Koszykarze Sokoła nie wygrali poza domem od połowy października. W Wałbrzychu czarnej serii nie przerwali, bo po zmianie stron oddali pole przeciwnikowi.
Victoria Górnik Wałbrzych - Sokół Łańcut 76-67 (17-18, 18-20, 28-20, 13-9)
GÓRNIK: Buczyniak 8 (2x3), Wróbel 12 (1x3), Józefowicz 7 (1x3), Sterenga 20 (4x3), Mrozik 0 oraz Jakóbczyk 14 (2x3), Pieloch 0, Ratajczak 10, Matczak 5 (1x3), Grzywa 0.
SOKÓŁ: Fortuna 3 (1x3), Pisarczyk 7, Chromicz 18 (2x3), Dubiel 17, Glapiński 8 (2x3) oraz Nitsche 7 (1x3), Szurlej 4.
Gospodarze w meczu z Sokołem mieli zamiar podtrzymać dobrą passę występów na własnym terenie. Sokół chciał poprawić sobie humory po nie najlepszych ostatnio występach. Goście zapowiadali, że każdy z zawodników da z siebie w Wałbrzychu wszystko. Tak było, ale tylko w pierwszych dwóch kwartach, które Sokół wygrał kolejno jednym i dwoma punktami. Najgorzej gra zawodników z Łańcuta wyglądała w III kwarcie. W tej części gry gospodarze grali szybciej pod koszem, a niezawodny w ich szeregach Marcin Sterenga mylił się bardzo rzadko. Dobre zawody w Sokole zagrali tylko Ireneusz Chromicz i Bartosz Dubiel (łącznie zdobyli 35 punktów), czyli połowę z tego co zdołał ugrać cały zespół ! Drużyna z Łańcuta nie przerwała niechlubnej passy meczów bez zwycięstwa na wyjeździe. Ostatni taki mecz miał miejsce 14 października 2009 roku.
Pawlo