- Skrę zżerały nerwy, nic jej nie wychodziło - zauważył środkowy Asseco Resovii Wojciech Grzyb, jeden z bohaterów środowego wieczoru w hali Podpromie.
Zobacz opinie innych aktorów widowiska
Daniel Pliński, środkowy Skry
- Sami sobie jesteśmy winni, choć Resovia zagrała bardzo dobry mecz. W zasadzie nie miała słabych punktów. W trudnych momentach potafiła błyskawicznie wyciągnąć wnioski z popełnianych błędów. Święta nie będą dla mnie zbyt radosne, przegrywmy w pucharze i lidze. To oczywicie nie dramat, ale jest nad czym rozmyślać. Mam nadzieję, że nastrój mi się poprawi początkiem roku, po rewanżowym spotkaniu z Resovią.
Wojciech Grzyb, środkowy Resovii
- Nareszcie udało się pokonać Skrę. Gramy z meczu na mecz corz lepiej. Nasze zwycięstwo nie było zagrożone, a role się odwróciły. To rywal w decydujących momentach gubił się na prkiecie. Skrę zżerały nerwy, nie wychodziła jej zagrywka. Wygrałem zakład z Michałem Bąkiewiczem, moim serdecznym kolegą ze szkolnej ławki. Michał liczył na podtrzymanie serii spotkań bez porażki, ja miałem przeczucie, że to już jej koniec.
Michał Bąkiewicz, przyjmujący Skry
- Jesteśmy na siebie źli, przegraliśmy prestiżowy mecz. Resovia wyszła z dołka i jest na fali. My musimy uważać, żeby w dołek nie wpaść. Liga Mistrzów, ekstraklasa, klubowe mistrzostwa swiata, Puchar Polski - tempo jest szalone. Z drugiej strony, ciężko się tym zasłaniać. Trzeba po prostu wziąć się w garść.
Jan Such, trener Jadaru, były szkoleniowiec Resovii
- Kluczem do pokonania mistrzów Polski była perfekcyjna zagrywka Resovii. Skra jest w dołku. Nie omijają jej kontuzje, do tego dochodzi presja wyników. Widać było jej zmęczenie obecną sytuacją. Bardzo dobrze zagrali środkowi Wojtek Grzyb i Łukasz Perłowski, którzy przyćmili reprezentantów Daniela Plińskiego i Marcina Możdżonka.