- Gwardia bardzo wysoko zawiesiła poprzeczkę. Kilka razy znalazłyśmy się w poważnych opałach, ale potrafiłyśmy się podnieść. Cieszmy się z tych dwóch punktów - apelowała po zwycięstwie 3-2 we Wrocławiu środkowa Stali Mielec Iwona Niedźwiecka.
Gwardia Wrocław - Stal Mielec 2-3 (25-19, 21-25, 25-20, 16-25, 15-17).
GWARDIA: Czerwińska, Sobolska, Czypiruk, Barańska, Efimienko, Wołosz, Krzos (libero) oraz Owczynnikowa, Jagiełło, Szafraniec.
STAL: Ściurka, Niedźwiecka, D. Wilk, Kwiatkowska, Wojcieszka, Piątek, Durajczyk (libero) oraz Ordak, A. Wilk, Mieszała, Łukaszewska.
Sędziowali Piotr Skowroński i Krzysztof Łygoński. Widzów 1500.
Pierwsze kłopoty pojawiły się, gdy mielczanki prowadziły 11-10 w I secie. Nagle nasze panie przestały przyjmować zagrywkę i nie kończyły ataków. Gospodynie z niemocy rywalek skwapliwie skorzystały. Potem było jak na huśtawce - jeden i drugi zespół kapitalne zagrania przeplatał koncertem błędów. W takich okolicznościach o wyniku musiał rozstrzygnąć tie-break. A w nim emocji nie brakowało. Było 6-6, później nawet 9-6 dla wrocławianek. Jednak przyjezdne nie zamierzały wywieszać białej flagi - raz jeszcze zerwały się do ataków i za swój upór zostały nagrodzone.
Rafał Błaszczyk, trener Gwardii
- Mimo przegranej jestem dumny z zespołu. Pokazaliśmy charakter.
Rafał Prus, trener Stali
- W hali Orbita poległ niejeden zespół, ale my na tym trudnym terenie udowodniliśmy, iż potrafimy grać w
siatkówkę i nie poddajemy się z byle powodu. Cieszę się z wyniku i z tego, że dziewczęta wytrzymały kondycyjnie.
KG