:2, posiadanie piłki 49:51%
PZPN.pl