Zamiast wygrać pewnie 3-1 Stal z Piły wywiozła tylko jeden punkt. Szkoda straconej szansy w obliczu batalii o utrzymanie się w siatkarskiej elicie.
PTPS Piła Stal Mielec 3-2 (25-22, 23-25, 21-25, 25-21 15-13)
PTPS: Tokarska, Kaczorowska, Wojtowicz, Konieczna, Matyjaszek, Kosmatka, Maj (libero) oraz Kasprów, Szczygielska.
STAL: Kwiatkowska, Piątek, D. Wilk, Wojcieska, Ściurka, Niedźwiecka, Durajczyk (libero) oraz Mieszała, Łukaszewska, Ordak.
Mielczanki miały szansę na pokonanie przeżywających kryzys organizacyjny pilanek. Kiedy w trzecim secie od stanu 5-5 zdobyły z rzędu 4 punkty i zaczęły grać skutecznie we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła wydawało się, że pokonają nerwowo grające gospodynie. Podopieczne Rafała Prusa w samej końcówce wzmocniły jeszcze zagrywkę, dobijając nią kiepskie w odbiorze pilanki. Zamiast pójść za ciosem i wygrać czwartego seta, a co zatem idzie całe spotkanie, Stal znowu zaczęła grać chaotycznie. Przestał funkcjonować blok, siadła zagrywka, nie wspominając już o grze asekuracyjnej w polu. Jeszcze do stanu 17-13 na tle beznadziejnie dysponowanej drużyny z Piły zanosiło się na komplet punktów. W tym momencie zaczęło się całe zło. Pilanki niczym nie zachwycały, lecz i tak systematycznie odrabiały straty. Dzieła dokończyła skutecznym atakiem z prawego skrzydła Kosmatka. W tie breaku trwała wymiana ciosów. Stal prowadziła jeszcze 12-11, ale kiedy skuteczność w ataku odzyskały Konieczna wraz z wychowanką MKS-u Rzeszów Wojtowicz jasnym stało się, że wygrana pozostanie na miejscu.