Po dłuższej przerwie koszykarki AZS Rzeszów nareszcie zagrały w optymalnym składzie i rozbiły KS Piaseczno. Wytrawny szkoleniowiec przyjezdnych Teodor Mołłow rozkładał ręce, widząc nieporadność swojej drużyny.
AZS Res-Drob Mostostal Rzeszów - KS Piaseczno 75-57 (30-20, 15-10, 16-11, 14-16).
AZS: Czerwonka 21, Arodź 15 (3x3), Rosochacka 18, Miszczuk 6, Nieć 5, Włodarz 3 (1x3), Marcinik 3 (1x3), Łodygowska 2, Furdak 2, Wiśniowska 0, Kowal 0, Kieszkowska-Komar 0.
PIASECZNO: Toporowska 17 (2x3), Petryka 11 (1x3), Dąbrowska 11 (1x3), Angieszczak 7, Pacuszka 4, Nowocin 4, Marcjanek 3 (1x3), Motoczyńska 0, Głodek 0.
Akademiczki nie miały najmniejszych problemów z pokonaniem drużyny bułgarskiego szkoleniowca, który przed laty do sukcesów doprowadzał koszykarzy przemyskiej Polonii. AZS nawet w trzeciej kwarcie zdecydowanie brylował, co warto podkreślić, gdyż ostatnio właśnie wtedy rzeszowiankom się nie wiodło.
Edyta Czerwonka trafiała dosłownie z każdej pozycji, tak samo jak Urszula Rosochacka. Ten duet wspierała Dorota Arodź znakomicie dysponowana przy rzutach zza linii 6,25 m. Paulina Miszczuk odnotowała 13 skutecznych zbiórek. W tej sytuacji rywalki nie miały szans, aby chociaż momentami nawiązać wyrównaną walkę.
Grzegorz Wiśniowski, trener AZS Rzeszów:
- Nareszcie udało nam się zagrać w optymalnym składzie i efektem tego było pewne zwycięstwo. Spodziewałem się, że koszykarki z Piaseczna mimo wszystko zagrają agresywniej w obronie. Cieszy mnie dobra skuteczność drużyny, a przede wszystkim to, że dziewczyny przez cztery odsłony dyktowały szybkie tempo gry.
Marek Styka