Rozmowa z przyjmującym Asseco Resovii Alehem Akhremem
- Co Pan zapamiętał z pierwszego seta?
- Niewiele dobrego jak chodzi o naszą grę, no i rzecz jasna moją także.
- Przeglądał Pan statystyki z tego nieszczęsnego seta?
- Lepiej nie mówić tylko 37% skuteczności w ataku. Ja skończyłem tylko dwie z dziewięciu piłek. Dramat, ale potem było już dużo lepiej, wzięliśmy się w garść.
- Z czego wynikała ta słabość Resovii no i Pana w inauguracyjnej odsłonie?
- Braku koncentracji, i tu sam dokończę dalszy wątek odpowiedzi - zawaliliśmy początek meczu. Uchodzimy za klasowy zespół i takich błędów absolutnie nie możemy popełniać. Z AZS-em w udało się szybko wrócić do równowagi, ale w przypadku silniejszego rywala byłoby to już dużo trudniejsze zadanie do wykonania.
- Przeciwko Trentino absolutnie nie możecie pozwolić sobie na słabszy początek, ba nawet na chwilę słabości. Czy w obecnej dyspozycji stać was na to?
- Czasami tak bywa, że można sobie coś niecoś pofolgować. Jednak to absolutnie nie dotyczy włoskiego rywala. Nic nie mamy do stracenia. Trzeba iść na całość. Nie ma rzeczy niemożliwych.
Marek Styka