Kamil Walaszczyk, bodaj najważniejszy piłkarz w układance trenera Resovii Mirosława Hajdo, od dziś ćwiczy na pełnych obrotach i w niedzielę wystąpi w szalenie ważnym meczu wyjazdowym z Ruchem Wysokie Mazowieckie.
Rozgrywający "pasiaków" doznał kontuzji w niedawnym spotkaniu z Niecieczą. Zachodziło podejrzenie pęknięcia albo nawet złamania kości piszczelowej, ale - na szczęście - skończyło się na strachu. - Z wyniku prześwietlenia wskazującego, iż to tylko silne stłuczenie, cieszyłem się tak samo mocno jak z trzech punktów zdobytych w meczu z liderem - uśmiecha się Kamil Walaszczyk, który jeszcze przez kilka dni brać będzie zastrzyki ze środkiem przeciwzakrzepowym. - To cała moja kuracja. W środę pierwszy raz wziąłem udział w normalnym treningu. Nic mnie nie bolało, jestem do dyspozycji szkoleniowca - opowiada piłkarz.
W daleką podróż na Podlasie resoviacy wyruszą w sobotę po porannym rozruchu. Noc spędzą w którymś z ośrodków położonych w pobliżu Wysokiego Mazowieckiego. Z mającym zaledwie 3 punkty mniej Ruchem rzeszowianie zagrają bez ukaranego kartkami Jarosława Piątkowskiego. Do składu wraca natomiast defensywny pomocnik Oskar Fryc, a kto wie, może i sam Sebastian Hajduk.
Tomasz Szeliga