Szóstej porażki na własnym parkiecie doznali dziś koszykarze Znicza Jarosław. Polegli z depczącym im po piętach Basketem Poznań, co może się odbić czkawką na finiszu sezonu.
Znicz Jarosław - PBG Basket Poznań 82-85 (17-26, 18-25, 21-10, 26-24).
ZNICZ: Mays 22 (6x3), Chappell 19 (2x3), Witos 11 (3x3), Diduszko 11 (1x3), Zabłocki 9 (3x3), Wyka 8 (1x3), Moralewicz 2, Sarzało 0, Gazarkiewicz 0, Mikołajko 0, Urban 0.
BASKET: Waczyński 19 (1x3), Ocokoljić 14 (1x3), Mobley 11 (2x3), Tomaszek 10, Ćirić 9 (1x3), Szawarski 7 (1x3), Duvnjak 7, Białek 4, Radke 4, Misanović 0.
Gdyby zawodnicy Znicza wykazali się przed przerwą większą skutecznością, to goście schodziliby do szatni z nosami zwieszonymi na kwintę. Gdyby nie rzuty za 3 punkty - firmowy znak jarosławian - pachniałoby klęską, bo przez pierwsze dwie kwarty zespół Dariusza Szczubiała tylko trzy razy trafił do kosza za dwa punkty!
Poznaniacy robili to, co zapowiedzieli - wykorzystywali przewagę wzrostu i fakt, że Znicz nie posiada klasycznego centra. Ale po przerwie stracili kontrolę nad wydarzeniami. Miejscowi zaczęli lepiej bronić i przed czwartą kwartą mieli do odrobienia jedynie 5 punktów.
Finisz był niesamowity. Dawid Witos co rusz trafiał zza linii 6,25 m, swoje dorzucili ci, którzy przesądzili o zwycięstwie Znicza w stolicy Wielkopolski - Jeremy Chappell i Keddric Mays. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, iż szaleńczy pościg Znicza powiedzie się, piłkę meczową miał świetnie dysponowany skądinąd Łukasz Diduszko, ale...spudłował spod samego kosza. Nie było więc nawet dogrywki.
(TSZ)