Piłkarze Wisły nie mogą zaliczyć ostatniego sparingu przed startem Ekstraklasy do udanych. Po słabym meczu ulegli na wyjeździe I-ligowemu Zagłębiu Sosnowiec 1-4.
Zagłębie Sosnowiec - Wisła Kraków 4-1 (1-0)
1-0 Tomasz Nawotka 21
1-1 Carlitos 51
2-1 Alexander Christovao 52
3-1 Patryk Mikita 58
4-1 Alexander Christovao 60
ZAGŁĘBIE: Kudła - Wrzesiński, Najemski, Cichocki (46 Jędrych ), Udovicić - Łuczak (46 Mikita ), Milewski, Nowak, Nawotka - Araba (84 Krzykowski), Christovao (71 Mularczyk).
WISŁA: Cuesta - Cywka (82 Bartosz), Arsenić (64 Małecki), Głowacki, González, Sadlok - Vélez (46 Wojtkowski), Halilović, Brlek, Boguski (73 Štilić) - Carlitos (46 Brożek).
Przełomowa dla przebiegu spotkania była 21. minuta. Najpierw błąd obrońców gospodarzy wykorzystał Carlitos, ale jego próba nie zdołała zaskoczyć golkipera rywali. Szybka kontra podopiecznych Dariusza Banasika została skutecznie wykończona strzałem Tomasz Nawotki po długim rogu i to Zagłębie mogło się cieszyć z prowadzenia.
Drugie 45 minut zapewniło dużo więcej emocji zgromadzonym kibicom. Już pięć minut po wznowieniu gry w pole karne dograł z lewej strony Maciej Sadlok, a pięknym sytuacyjnym uderzeniem popisał się Carlitos, doprowadzając do remisu.
Następne dziesięć minut należało jednak wyłącznie do graczy Zagłębia. W pierwszej akcji po straconym golu z lewej strony futbolówkę wrzucił Tomasz Nawotka, a dobry strzał głową oddał testowany przez pierwszoligowców Angolczyk, Alexander Christovao. Piłka kolejny raz zatrzepotała w siatce już w 58. minucie, gdy po rzucie rożnym z linii pola karnego uderzył nie do obrony Patryk Mikita.
Po dłuższym namyśle sędzia uznał strzeloną przez byłego zawodnika Legii bramkę i już dwie minuty później ponownie musiał odgwizdać gola dla Zagłębia po celnej główce Christovao.
Dopiero po 60. minucie krakowianie odważniej zaatakowali. Podopiecznym Kiko Ramíreza brakowało jednak animuszu w konstruowaniu akcji.
Krzysztof Pulak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA