- To już rok od czasu, kiedy opuściłeś Resovię i przeniosłeś się do Unii Nowa Sarzyna. Czy jesteś zadowolony z podjętej decyzji?
- Zdecydowanie tak. Chciałem grać, a w Resovii takiej możliwości nie miałem. Nie można się rozwijać siedząc na ławce rezerwowych - mówi w rozmowie z portalem sportowetempo.pl pomocnik "chemików" Kamil Oślizło.
- Kiedy jednak przechodziłeś z Ikarusa Tuszów Narodowy do Resovii, miałeś chyba ambitne plany?
- Do Resovii ściągał mnie trener Tomasz Tułacz, który wcześniej pracował w Ikarusie. Powiem tak: gra w rzeszowskim klubie była dla mnie wyzwaniem. Miałem ambitne plany. Początkowo grałem w podstawowej jedenastce, lecz później było coraz gorzej. Cały czas ostro trenowałem lecz trener Tułacz nie widział mnie w podstawowym składzie. Jedyne czego mogę żałować, to chyba tego, że nie doczekałem się awansu z resoviakami do drugiej ligi. Było minęło, w Unii odbudowałem się piłkarsko. To dobrze poukładany od strony organizacyjnej klub. Mamy stabilnego sponsora - miejscowe zakłady chemiczne Organika. Grono oddanych działaczy na czele z prezesem klubu Zbigniewem Hatylakiem. Najważniejsze, że w sportowej walce wywalczyłem sobie miejsce w jedenastce. Jesienią prezentowaliśmy się bardzo dobrze. Piąte miejsce na półmetku rozgrywek to spore osiągnięcie, tym bardziej, że stawka rywali jest bardzo wyrównana.
- Może uda wam się powalczyć o drugą ligę?
- Faworytem będzie Spartakus Szarowola. Siarka Tarnobrzeg i Izolator Boguchwała także mają spore apetyty na awans. Na obecną chwilę miejsce w czołówce w pełni nas satysfakcjonuje. Takie były założenia przed sezonem.
- Unia to klasyczna mieszanka rutyny z młodością...
- Młodzi zawodnicy mają się od kogo uczyć. Staszek Bednarz, Paweł Wtorek, Daniel Radawiec czy Paweł Szafran mają za sobą występy nawet na pierwszoligowych boiskach.
- Czy Kamil Oślizło przypadkiem nie marzy o grze w wyższej klasie rozgrywkowej?
- Jasne, że tak. Mobilizuje mnie do tego i trener, i Paweł Kalita, który jest posiadaczem mojej karty zawodniczej.
- A propos Pawła Kality - przed laty udało mu się wypromować bramkarza Macieja Nalepę. Może nastąpi to i w Twoim przypadku?
- Maciek przez wiele lat grał na Ukrainie. Teraz broni w Piaście Gliwice. Jestem realistą i o występach w ekstraklasie nie myślę, ale chętnie spróbowałbym swoich sił w pierwszej lidze.
- Póki co, rundę jesienną możesz chyba zaliczyć do udanych?
- Sezon zaczynałem w obronie. Po trzeciej kolejce zagrałem już w pomocy, w której czuję się najlepiej. Faktycznie, pierwsza część sezonu zarówno dla moich kolegów, jak i dla mnie była udana. Pozostaje sobie tylko życzyć równie skutecznej gry w rundzie wiosennej.