Widzew od lat marzy o awansie w szeregi ekstraklasy, ale do tej pory pozostawał w cieniu lokalnego rywala ŁKS-u. W Rzeszowie łodzianki pokazały na czym polega skuteczna gra w ataku i ta wygrana znacznie przybliża drużynę gości do wymarzonego celu.
AZS Mostostal Res-Drob Rzeszów - Widzew Łódź 67-80 (12-28, 20-17, 19-17, 16-18)
Sędziowali: Michał Szybisty i Marcin Bajgiel (obaj Rzeszów). Widzow 150.
AZS: Czerwonka 19 (1x3), Nieć 14 (2x3), Włodarz 13 (1x3), Miszczuk 6, Kieszkowska-Komar 10, Arodź 5, Wiśniowska 0, Furdak 0, Kowal 0, Łodygowska 0, Rosochacka 0.
WIDZEW: Pawlak 26 (5x3), Szulc 13 (1x3), Rajkowska 10 (2x3), Trojanowska 9, Okulska 8, Chodera 7, Bolit 7, Błaszczyk 0, Golasa 0.
Nie udał się akademiczkom rewanż za porażkę poniesioną w Łodzi. O wygranej koszykarek Widzewa zadecydowała pierwsza kwarta. Gospodyniom nie wychodziły rzuty z dystansu, łodzianki natomiast trafiały dosłownie z każdej pozycji. Potem Czerwonka wspierana przez Nieć i Włodarz rozpoczęły pogoń za rywalkami i AZS mozolnie zaczął odrabiać straty. Jednak w ostatniej kwarcie przyjezdne poprawiły grę w obronie pozbawiając rzeszowianki złudzeń. Najlepsza w ekipie Widzewa Pawlak, oprócz doskonałej skuteczności imponowała także dobrą grą w obronie. Podopieczne Grzegorza Wiśniowskiego gubiły się w momentach kiedy ich rywalki zaczęły stosować pressing na całym boisku. Tak było w pierwszej kwarcie i końcówce czwartej.
Marek Styka