Szefowie Asseco Resovii od kilku tygodni rozmawiają z Alehem Akhremem i jego menedżerem o nowym kontrakcie. Czy białoruski przyjmujący także w następnym sezonie ubierze koszulkę w biało-czerwone pasy?
Przeczytaj rozmowę z najlepszym aktualnie siatkarzem drużyny z Rzeszowa.
- Po meczu z Jadarem nie widać po Tobie większego zmęczenia. Było szybko, łatwo i przyjemnie?
- Faktycznie, tak było. Styczeń jest dla nas morderczy. Rozgrywki ligowe, Puchar Polski, Liga Mistrzów. Tempo wręcz szalone. Z Jadarem wygraliśmy bez większego nakładu sił i to jest najważniejsze. Możemy się w spokoju przygotowywać do środowego pojedynku z Paris Volley.
- Trener Travica obawiał się o waszą koncentrację podczas spotkania z Jadarem.
- Przez cały czas staraliśmy się ją zachować. Najlepszym dowodem jest to, że wszystkie trzy sety zdecydowanie rozstrzygnęliśmy na swoją korzyść.
- Twój kontrakt wygasa po tym sezonie, ale działacze Asseco Resovii z Tobą oraz Twoim menadżerem rozpoczęli już negocjacje w sprawie jego przedłużenia. Jak duże są szanse na pomyślny finał tych rozmów?
- Zawsze można się dogadać. Powiem tak: jestem zadowolony z tego, że znalazłem się w Resovii. Klub jest
zarządzany profesjonalnie, zasługa w tym jej sterników - szefa Asseco Poland Adama Górala i prezesa Adama Rusinka oraz szeregu innych osób odpowiedzialnych za organizację. W Rzeszowie jest mi dobrze, a taka sytuacja zawsze sprzyja porozumieniu. Tyle, że na razie skupiam się na grze.